Wielka kanonizacja. Część 1.

an Luan, an 28ú lá d’Aibreán 2014

Pisałem, że pracuję nad dwoma wyjątkowymi dla mnie notkami. Pierwsza z owych rzeczy będzie dwu, może trzyczęściowa. 

Niedziela Bożego Miłosierdzia wypadła w tym roku 27 kwietnia. Pierwsza niedziela po Wielkanocy, święto ustanowione przez Jana Pawła II. Trzy lata temu, dokładnie w dniu tej uroczystości, Naszego Papieża zaliczono w poczet błogosławionych. Pisałem nawet o tym tutaj. Czas teraz na kolejny etap.

Na kanonizację podwójnie wyjątkową, bo dotyczącą dwóch wyjątkowych Postaci…

* * *

Przyszedł na świat 25 listopada 1881 roku, w małej miejscowości Sotto il Monte we włoskim regionie Bergamo. Jego ojciec Giovanni był dzierżawcą, zaś matka Marianna: gospodynią domową. Na Chrzcie otrzymał imiona Angelo Giuseppe Roncalli.

Od dziecka czuł, że chce być księdzem i z czasem podjął studia w niższym seminarium duchownym w Bergamo. Ukończył trzyklasową powszechną szkołę wiejską, gimnazjum, liceum i w wieku 19 lat był na trzecim roku teologii.

W hierarchii kościelnej wspinał się powoli. Kilkakrotnie pełnił funkcje dyplomatyczne, między innymi w Bułgarii, Grecji, Turcji i Francji. Podczas I wojny światowej był sanitariuszem i kapelanem; 20 lat później pomagał prześladowanym węgierskim Żydom, próbującym przedostać się do Palestyny. 12 stycznia 1953 mianowano go kardynałem, a trzy dni później patriarchą Wenecji.

Nadszedł rok 1958. Na konklawe zwołanym po śmierci Piusa XII, 77-letni wówczas Roncalli został ku swemu wielkiemu zaskoczeniu wybrany na nowego papieża. Kiedy Dziekan Kolegium Kardynalskiego zapytał go, jakie imię przybierze, tamten po włosku (a nie tradycyjnie, po łacinie) odpowiedział: „Będę zwał się Jan. Tak miał na imię mój ojciec”. Tak to Jan XXIII już na samym początku zaskoczył otoczenie. Niewiele się po tym nowym pontyfikacie spodziewano, jednakże ten cichy i skromny człowiek dopiero miał pokazać, na co go stać…

Zaczął od prostych gestów. Jako pierwszy papież podróżował pociągiem; pozował fotoreporterom; zrezygnował także z używanej wówczas formy pluralis majestatis, czyli mówił o sobie w liczbie pojedynczej zamiast mnogiej. Po jednej z bożonarodzeniowych liturgii powiedział do wiernych: „Idźcie już do domu. Zimno jest…”. Stale się uśmiechał, rozmawiał z ludźmi, wymykał się na spacery po Rzymie. Pił kawę na tarasie jednej z najlepszych kawiarni w Wenecji, każdy mógł do niego podejść i porozmawiać.

Przeprowadził rewizję prawa kanonicznego i przywrócił równowagę w relacjach papieża z biskupami. Wbrew radom współpracowników, już 3 miesiące po swoim wyborze postanowił zwołać drugi w ciągu niecałych stu lat sobór powszechny, który miał odmienić oblicze Kościoła. Do uczestnictwa w nim zaprosił 18 wyznań niechrześcijańskich.

Pod koniec 1960, jako pierwszy papież od czasu ekskomuniki angielskiej królowej Elżbiety I, Jan odbył godzinne spotkanie z arcybiskupem Canterbury, Geoffreyem Fisherem. Wcześniej wymienił też listowne pozdrowienie z Patriarchą Konstantynopola Athenagorasem. Żaden wcześniejszy papież nie podjął takich wysiłków na rzecz ekumenizmu.

Napisał osiem encyklik, z czego trzy już w pierwszym roku urzędowania. Najbardziej znany z tych dokumentów: Pacem In Terris traktuje o pokoju na świecie. Dokładnie taki apel wystosował do ZSRR i USA w czasie kryzysu kubańskiego. Materiały propagandowe tego pierwszego państwa poświęcały zresztą Ojcu Świętemu całkiem sporo miejsca, lansując go jako „niezbyt szkodliwego”.

Bliskim jego przyjacielem był nasz Prymas Stefan Wyszyński. Zaraz po swoim wyborze, Jan poprosił go o codzienną modlitwę w swojej intencji na Jasnej Górze. Stanowczo powiedział, że trzeba pamiętać o Kościele w Polsce, gdyż jest to Kościół Żywy – najbardziej żywy wśród wszystkich katolików.

Nowy papież z dawna znał Polskę i Polaków, przybył do nas bowiem w 1909, jeszcze jako sekretarz biskupa Bergamo, a w 1929 odbył pielgrzymkę na Jasną Górę. Zaczytywał się we włoskim tłumaczeniu Sienkiewiczowskiej „Trylogii”, a jego ulubioną postacią był Pan Wołodyjowski 😀 Mawiał, że polski romantyzm porywał i zachwycał…

Kto wie, czego jeszcze mógłby dokonać ten niezwykły człowiek, gdyby nie rak żołądka, zdiagnozowany w 1962 roku. Jan XXIII odszedł 3 czerwca 1963. Pierwotnie jego ciało złożono do grobu w tej samej wnęce, gdzie teraz spoczywa Jan Paweł II. Po beatyfikacji we wrześniu 2000 roku, Jana położono u stóp Ołtarza Św. Hieronima w Bazylice Watykańskiej.

* * *

Ze względu na ujmujący sposób bycia, nazywano go „Janem Dobrym”, lub „Janem Uśmiechniętym”.

Miejscowość, gdzie przyszedł na świat, nosi dzisiaj jego imię: Sotto il Monte Giovanni XXIII. 

Był człowiekiem korpulentnym, stąd tuż po wyborze nie pasował na niego żaden z uprzednio przygotowanych trzech rozmiarów sutann. Krawiec musiał naprędce stworzyć mu nową, obszywając materiał na jego ciele.

Chociaż poczyniony bardziej z pobudek sentymentalnych, niźli ze względów historyczno-religijnych, wybór papieskiego imienia budził kontrowersje. Po pierwsze, numeracja kolejnych papieży o imieniu Jan była od średniowiecza sprawą dosyć skomplikowaną. Po drugie, Historii znana jest postać niejakiego Baldassare Cossa, który podczas wielkiej schizmy zachodniej obwołał się „Janem XXIII” właśnie. Aż do czasów Roncalliego nie było zgody, czy Cossa był papieżem legalnym, czy może jednym z kilku antypapieży. 

W 1958 roku, Arturo Mari (osobisty papieski fotograf) był w gorącej wodzie kąpanym 18-latkiem. Jedną z wielu tysięcy osób, jakie wtedy przybyły na Plac Świętego Piotra. Miał ze sobą aparat i nie mógł się doczekać, aby zrobić papieżowi zdjęcie. Bezceremonialnie wparował do Kaplicy Sykstyńskiej, niszcząc zrobione ze sklejki drzwi wejściowe i przyprawiając o zawał serca kardynałów obecnych wewnątrz. Jeden z nich chciał go ekskomunikować, jednakże nowy Ojciec Święty tylko spojrzał na młodego Arturo, uśmiechnął się i obrócił całą sytuację w żart…

W opinii wielu historyków, Jan XXIII „przewietrzył” Kościół, otworzył Go na świat i ludzi. Jego krytycy zarzucają mu z kolei odejście od tradycji i „prawdziwej wiary”. 

* * *

Ciąg dalszy nastąpi…

Advertisements

Posted on 28 kwietnia 2014, in Religia, Smaointe. Bookmark the permalink. 24 komentarze.

  1. U nas w Krakowie było szaleństwo kanonizacyjne. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie na http://catherinethebrave.blogspot.com i na fanpage. Dopiero teraz odkryłam jak wiele osób jest zafascynowanych podobnym klimatem co ja, fajne takie pasje. Pisz dalej. Pozdrawiam!

    • Witam serdecznie na Polance i bardzo dziękuję 🙂 Obiecuję się odwzajemnić przy najbliższej okazji 🙂

      Zdziwiłabyś się, jak wielu jest takich pasjonatów… Pozdrawiam i zapraszam częściej! Czuj się jak u siebie w domu 🙂

  2. nie jestem osobą religijną, ale uważam, że takich ludzi – kapłanów właśnie kościołowi potrzeba… mam wrażenie, że Franciszek też wpisuje się w ten nurt …
    miłego dnia Celcie… 🙂

  3. No ja się powoli wdrażam w temat, choć fascynacja istnieje od czasów liceum, potem nawet chwilę podczas studiowania etnografii udało mi się zahaczyć o wykład o Celtach, a teraz już postanowiłam jechać z koksem i niestety okazuje się, że nie ma czasu na pracę:)

  4. Jantoni341.blogspot.com

    Dziękuję,
    czekam na cd,
    Jan(Toni)

  5. Jan był gościem z poczuciem humoru, odposążył papieża, uczynił go ludzkim. Nasz papież kontynuował dzieło, Franciszek poszedł jeszcze dalej i chyba o to chodzi ;D
    Kiedy Młoda dowiedziała się, że Franciszek jest Jezuitą (a przyjaźni się z Jezuitami) powiedziała ‚będziemy mieli fajnego papieża, zobaczycie’.

  6. szczur z loch ness

    Jak nie trudno było przewidzieć lud prosty niewiele pojął z nauk, jednakowoż dla pewności uczyniono ze wspomnianych gliniane krasnale, do których będzie można zanosić modły na okoliczność deszczu w czasie suszy, bądź odwrotnie. Niestety dla licznie zebranych w Rzymie, pozostał jeszcze Franciszek, za którego trzymam mocno kciuki, chociaż nie sądzę aby w zaistniałych okolicznościach miał szansę pożyć długo i w dobrym zdrowiu 😦

    • Lud prosty niewiele ale jednak coś pojął. Gorzej z ludem nie prostym, bo albo pojął i sabotuje, albo nie pojął i usiłuje realizować, co na jedno wychodzi. 😀

      • Być może większość faktycznie niewiele pojęła, ale trzeba jednakowoż mieć nadzieję, że coś tam w głowach i sercach zostanie…

        A co do Franciszka, już się co niektórzy purpuraci burzą przeciw Niemu…

  7. Aż żal, że mogę go poznawać tylko z opowieści… Musiał być wspaniałym człowiekiem… Ale spotkamy się po drugiej stronie, a co.

  8. Klik dobry:)
    Od połowy XIX wieku stopniowo kanonizacja ulega inflacji. Prawie co drugi papież dostąpił beatyfikacji lub kanonizacji, lub toczy się proces beatyfikacyjny, lub są takie zamiary.
    Papież kanonizuje papieża… to, tak jakoś wygląda na czynienie papiestwa instytucją obdarzoną atrybutem świętości.

    Pozdrawiam serdecznie..

  9. No i to jest właśnie całe nieszczęście, że owszem: pamiętają Jegomości dla gestów, dla anegdot, dla nowinek nic istotnego nie wnoszących, zaś tam gdzie by się iście zdało co zapamiętać z nauki przezeń głoszonej, to już ani w ząb… Podobnie się zresztą i dzieje z Janem Pawłem Wtórym, którego dla kremówek zapamiętają i pielgrzymek po świecie, a nie dla sensu tego, co głosił…
    Kłaniam nisko:)

    • W swoim komentarzu żeś Waszeć wyprzedził nieco dalsze części tegoż tematu 🙂 I zapewne masz rację…ja zawsze trzymam się nadziei, że ktoś tam, coś tam więcyj jednak zapamięta…

  10. Dobrze na chwilę zatrzymać się i powrócić do wielkich postaci 🙂

  11. Aaaa więc to ten drugi? 😛 A ja się ciągle zastanawiałam za co został świętym ;p

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: