Brehon Law, albo historia prawa irlandzkiego.

 an Luan, an 7ú lá d’Aibreán 2014

Irlandczycy od pokoleń posiadali własny, unikalny w skali światowej i nieskażony wpływami rzymskimi (których na Kontynencie pełno) system prawny. Wywodził się on wprost z czasów celtyckich i przekazywanych ustnie zasad oraz zwyczajów, regulujących onegdaj życie społeczne, polityczne i religijne.
Nazywany jest przez współczesnych Brehon Law. Upraszam Szanownych Czytelników o zapamiętanie tej nazwy, jako że będziemy do niej wracać w przyszłości.

Wspomniane zasady spisano po raz pierwszy w VII wieku naszej ery. Oficjalnie na szczeblu państwowym przetrwały one do wieku XVII, kiedy to zostały wreszcie wyparte przez prawo angielskie. Nieoficjalnie z kolei, na szczeblu lokalnym, Brehon Law stosowano na Éire aż do końca XIX stulecia.

Pieczę nad tym szczególnym kodeksem sprawowali brehoni – następcy druidów; z grubsza przypominali dzisiejszych sędziów, chociaż bliższe prawdy byłoby tutaj określenie: „arbiter”. Do ich zadań należało zachowywanie, interpretowanie i przestrzeganie istniejących praw, nie zaś tworzenie nowych.

* * *

Brehon Law było niesłychanie postępowe jak na średniowieczne czasy. Kładło bowiem nacisk na takie sprawy jak równouprawnienie płci, ochrona środowiska, czy zadośćuczynienie za zbrodnie. Dopuszczalne były rozwody.

Istniał szczegółowy spis przestępstw i kar przewidzianych za ich popełnienie. Jeden z komentatorów na FB stwierdził nawet, iż mieszkańcy Zielonej Wyspy wymyślili w tym zbiorze rozwiązanie na niemal każdą sytuację, jaka mogła się człowiekowi w życiu przydarzyć 🙂

W przeciwieństwie do swoich celtyckich przodków, Brehoni nie uznawali kary śmierci. Była to u nich naprawdę „ostateczna ostateczność”, wymierzana nader rzadko. Nie posiadali też sądownictwa ani sił policyjnych w naszym rozumieniu tych słów. Ten ostatni fakt dobitnie świadczy o tym, jak bardzo dawni Irlandczycy szanowali prawo.

Co się tyczy spraw o morderstwo (nieważne z premedytacją czy bez) bądź naruszenie nietykalności cielesnej, kryminalista musiał według prawa brehon zapłacić określoną sumę (zwaną eric fine) pokrzywdzonemu lub jego rodzinie. Ową kwotę ustalano każdorazowo za pomocą wagi, uwzględniając skalę popełnionego czynu. Jeżeli w zbrodnię zamieszany był szlachcic, wódz prowincji lub nawet sam Najwyższy Król, wówczas do eric fine doliczano jeszcze „zapłatę honorową”, czyli honor fine

* * *

Brehon Law miało się całkiem dobrze do roku 1155. Wtedy to, papież Hadrian IV wydał bullę Laudabiliter, która oddawała Irlandię we władanie angielskiego króla Henryka II. O okolicznościach wydania tegoż dokumentu, jak i o późniejszych, mniejszych i większych anglo-normańskich najazdach na Wyspę, pisałem niedawno tutaj. Teraz troszkę o prawnych konsekwencjach tamtych wydarzeń…

W 1171, król jegomość zwołał do Waterford Curia Regis: Radę Królewską, na której oświadczył, iż „wszyscy tutejsi obywatele przyjęli angielskie prawo dobrowolnie” [tłumaczenie moje]. Owe słowa miały jednak niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Angielski system prawny początkowo wprowadzono tylko w prowincji Leinster, gdzie zadomowił się znany nam już Ryszard de Clare, drugi hrabia Pembroke i doradca Henryka.

W 1172, Henryk II mianował niejakiego Hugh de Lacya [de lejseja] pierwszym Justiciarem – najwyższym sędzią oraz swoim oficjalnym przedstawicielem na irlandzkiej ziemi.

Z rozkazu króla Jana Bez Ziemi zaczęto od 1204 roku wydawać w irlandzkich sądach oficjalne pisma upominawcze, nakazujące tamtejszym sędziom stosowanie na ich terenie prawa angielskiego. W 1221, po raz pierwszy w dziejach sędzią irlandzkiego Sądu Najwyższego został normański szlachcic.

W 1226, Henryk III oznajmił Justiciarowi, że prawo Anglii jest w Irlandii nadrzędne wobec prawa miejscowego i to przede wszystkim ono winno być respektowane. Rok później wysłano do Dublina specjalny rejestr zawierający kopie wszystkich decyzji wydanych przez sądy angielskie.

* * *

W XIV i XV wieku Normanowie mieszkający na Éire masowo wstępowali w związki z miejscowymi, co przyczyniło się do osłabienia wpływu narzuconej przez Anglików legislacji. Ci rzecz jasna nie mogli się z czymś takim pogodzić. Pragnęli na nowo podporządkować Parlament Irlandii Westminsterowi. W tym celu, w 1366 roku uchwalono w Kilkenny trzydzieści pięć ustaw, zbiorczo nazwanych „Statutami z Kilkenny”. Najeźdźcom zabrakło jednak środków i Statuty wprowadzono tylko połowicznie.

W 1494, pewien angielski szlachcic obecny na sesji parlamentu w mieście Drogheda przeforsował ustawę, w myśl której wszelkie prawa uchwalone w Anglii automatycznie obowiązywały też na sąsiedniej Wyspie. Na zwołanie obrad miejscowego parlamentu, czy wprowadzenie w życie nowych ustaw wymagana była odtąd zgoda Tajnej Rady.
Pomimo tych wszystkich działań, na początku XVI wieku, angielskie prawodawstwo obejmowało głównie obszar zwany The Pale: Dublina i jego najbliższych okolic, będących pod wyłączną kontrolą Anglii. Poza granicami The Pale ludzie nadal trzymali się starodawnych reguł brehonów.

Król Henryk VIII zasiadał na angielskim tronie w XVI wieku. Po wystąpieniu z Kościoła Katolickiego, rozpoczął konfiskatę ziem będących własnością duchowieństwa, jak też tych należących do normańskiej szlachty. Zabierał je i nadawał ponownie – tym razem na własnych warunkach. I tak, ludzie uprzednio niezależni stawali się nagle królewskimi wasalami. A skoro ziemię nadaje król, obowiązuje na niej jego prawo…

* * *

Schyłek ogólnokrajowego znaczenia Brehon Law przypada na pierwsze lata XVII wieku. W 1603 roku, Jakub I Stuart wydał obwieszczenie, w którym wziął pod swoją opiekę wszystkich Irlandczyków. Cały kraj podzielono następnie na hrabstwa.

*

Do naszych czasów zachował się opis dwóch szczególnie interesujących spraw majątkowych, w których odwieczna tradycja przegrała z najeźdźcami.

Rok 1605: Gavelkind*. Rok 1607: Tanistry. W obu przypadkach irlandzkie sądy odrzuciły zasady dziedziczenia według kodeksu brehonów, przyznając pierwszeństwo prawodawstwu angielskiemu.
W wyroku podsumowującym drugą rozprawę stwierdzono, że prawo danego kraju można uznać za obowiązujące tylko wówczas, jeżeli jego pochodzenie jest niepodważalne, jest ono stosowane od niepamiętnych czasów i co najważniejsze: zgodne z ustanowioną władzą królewską. W opinii sędziów prawo brehon nie spełniało żadnego z tych warunków.

W 1607 miała ponadto miejsce słynna „ucieczka możnych” z Ulsteru (Flight of the Earls), kiedy na ich ziemie zaczęto sprowadzać angielskich i szkockich osadników. Tak to kodeks brehonów stracił resztki ochrony i wpływów, jakimi się jeszcze oficjalnie cieszył…

* * *

Powyżej starałem się opisać podstawy zagadnienia, żeby wszyscy wiedzieli mniej więcej, o co kaman, kiedy ta nazwa pojawi się znowu. Na tę chwilę to wszystko, co trzeba Wam wiedzieć w temacie. Jeżeli zaciekawił on Was choć trochę, spróbuję za jakiś czas napisać jeszcze jedną albo dwie notki o Brehon Law. 


* W przeciwieństwie do tanistry, tego pojęcia nie udało mi się w języku polskim znaleźć.

Prawo gavelkind z grubsza oznaczało równy podział ziemi między wszystkich synów zmarłego bądź innych spadkobierców. Dziedziczyć mogły także kobiety, ale w drugiej kolejności. Wdowy miały prawo do połowy majątku zmarłego, jednak tylko pod warunkiem, że nie wyjdą powtórnie za mąż.  

Poza angielskim hrabstwem Kent, prawo to obowiązywało również w niektórych rejonach Walii i Irlandii. W Anglii i Walii, gavelkind obalono w 1925 roku. Anglojęzyczna Wiki podaje, że nie dotyczy to Szkocji ani Irlandii Północnej. Przypuszczam zatem, iż tam owe prawo wciąż jest stosowane. 

Reklamy

Posted on 7 kwietnia 2014, in Brehon Law, Ceilteach. Bookmark the permalink. 11 Komentarzy.

  1. no i jak zwykle kobieta pokrzywdzona przez prawo… albo w drugiej kolejności się na resztki załapała, albo dostała ale sama dom końca życia (przynajmniej oficjalnie…) miała być… co takiej po ziemi, jeśli nie miała faceta, co by jej tę ziemię zaorał?….
    oraz dzień dobry 🙂

    • Dzień doberek! 🙂

      Pokrzywdzona owszem, ale tylko w przypadku prawa gavelkind… Jako się rzekło będziemy jeszcze do Brehon Law wracać. Zdziwisz się jaką pozycje miały celtyckie kobiety 🙂

      • trzymam za słowo zatem, bo jak na razie to: rozpusty nam zakazano (a wcześniej osy, czy pszczoły, połykać miałyśmy..), ziemie nam odebrano i we wdowieństwie żyć kazano… 🙂

  2. Vulpian de Noulancourt

    Żadne moje dłuższe wywody nie są potrzebne: to bardzo ciekawe i z przyjemnością przeczytałem.
    Pozdrawiam

  3. Też przeczytałam z uwagą.
    I żeby sobie lepiej utrwalić jeszcze pewnie na raz ten tekst przeczytam.
    Serdeczności 🙂

  4. I ja również:) Dwie mam jeno uwagi, a ściślej refleksje… Zazwyczaj lękam się prawa, które zbyt drobiazgowo w życie ingeruje usiłując każdą możliwą przewidzieć sytuację, bo życie jest zawsze więcej nad imaginacyję prawodawców bogatem i przy tępych sędziach, co nie umieją sądzić per analogiam, zmienia się we własną karykaturę… Drugie, co mi przyszło na myśl, to że Rzeczpospolita Obojga Narodów także sił policyjnych nie znała… „trybunał pisał dekret, szlachta wypełniała…” Tylko, że nam z tego powodu tylko ustawiczne czynią zarzuty…
    Kłaniam nisko:)

    • Z punktem pierwszem masz rację…zresztą nie wiem, zali to prawda, przytoczyłem jeno komentarz jednego z fanów strony Irish Medieval History na Facebooku…

      A o drugi chciałbym zapytać, czemuż to nam zarzuty czynią?

      • Bo mniemano to mieć dowodem państwa naszego słabości, anarchii, najpewniej temuż, że nie wyobrażano sobie państwa zdolnego bez policji do utrzymania minimalnego porządku i bezpieczeństwa. Tymczasem w miastach z tem radzono sobie niezgorzej, po gościńcach nie byliśmy wcale od Europy ówcześnej gorsi, po wioskach władzę sądowniczą mieli dziedzice i choć z pewnością w licznych przypadkach szłoby sarkać na jej sprawiedliwe wyroki, to znów tu od Europy nie odstawaliśmy… Jedyne, gdzie to urządzenie z czasem szwankować zaczęło, to tam gdzie szlachta by musiała przeciw samej sobie stanąć, by jakiego szczególnego warchoła poskromić, luboż i przeciw jakiemu magnatowi, ale to już jest rzecz insza…
        Kłaniam nisko:)

        • Dziękuję za wyjaśnienie 🙂 Rzeczywiście chyba całkiem dobrze sobie radziliśmy w tem względzie…

          Tyle się nowości zawżdy od Waszej Miłości dowiaduję. Mógłbyś Waćpan książki pisać! 😉

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: