Normanowie najeżdżają Irlandię…

an Luan, an 24ú lá de Mhárta 2014

Przyjrzymy się dzisiaj, Kochani, praprzyczynie wielowiekowych konfliktów angielsko-irlandzkich. Jak to się stało, że Wyspiarze już „na poważnie” zainteresowali się mieszkańcami Éire?

Otóż wszystko zaczęło się od pewnego kardynała imieniem Nicholas Breakspeare, który krótko po wyborze na Stolicę Piotrową (1154-1159: pierwszy i jedyny Anglik na tym stanowisku), jako Hadrian IV wydał bullę Laudabiliter. Z jednej strony praktycznie dawała ona królowi Henrykowi II Irlandię „w prezencie”. Z drugiej zaś podporządkowywała papiestwu hierarchię kościelną nie tylko w tamtym kraju, ale i w całej północno-zachodniej Europie (włącznie z Brytanią), gdzie ostały się jeszcze resztki chrześcijaństwa celtyckiego. I na tym właśnie Ojcu Świętemu zależało najbardziej.
Z prawnego punktu widzenia, owa bulla opierała się na kontrowersyjnej (choć paradoksalnie szeroko akceptowanej w średniowieczu) Donacji Konstantyna Wielkiego, której prawdziwość ostatecznie obalili dopiero renesansowi uczeni w czasach dynastii Tudorów. Wtedy było już jednak za późno, aby cokolwiek zmienić.

Linię Hadriana IV w tej sprawie kontynuował jego następca, Aleksander III. „Barbarzyńcy” muszą znać własne miejsce w szeregu i zaprzestać swych „niecnych” praktyk, ślubować wierność Anglii i płacić świętopietrze Rzymowi…

* * *

Wojska angielskie z wolna przygotowywały się do napaści na swoich sąsiadów; u nich tymczasem nastąpiły zmiany na szczytach władzy. W 1166 zmarł jeden Najwyższy Król Irlandii, a jego miejsce zajął kolejny. Protegowanym zmarłego był wódz prowincji Leinster, Diarmait MacMurrough [wymowa: Dermot mak moroł – Celt]. Tenże sympatyczny jegomość dopuścił się „za starych czasów” porwania, gwałtu i grabieży, przez co został pozbawiony majątku i wygnany przez nowego Arcykróla.
Poprzysięgając zemstę, irlandzki szlachcic znalazł przyjaciół na angielskim dworze. Zwierzył się ze swoich kłopotów Henrykowi II, który tylko czekał na okazję, aby potwierdzić prawa nadane mu w Laudabiliter. Przy okazji Diarmait wydał swoją córkę za jednego z królewskich doradców: Ryszarda de Clare, drugiego hrabiego Pembroke. Udało mu się też pozyskać dla swej sprawy księcia walijskiego DeheubarthRhysa ap Gruffydda.

1 maja 1169 roku, wygnaniec powrócił do ojczyzny razem z niewielką, ale zróżnicowaną narodowościowo armią zebraną przez zięcia. Służyli w niej Anglicy, Irlandczycy, Walijczycy, Flamandowie (z dzisiejszej Belgii) i Normanowie. Niektórzy normańscy dowódcy z tej grupy zaczęli się gromadzić na irlandzkim wybrzeżu już wcześniej, w latach 1167-1168.
Nastąpiło kilka krótkich, lecz zaciętych bitew, w wyniku których zbrodniarz odzyskał władzę nad Leinster, zdobył także Waterford i Dublin – teraz jako wasal króla Anglii. Niestety nie dane mu było długo porządzić, zmarł bowiem dwa lata później.

Historycy są podzieleni względem autentyczności powyższych wydarzeń. Wszyscy jednak zgadzają się co do dalszego etapu inwazji…

* * *

Był rok 1171. Władzę nad prowincją po śmierci MacMurrougha przejął jego zięć i dziedzic, de Clare. Henryk poczuł się zagrożony. Jeden z jego największych zauszników mógł się teraz uniezależnić i stworzyć na Zielonej Wyspie samodzielne normańskie państwo, zdolne konkurować z angielską potęgą.
Postanowił na wszelki wypadek przypomnieć Ryszardowi, kto tu tak naprawdę rządzi…i sam wyruszył do Irlandii na czele wielkiej floty. Lądując w Waterford, stał się pierwszym angielskim monarchą, który postawił stopę na irlandzkiej ziemi. Dublin i Waterford z miejsca otrzymały status miast królewskich. Jeszcze w listopadzie tego samego roku, irlandzcy duchowni zgromadzili się na zamku w Dublinie, aby złożyć mu hołd.
W 1172, król wyprawił się do Lismore, gdzie rezydował nuncjusz apostolski w Irlandii. Potem rozmawiał z arcybiskupami Dublina i Cashel. W następstwie tych spotkań na najwyższym szczeblu zwołany został do Cashel synod biskupi, na którym irlandzki Kościół poddano władzy angielskiej, reformując jego dotychczasowe prawa i obyczaje. Aleksander III wysłał na tę okoliczność specjalny list: „…postępując zgodnie z wolą ŚP Papieża Hadriana i mając nadzieję, że przyniesie to owoce zgodne z naszymi oczekiwaniami, niniejszym raz jeszcze uznajemy i ratyfikujemy decyzję podjętą przez naszego czcigodnego poprzednika, odnośnie władztwa Waszej Wysokości nad Królestwem Irlandii” [tłumaczenie moje].
Większość pomniejszych koronowanych głów równie szybko zaakceptowała Henryka jako nowego suzerena. Mieli nadzieję, że przeciwstawi się on dalszej szaleńczej ekspansji Leinsteru i Normanów.

Później Henryk II musiał na jakiś czas zapomnieć o Szmaragdowej Wyspie, gdyż w Anglii pochłonęła go sprawa zabójstwa arcybiskupa Canterbury Tomasza Becketa i związane z tym naciski ze strony Państwa Kościelnego. Niemal równocześnie wybuchło także trwające 18 miesięcy powstanie skierowane przeciw niemu, rozciągające się od południowej Szkocji po Normandię i Półwysep Bretoński. 

Po stłumieniu rebelii i złożeniu hołdu zamordowanemu (kanonizowanemu w ekspresowym tempie), król powrócił na Éire w 1175 i w październiku tegoż roku podpisał Traktat windsorski, nakreślający strefy wpływów na Wyspie.
Pokój skończył się po zaledwie dwóch latach. Najpotężniejsi rozgrywający tamtych wydarzeń: Diarmait MacMurrough oraz Ryszard de Clare, już nie żyli, a Henryk był daleko. Brakowało więc w Irlandii dostatecznie silnej ręki, mogącej ukrócić wybujałe ambicje normańskich wielmożów. 

I tak John de Courcy zagarnął dla siebie znaczną część Ulsteru; Raymond le Gros podbił Limerick i Północny Munster, z kolei William de Burgh zdobył Connacht jeszcze w czasie obowiązywania traktatu pokojowego. Nie próżnowały i inne normańskie rody. FitzGeraldowie, FitzStephenowie, czy Le Poerowie często toczyli wojny na dwa fronty: z tubylcami, oraz między sobą nawzajem, o nowe ziemie. 
Wszystkie te kolejne najazdy odbywały się bez aprobaty Anglii, lecz za jej wiedzą i z czasem zostały one włączone do irlandzkiego dominium pod kontrolą króla. 

W 1185 roku, Henryk przekazał swoje irlandzkie posiadłości najmłodszemu, 18-letniemu synowi Janowi i nadał mu tytuł: Dominus Hiberniae („Pan Irlandii”). Kiedy 14 lat później Jan niespodziewanie objął tron po śmierci swego brata Ryszarda Lwie Serce, tamtejsze królewskie ziemie przeszły na własność Korony Angielskiej.

Sami najeźdźcy z kolei dosyć szybko „okrzepli” na zdobytych przez siebie terenach i zaczęli wstępować w związki z miejscowymi, których jeszcze nie tak dawno zwalczali. Z tego powodu mówiono w Anglii, iż Normanowie na Éire stali się „bardziej irlandzcy niż sami Irlandczycy”.

* * *

Pisząc tę notkę, korzystałem z materiałów znalezionych na facebookowej stronie Irish Medieval History, własnej wiedzy oraz odpowiedniego artykułu z anglojęzycznej Wikipedii, o którym po polsku nie ma tam rzecz jasna ani słowa. Mam nadzieję, że było ciekawie 🙂  

Reklamy

Posted on 24 marca 2014, in Éire, Englaland. Bookmark the permalink. 30 Komentarzy.

  1. a było, było… 🙂 … nigdy nie interesowałam się na poważnie historią tych ziem, ale zawsze lubiłam oglądać filmy w tym temacie, właśnie o Anglii, Irlandii, Szkocji tamtych lat … 🙂
    miłego dnia …

  2. szczur z loch ness

    Najbardziej zainteresowała mnie sprawa Donatio Constantini
    Pozdrawiam z Krainy Loch Ness
    🙂

  3. JanToni341blogspot.com

    Przeczytałem dwa razy,
    aby lepiej zapamiętać,
    dziękuję.

  4. Pewnie, że było ciekawie.:-)
    A ja jak zwykle jestem pełna uznania dla Twoich zainteresowań.
    I pasji jaka w Tobie drzemie.
    Serdeczności 🙂

  5. Vulpian de Noulancourt

    1. Tak jest, to bardzo ciekawe wiadomości, o których chyba nawet wspominano mi w szkole średniej, ale przecież bez żadnych szczegółów. Zresztą i tak bym przez tyle lat zapomniał.
    2. Frapujące jest użycie słowa ‚hiberna’, które przecież oznacza zimę (wspomnij jak u Sienkiewicza wojska rozpuszczano na hibernę po wsiach, żeby tam przeczekały do wiosny). Czyżby dla ówczesnych Anglików Irlandia to był kraj północny, kojarzący się z zimnem? To nie mieści mi się w głowie.
    Pozdrawiam

    • Ad. 1. Szkoła ma tendencje do traktowania większości rzeczy „po łebkach”…a i materiału było tak dużo, że czasami zwyczajnie czasu nie starczyło, aby wszystko przerobić, a cóż dopiero mówić o głębszej analizie pewnych zagadnień.

      Ad. 2. Hibernia to nie wymysł Anglików, Vulpianie. Tak nazywali Irlandię już starożytni Rzymianie. Kraj tak daleko na północy i tak dziki, że właściwie nie opłaca się go podbijać. Toteż i rzymska stopa nigdy tam nie postała…

  6. Kawał dobrej roboty! Wczoraj tylko rzuciłem okiem, a dzisiaj rzetelnie zasiadłem do czytania! Teraz spokojnie zaczekam na „ulubiony ciąg dalszy” 🙂

  7. Chcecie popatrzeć na ładne dziewczyny – s’il vous plaît

  8. Ja co prawda preferuje bardziej dynamiczne wykonania, ale sprzeczności nie widzę. 🙂

    Pozwoliłem sobie w nowym wątku 🙂

  9. Do tych dołujących staram się nie wracać. 😀
    Dopóki mnie nie wyrzucisz za powtarzanie ogranych tematów to pozwolisz że będę wracał! 😛

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: