Majowe O tym i owym…

an Aoine, an 23ú lá de Bhealtaine 2014

Już nieraz pisałem tutaj, że maj to jeden z moich ulubionych miesięcy w roku – dzieję się wtedy u mnie więcej niż zazwyczaj. Ową prawdę w tym roku odczuwam szczególnie mocno.

Nie wiem czy Wam mówiłem, ale w grudniu zeszłego roku otrzymałem od Księży Krzysztofa i Roberta spory zastrzyk gotówki w podzięce za swoją cotygodniową pracę dla ich parafii. Postanowiłem tę kasę spożytkować na remont mojego ciasnego, nieco zakurzonego pokoju. Przy okazji zapadła decyzja o generalnej odnowie CAŁEGO mieszkania. Nowe meble, kolory na ścianach, a na podłodze panele zamiast wykładziny.
Czas był już najwyższy zrobić coś takiego. Od ostatniego remontu (o którym pisałem tutaj  tutaj) minęło bowiem całe siedem lat. Rodzice kupili, co trzeba i zaczęliśmy pracę. Pomagałem w miarę możności, składując u siebie rzeczy z innych pokojów, czy wiercąc dziurę tu i tam. Idzie nam nadspodziewanie dobrze i szybko, jako że odnowa cały czas trwa.
Na pierwszy ogień poszedł najmniejszy, najłatwiejszy pokój. Ten w dawnym kolorze „niezapominajkowego” blue. Teraz ściany jego zdobi „tropikalna pomarańcz”. Następny był duży pokój. Całkiem nowe meble, a na ścianach zamiast „brzoskwinki” – „ciepły piasek”.
I w końcu doszliśmy do mojego pokoju. Zaczęło się wielkie przeglądanie książek, płyt i innych rzeczy. Segregacja tego, co zostaje i co wyrzucamy, względnie oddajemy. Jak co roku, o mało mi serce nie pękło kiedy musiałem przeznaczyć aż trzy stosy książek do wyrzucenia 😦 Do kosza poszło też sporo płyt, głównie stare encyklopedie z firmy „Optimus Pascal”, które dawniej wykorzystywałem w szkole, a których teraz na niczym nie uruchomię. Przy okazji odnalazłem 6 książek zgubionych całe lata temu, jak i spory stos dawnych komiksów z Power Rangers! Jeden z nich zostawiłem sobie na pamiątkę – zawsze byłem stworzeniem sentymentalnym…
Wynieśliśmy stare meble, wskutek czego na jakiś czas straciłem dostęp do netu. Wiem, że co niektórzy zastanawiali się, co się ze mną dzieję…przepraszam Was za to, ale przez ten remont jestem teraz bardziej zakręcony niźli słoik ogórków!
Zamówiliśmy meble, które dojechały do nas pętlą przez Bieszczady z dwudniowym opóźnieniem. Wszystko przez to, że w Szczawnicy powódź zerwała most. W międzyczasie pomalowaliśmy ściany i położyli panele. Moje niegdyś „kanarkowo-żółte” ściany pysznią się teraz dawniejszą „brzoskwinką” z dużego pokoju. Tak naprawdę kolor ten nosi nazwę „złoty posąg”. I rzeczywiście – za dnia jest takie stonowane złoto, wieczorem zaś, im robi się ciemniej, tym bardziej „brzoskwiniowa” staje się ta barwa – przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie.
Z nowymi meblami mam wzdłuż jednej ściany trzy elegancie szafy na książki, płyty i ubrania, jak też biurko na komputer. Przy drugiej zaś znajduje się zaś stolik na jedzenie i radio. Kolorystyka: brązowo-beżowa ze srebrnymi wykończeniami.

Nie macie pojęcia jak się cieszę! 😀 Obecny efekt jest nawet lepszy niż to, co było dawniej! Zostały jeszcze tylko przedpokój, kuchnia i łazienka. Uff! Ekscytujące to wszystko, ale i bardzo męczące…

* * *

Przejdźmy do innych spraw.

Chyba wszyscy wiecie, że będąc biologicznie jedynakiem, mam kilka sióstr z wyboru – kilka przyjaciółek wyjątkowo bliskich mojemu sercu, z którymi znam się od lat i które uwielbiam jak siostry. Chciałbym teraz serdecznie pozdrowić Krówkę, Margocię, Monikę i Riankę. Rianka jest osobą z kręgu onetowych czatów fantasy RPG, od których właściwie zaczęła się moja internetowa przygoda.
Poprzez pokoje Fantastyka_i_Fantasy, Elfi_Las, Karczma_Stary_Dzwon itp., można było wkroczyć w realia „średniowiecznej fantasy” jako Smok, Elf, Wojownik albo Czarodziej. Ja sam do dzisiaj jestem w tamtejszych kręgach znany jako Daangalf, mag wzorowany na LOTR.
Jedną z najbardziej fascynujących rzeczy były koneksje rodzinne łączące różne postaci. Praktycznie każdy był spokrewniony z każdym XD Teoretycznie obowiązywała zasada: „brat mojego brata nie jest moim bratem”, ale wszystko było takie płynne, że mało kto się przejmował…
Daangalf miał osiem sióstr i pięciu braci, z czego do dzisiaj jestem w stałym kontakcie tylko z Rianką. Jednakże całkiem niedawno udało mi się odzyskać kontakt z kolejną naszą siostrą: AmyBlackRaven, którą również pragnę z tego miejsca mocno uściskać. Bardzo, bardzo mnie cieszy odnowienie tej znajomości 🙂

* * *

Niegdyś byłem w różnych okresach Magiem, Mnichem, Elfem albo Wiedźminem. Teraz od dobrych kilku lat jestem Celtem (i zapewne pozostanę nim już do końca życia…). Jeśli wszystko dobrze pójdzie, być może niedługo zostanę Rycerzem Jedi…

Stałym bywalcom Polanki wiadomo, że „odległa galaktyka” jest jednym z moich ulubionych miejsc, gdzie często wracam. Każdy fan ma coś, co go szczególnie interesuje…statki, kosmiczne bitwy, barwne postacie, historia galaktyki czy jej flora i fauna. Ja z kolei uwielbiam wszystko, co ma związek z Mocą, mieczami świetlnymi, Jedi i Sithami. Zawsze mnie ciągnęło do takich mistycznych rzeczy.
Gdzieś około roku 2002, kiedy nie miałem jeszcze stałego łącza, odnalazłem w necie organizację zrzeszającą fanów Sithów i Ciemnej Strony Mocy: Brotherhood of the Sith , istniejącą od 1999. Potem trafiłem na Bastion Polskich Fanów SW, a stamtąd do Jedi Order powstałego w 2001. Tę ostatnią organizację podglądam z przerwami do dzisiaj.
Najpierw tylko czytałem stronę. Kilka lat później znowu przypadkiem tam trafiłem i wszedłem na czat. Poznałem kilka osób i po kolejnych trzech latach, na początku tego roku, znowu się tam znalazłem. Jako że chcę poznawać nowych ludzi i coś ze sobą robić, wysłałem podanie o przyjęcie do JO. Pod koniec kwietnia zostałem przyjęty; obecnie jestem Adeptem na szkoleniu. W organizacji istnieje bowiem system rang, będący połączeniem hierarchii Jedi z filmów, książek i gier. Każdy może przejść całą ścieżkę, od Adepta do Mistrza Jedi, choć nie jest to łatwe. Awans zależy od ciężkiej pracy i zaangażowania w rozwój JO, a także od znajomości rządzących tam zasad i klimatu. Można się wykazać w wielu dziedzinach: opowiadania, sesje RPG, grafiki, muzyka, opieka nad fanpagem na FB, pisanie tekstów do zakonnej encyklopedii.
Członkowie JO to niesamowicie otwarte i sympatyczne grono osób z całej Polski. Mają ogromne poczucie humoru, czego dowodzi chociażby ta parodia, którą dzięki nim odkryłem 😀

Pozdrawiam serdecznie wszystkich członków Jedi Order, a zwłaszcza: Sharon, Caroline, Sheell, Yuriego (przedstawiciela kultury mandaloriańskiej), Justine, Agnes, Marfanora, Werewolfa, Vendeę, Molochusa, Kirronda, Var, Wielkiego Mistrza Czystego, oraz „emerytowanego”  Mistrza i Założyciela JO: Rusisa.

* * *

Na koniec kilka słów o blogu.

Skoro odświeżamy mieszkanie, pomyślałem, że tu na Polance także przydałoby się coś zmienić. I tak, zaktualizowałem swoją tutejsza wizytówkę w „O Sobie samym”.

Podzieliłem kategorię wyspiarską na dwie osobne. Bo chociaż Irlandia i Brytania mają wspólną przeszłość i wspólny, celtycki, krąg kulturowy, to jednak nie wszystkie zdarzenia z jednego kraju dotyczą bezpośrednio tego drugiego. Chcąc zachować klimat, pozostawiłem przy kategorii irlandzkiej fáda (tę taką kreseczkę nad literą É), aby nazwa była jak najbliższej oryginalnej.

Również z powodów „klimatycznych” przemianowałem Dawny blog na Kamienie Ogham. W dawno minionych czasach Celtowie i ich Druidzi pozostawili na tych głazach rozmaite wzory i symbole. Pisali na nich, ale potem po prostu je zostawili – tak jak ja swoje stare notki po przeprowadzce tutaj. WordPress chyba nie zna irlandzkiego, stąd kategoria o Zielonej Wyspie nie jest teraz razem z pozostałymi dwiema najważniejszymi dla tego bloga szufladkami.

Pozostałe nowości znajdziecie w linkach po prawej. W dziale z ciekawymi stronami bramy wejściowe do obydwu wymienionych wyżej organizacji fanów Gwiezdnych Wojen.

Podmieniłem link do strony Gregorian w dziale muzycznym.

Serwis Fighttube dotyczy szeroko rozumianej sztuki walki oraz filmów motywacyjnych dla ludzi pracujących nad kondycją psychofizyczną. Znajdziecie tam między innymi: Jiujitsu, Ninjitsu, Aikido, Wing-chun Bruce’a Lee, tajskie Muy Thai, brazylijską Capoeirę, Kung-Fu, żydowską Krav-Magę, czy kącik z humorem…

Kawiarenka Marty – blog Marty Wieszczyckiej z ECHAsu. Porusza ona w nim różne sprawy kulturalno-społeczno-polityczne. Wszystko okraszone pięknymi wstawkami celtycko-irlandzkimi.

Catherine Waleczna zawitała na Polankę niedawno. Wydaję się, że pisze rzadko…ale kiedy już pisze, to zachwycająco 🙂 Muzyka, kultura i podróże – wszystko związane z moim ukochanym rejonem świata…

* * *

SLAINTE!

Advertisements

Posted on 23 maja 2014, in Polecane/Polankowe, Życie Celta.... Bookmark the permalink. 26 komentarzy.

  1. OOO, dzięki za rekomendację:) Bloga może tak często nie uaktualniam ze wzgl. na nawał pracy, ale zapraszam na fanpage Catherine Walecznej:)

    http://www.facebook.com/catherinethebrave

    tam częściej się dzieje:) Pozdrawiam!

  2. Vulpian de Noulancourt

    Odświeżenie otoczenia co jakiś czas jest dobrym pomysłem. Od razu milej siedzi się i pracuje w takim „nowym” pokoju. Z tego, co piszesz, jeszcze trochę i całe mieszkanie będzie jak z igły.
    Może i ja powinienem pomyśleć o jakimś remoncie?
    Pozdrawiam

  3. Jantoni341.blogspot.com

    Powodzenia!

  4. Dodałam i Ciebie do swoich czytanych na blogu, więc zapraszam:)

  5. no proszę jak to się rozbujałeś chłopaku… wszędzie nowe… 🙂 🙂 🙂
    powodzenia życzę i …. trochę „zazdraszczam” tych remontów 🙂

  6. Myślę, że remont, to świetny pomysł. To początek wszelkich zmian na lepsze. Czego Ci życzę oczywiście. I jeszcze dużo zdrowia i siły na realizację swoich planów i zamierzeń! 🙂

  7. szczur z loch ness

    Kiedyś nabyłem białą farbę do sufitu o dość pretensjonalnej nazwie: Artyczna Biel 🙂 Kiedy zepsuł się piec nazwa znakomicie oddawała sytuację :-))))

  8. Klik dobry 🙂
    Nie lubię remontów, ale potem jest czysto i pięknie. U mnie, niestety, trzeba malować co 2 lata, bo szybko się brudzi (osiedle z ogrzewaniem piecowym, pełno kominów na dachach).

    Pozdrawiam serdecznie.

    • Chyba nikt nie lubi…to masa pracy i przez jakiś czas potem niczego znaleźć nie można. Zwłaszcza jeśli musisz robić coś takiego co dwa lata (współczuję).

      Ale efekt końcowy sprawia, że chyba było warto… 🙂

  9. Remont powinno się robić co 2 lata. Wtedy znajdywałoby się wszystkie rzeczy, które „diabeł ogonem przykrył”. Albo wzruszajace pamiątki …A są to moje spostrzeżenia i obserwacje z ub. roku, bo wtedy połowę mieszkania wyremontowaliśmy. Druga połowa czeka aż nam sie zechce chcieć :-)))
    Serdeczności Celcie 🙂

    • W sumie to dobry sposób, tylko że nie zawsze się tak da – robić remont co dwa lata… 🙂

      Tylko połowę mieszkania zrobiliście? Nie ma teraz kontrastu między częścią „starą”, a tą odnowioną?

  10. Celt, elf, Wiedźmin, rycerz Jedi – same moje klimaty 😉
    Baw się dobrze jutro 😀
    Przed nami jeszcze remont pokoju chłopców… ale na samą myśl mi się odechciewa.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: