Dedykacja weselna… :)

an Luan, an 2ú lá de Mheitheamh 2014

Niniejszą notkę (a w szczególności jej koniec) pragnę serdecznie zadedykować Mojej Kochanej Kuzynce Ani oraz Jej świeżo poślubionemu Mężowi, Marcinowi. W podzięce za wspaniałą uroczystość i wieczór na równi szalony i wzruszający – jak chyba na każdym ślubie.

Ciekawy paradoks: „struktura” każdego ślubu w sumie taka sama, a mimo to każdy jest niepowtarzalny…

* * *

„W taką, taką ciszę…wszystkie gwiazdy na niebie wyliczę”. Może i ŚP Mirek Breguła z Universe potrafił policzyć wszystkie gwiazdy, ale ja nie potrafiłem zliczyć gości, którzy dzielili z Parą Młodą Ich wyjątkowy dzień. Znowu zjechała się prawie cała rodzinka z bliższej i dalszej okolicy, z dwóch województw, i wspólni przyjaciele. 

Pogoda była mocno w kratkę, nawet jeszcze bardziej niż na ślubie sprzed trzech lat – ale słońca mieliśmy w sercach aż nadto. Najpierw przejazd do kościoła… Ślubu udzielał brat Pana Młodego; znakomite potwierdzenie starej maksymy, że wszystko zostaje w rodzinie 😉
Były piękne pieśni, Hymn do Miłości Św. Pawła. Znowu się Celtowi łza pod okularami zakręciła. Jednak komedie romantyczne się naprawdę do czegoś takiego nie umywają. Potem miało miejsce chyba największe zaskoczenie całego tamtego dnia – z głośników popłynęła weselna wersja „Hallelujah” Leonarda Cohena! Oczy miałem wielkie jak spodki. Wiem, że tę piosenkę można grać w różnorodnych wersjach, w zależności od okazji i nastroju, ale takiej dotąd nie słyszałem.
A kiedy Anusia kroczyła do ołtarza w tej cudnej sukni i fryzurze – słowo daję, że brakło mi słów (co takiemu gadule rzadko się zdarza). Najbardziej wzruszającym dla mnie momentem była przysięga. 
Po Mszy obsypaliśmy Nowożeńców pieniędzmi (każdy grosz Im się przyda) oraz płatkami róż. Długa kolejka, aby złożyć Im życzenia. Amerykański szlagier: „When The Saints Go Marchin’ In” w wykonaniu wynajętej na tę okazję orkiestry z drużbą…i hajda do domu weselnego! Tego samego, co przy poprzednim ślubie. Nawet facet zawiadujący ruchem na tamtejszym parkingu był ten sam. 

* * *

Wszyscy usiedliśmy przy 3-4 długich stołach rozstawionych w wielkiej sali głównej. Zaraz obok parkiet i dwie dyskotekowe kule. 

Na obiad rosołek i różne mięsiwa, potem przez cały wieczór ciasta i przystawki. Uff! Gdzie to się wszystko mieści?  Napojów tak samo, ile dusza zapragnie…

Nie przypadkiem rozpocząłem tę relację cytatem z „Wołania przez ciszę”. Była to jedna z piosenek, do których Ania i Marcin tańczyli.
Oprawa muzyczna niezwykle różnorodna – od góralskich przyśpiewek do „Bałkanica” 😀 „Spal żółte kalendarze”, „Historia jednej znajomości”, „Ostatnia nocka”, „Czarny Ali Baba”, „Hej Sokoły”, „Szła dzieweczka…”, włoskie przeboje, „Zawsze tam gdzie Ty”. 

Dużo tańczyłem… Najpierw z Martą (wulkan energii aż do samej nocy), później z Gosią i Natalą z Męciny, z Rodzicami, potem jeszcze z Ciocią Gosią z Barcic. Dwukrotnie wzięto mnie do „kółeczka”, raz zostałem elementem „pociągu”. Ania tradycyjnie rzuciła bukiet, a Marcin krawat.  

Drużba zorganizował na parkiecie „Taniec z Gwiazdami” – obserwując wygibasy uczestników można było ze śmiechu „pęc” 😀 

Ach, tego mi naprawdę brakowało! Śmiechu, towarzystwa, pół dnia i nocy poza domem.

Jedną z ciekawostek tamtego dnia była fontanna czekolady, podświetlana od dołu różnymi kolorami… 

Do domu wróciliśmy z Rodzicami około 02:00 w nocy. Nie pamiętam kiedy zasnąłem.

* * *

W przeciwieństwie do poprzedniego wesela, na te poprawiny nie poszedłem. Duch jak zawsze ochoczy, jednak plecy odmówiły posłuszeństwa. Zdecydowanie odradzam przebywanie w pozycji siedzącej bez przerwy przez 12 godzin… 

Korzystając z okazji, pragnę tutaj pozdrowić Tatę Marcina oraz Jego Brata, którzy podchodzili do mnie, zagadywali i ściskali. Żałuję, że nie znam ich imion, ale może pozdrowienia dotrą do nich i tak. 

Ominął mnie taniec z Panną Młodą, ale mam nadzieję to jeszcze nadrobić, przy jakiejś innej rodzinnej okazji 🙂

* * *

Nie udało mi się zamówić u orkiestry czegoś dla Nowożeńców, więc zrobię to teraz…

Kochani! Raz jeszcze chcę Wam życzyć wszystkiego, co najlepsze na Nowej Drodze Życia! Dostaliście od Boga piękny Dar… Dar Miłości. Musicie Go teraz pielęgnować. Kochajcie się i wspierajcie każdego dnia, każdego dnia rozmawiajcie ze sobą, o wszystkim. O sprawach najważniejszych i zupełnych błahostkach.  Rozmowa w związku jest naprawdę ważna. 

Przyjmijcie teraz Oboje tę skromną nutkę. Mam nadzieję, że będzie się Wam podobać chociaż trochę… 🙂 

Advertisements

Posted on 2 czerwca 2014, in Życie Celta.... Bookmark the permalink. 4 komentarze.

  1. Jantoni341.blogspot.com

    Może zabrzmi to banałem:
    życzenia szczęścia niemałe.

  2. Wszystkiego co najlepsze dla kuzynki
    i jej męża oczywiście

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: