„Człowiek średniowiecza”. Część II.

an Satharn, an 11ú lá d’Eanáir 2014

Kontynuacja tematu z części pierwszej.

*

Konflikty małżeńskie i rodzinne zawsze stanowią ciężkie przejście dla wszystkich, którzy zostali w coś takiego wciągnięci. Jeżeli jednak takie sytuacje mają miejsce na dworze królewskim, cierpi na tym cały kraj…

Edward, syn wspomnianego w poprzedniej części Edwarda Długonogiego, był w XIII wieku księciem Walii (pierwszym posiadaczem tego tytułu) i następcą angielskiego tronu. Pojął on za żonę Izabelę, siostrę króla Francji Karola IV. Nie było to szczęśliwe pożycie, niestety. Młodzieńca absorbowały polowania z rówieśnikami i własny wygląd. Małżonkowie przez większość czasu mieszkali osobno, kontaktując się ze sobą głównie przez posłańców. Na dworze zaś tajemnicą poliszynela było, że książę Walii bardziej gustuje w chłopcach, a nawet ma jednego ulubieńca – przystojnego normandzkiego szlachcica.

Izabela czując się wzgardzoną, naturalnie znalazła pocieszenie w ramionach innego: Rogera Mortimera, ósmego hrabiego Wigmore. Większość czasu przebywała we Francji. Wokół skłóconej królewskiej pary zaczęły się tworzyć dwa dążące do konfrontacji stronnictwa. Kiedy w 1326 wojska Izabeli (z wydatną pomocą jej krajanów) zajęły zamek Windsor, Edwarda II pojmano i skazano na tortury. Jego kochanka najpierw wykastrowano, a potem zabito. Królowi wbito w odbyt rozgrzany do czerwoności pręt. Była to okrutna parodia stosunków, jakie władca podobno odbywał z kochankiem…

Większość tej historii ukazana jest jako poboczny wątek w „Bravehearcie” – Izabelę Francuską rzeczywiście przedstawiono jako samotną i odtrąconą przez męża kobietę. W filmie była córką, a nie siostrą króla Francji. Jej kochankiem był William Wallace, co jest oczywiście kompletną bzdurą. Jednak już homoseksualizm Edwarda II, jak i okrucieństwo jego ojca są do pewnego stopnia zgodne z faktami.

* * *

W średniowieczu, zarówno wśród najlepiej wówczas wykształconego kleru, jak i wśród ludu prostego, popularny był kult świętych. Podobnie jak dzisiaj, istnieli święci wzywani w przypadku niemal wszystkich chorób i sytuacji życiowych.

I tak, Św. Małgorzata z Antiochii Pizydyjskiej (patronka Nowego Sącza, między innymi o niej pisałem tutaj) była ulubienicą kobiet oczekujących na poród, gdyż chroniła przed bólami porodowymi. W załączonym linku wspomniałem, iż owa Święta w herbie mojego Miasta stoi nad pokonanym smokiem. Według profesora Bartletta, miała ona zostać przez tąż bestię połknięta, by po jakimś czasie wydostać się z jej trzewi cała i zdrowa.

Kobiety oddawały również cześć Świętej Wilgefortis, która…pomagała im pozbyć się niewiernych mężów 😀 

O pomoc do Św. Apolonii zwracały się osoby cierpiące na ból zębów; była ona męczennicą: na torturach wyrywano Jej zęby.

* * *

W dalszej części tej odsłony swojego dokumentu, brytyjski mediewista opowiadał o rodzie Chaucerów i niezwykłym awansie społecznym, jaki w ciągu zaledwie dwóch pokoleń stał się jego udziałem.

Geoffrey Chaucer (1343-1400, autor „Opowieści Kanterberyjskich”) był poetą, filozofem i pisarzem gminnym. Znanym, ale nic ponadto. Jednak już jego wnuczka Alicja doszła prawie na sam szczyt.

W 1430 roku, w wieku 26 lat, wyszła za mąż po raz trzeci i ostatni – za księcia Suffolk Wilhelma de la Pole. Owocem ich miłości był syn, Jan. Osiągnąwszy pełnoletność, Jan wdał się w romans z Elżbietą, siostrą dwóch angielskich królów. Dała mu ona w sumie jedenaścioro dzieci.

Najstarszy z tego rodzeństwa stał się pretendentem do tronu Anglii! 🙂 I pomyśleć, że dziadek Geoffreya zaczynał od dostarczania wina na królewski dwór…

Sama zaś Alicja zakończyła życie w 1475 otoczona bogactwem i podziwem, jako posiadaczka ziem w 22 hrabstwach oraz licznych tytułów. Spoczywa w kościele Św. Marii w miasteczku Ewelme, w hrabstwie Oxfordshire. Na jej pięknym nagrobku znajduje się wyryty po łacinie napis: Módlmy się za naszą czcigodną Księżnę Alicję…”.

* * *

Ostatnia historia opowiedziana tu przez profesora Bartletta dotyczyła Johna Wycliffe’a. Ten XIV-wieczny angielski duchowny był profesorem teologii na Uniwersytecie Oksfordzkim i proboszczem Kościoła Mariackiego w Luttherworth, w środkowej Anglii.

Wycliffe był wielkim reformatorem. Sprzeciwiał się supremacji papieża, modlitwie za zmarłych, monopolowi duchowieństwa na interpretację nauk Jezusa, zaangażowaniu Kościoła w politykę, oraz ogólnej niemoralności ówcześnie trapiącej ten stan. Był zdania, że Biblia powinna być przetłumaczona na język angielski, aby prosty lud mógł łatwiej ją zrozumieć. Poglądy Johna podzielała spora grupa osób. Przeciwnicy przezwali ich pogardliwie lolardami, czyli „mamroczącymi”. Czytałem, że lolardzi działali też w Polsce…

Kościół Katolicki rzecz jasna niezbyt przychylnie patrzył na ten liberalny nurt w swoim łonie. Papież Grzegorz XI kilkakrotnie potępił reformatorów. Podobnie jak współcześnie ksiądz Boniecki czy ksiądz Lemański, Wycliffe wyrokiem sądu biskupiego otrzymał zakaz publicznego głoszenia swoich kontrowersyjnych tez i został osadzony w areszcie domowym w swojej posiadłości w Luttherworth. Pozostawał w nim kilka miesięcy, do swojej śmierci w grudniu 1384 roku. Chociaż nigdy nie nałożono nań ekskomuniki, pochowano go w nieświęconej ziemi.

Jakieś 40 lat później, papież Marcin V nakazał wyjąć jego szczątki z grobu, spalić je na popiół i wyrzucić do rzeki…

* * *

Ciąg dalszy nastąpi.

Reklamy

Posted on 11 stycznia 2014, in Englaland, Historia, Religia and tagged . Bookmark the permalink. 10 Komentarzy.

  1. szczur z loch ness

    Prawdę mówiąc pogubiłem się, kto z kim i dlaczego 😦
    Stąd uważam, że pomysł aby wyciągnąć z grobu zwłoki kogoś tam, spalić i wrzucić do rzeki nie był zły. Postąpiłbym tak z wszystkimi wymienionymi w artykule!

  2. Ech gdyby mąż mnie traktował tak jak Edward Izabelę, to też bym mu wbiła w dupę rozgrzany pręt 😛
    A porównywanie do Bonieckiego czy Lemańskiego kogokolwiek jest ryzykowne, zwłaszcza biorąc pod uwagę jakie głupoty wyżej wymienieni wygadywali…

  3. A nasi królowie byli inni? A Batory i Anna Jagiellonka?

  4. Sugerujesz Waszmość, że Święta Małgorzata była po prostu niestrawną?:)
    Kłaniam nisko:)

    • Ową sugestię wysunął w swym programie profesor Bartlett, którego wnioski w tym cyklu przedstawiam 🙂
      Ale kto może wiedzieć, Wachmistrzu? Twoje przypuszczenie też prawdziwe być może 😉

  5. Ale się dokształciłam… :-)))

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: