Celt na Pustkowiu… :)

an Luan, an 6ú lá d’Eanáir 2014

Jakiego trzeba mieć farta, aby pójść do kina na ekranizację powieści ukochanego autora akurat w rocznicę urodzin onegoż? 😀 Właśnie coś takiego przytrafiło mi się 3 stycznia, w 122. urodziny J.R.R. Tolkiena, kiedy to Rodzice zasponsorowali mi bilety na „Pustkowie Smauga”. Ze względu na mój wzrok oraz Rodziców nie władających tak dobrze angielskim, było znowu w 2D z polskim dubbingiem.

Dostaliśmy miejsca w pierwszym rzędzie, zaraz naprzeciwko wielkiego ekranu i tuż przy głośnikach. Trzeba było nieco zadzierać głowę, zaś po filmie trochę dzwoniło nam w uszach, ale wrażenia z seansu całkowicie zrekompensowały mi to. Będąc tak blisko czułem się, jakbym był w samym środku filmu 😀

* * *

W przeciwieństwie do zeszłego roku, nie poszliśmy tym razem do MCK „Sokół”, lecz do Galerii Trzy Korony, do tamtejszego kina „Helios”. Wyszliśmy z domu nieco wcześniej, dzięki czemu mogliśmy sobie troszku pobuszować przed seansem. Auto zostawiliśmy na podziemnym parkingu. Kolejny raz potwierdziła się moja opinia o światowości tego miejsca.

W Empiku wybór przeogromny, szczególnie jeśli chodzi o nowego Hobbita. Było kilka interesujących rzeczy, spośród których mogłem sobie coś wybrać (między innymi płyty z muzyką z tej i poprzedniej części, w tym jedna edycja specjalna); byłem jednak tak podekscytowany perspektywą zbliżającej się przygody, że zupełnie odpuściłem sobie zakupy.

Galeryjny „Helios” robi podobne wrażenie jak cała reszta kompleksu – zwłaszcza, że to obiekt niemal całkowicie dostosowany do potrzeb niepełnosprawnych 🙂 Osoby takie jak ja wchodzą tam za darmo, opiekunowie zaś mają zniżkę. Poza tym przestronne łazienki, w których spokojnie zmieści się wózek, z poręczami w każdym kącie. Sam obiekt ma trzy wejścia, umieszczone w pięknych ramach mieniących się różnymi kolorami. Obok parę stolików i wygodnych kanap. Przy ladzie z przekąskami kolejne zaskoczenie: maszyna do popcornu identyczna z tymi, jakie często widywałem w Stanach!

* * *

Jak Wam wiadomo, od kilku miesięcy śledziłem wszelkie informacje o najnowszym dziele Jacksona. Czytałem i pozytywne, i negatywne recenzje. Niektórzy narzekali, że całość jest za długa, zbyt rozwlekła (chociaż ta część jest w zasadzie krótsza od pierwszej). Pojawiały się też głosy, że ten film w ogóle „nie trzyma się kupy”, zawiera liczne odstępstwa od literackiego pierwowzoru. Odstępstwa są, owszem, ale nie aż tak wielkie jak się wydaje.

Jest zupełnie niezrozumiały i całkowicie niepotrzebny moim zdaniem trójkąt miłosny z postacią wymyśloną przez reżysera tylko dlatego, że jego zdaniem w filmie jest za dużo testosteronu. I słowa te pisze osoba uważająca się za niepoprawnego romantyka… Częścią tegoż trójkąta jest Legolas, który pojawia się tu w oparciu o niewielką wzmiankę z jednego listu Tolkiena, iż brał on udział w wydarzeniach rozgrywających się w Hobbicie, ale odegrał w nich tak małą rolę, że kronikarze po prostu go pominęli.

Oprócz tego, hardkorowy prolog, w którym sam Peter przez kilka sekund chrupie nieobraną marchewkę 😉 i jeszcze bardziej hardkorowa bitwa Gandalfa w nawiedzonej twierdzy Dol Guldur. Owy fragment był jednym z jedynie trzech momentów w całym filmie, kiedy Celtowi z wrażenia odebrało mowę.

Pozwólcie, że tutaj zatrzymam się nieco dłużej. Jackson dążący do epickości równej Władcy, umieszczając w Hobbicie prolog, napytał sobie biedy. Tenże prolog jest krótkim opowiadaniem pod tytułem „Wyprawa do Ereboru”, mającym miejsce na krótko przed pierwszą częścią Hobbita. „Wyprawa…” miała się pierwotnie znaleźć w Dodatkach do WP. Ostatecznie trafiła po śmierci Tolkiena do „Niedokończonych opowieści”, do których filmowcy nie posiadają praw autorskich. Spadkobiercy Mistrza uznali to za nadużycie i wytoczyli reżyserowi proces.

Jeżeli chodzi o pozostałe dwie zapierające dech w piersiach chwile, wiążą się one z najlepszą postacią tej części – Smaugiem. Po raz pierwszy zatkało mnie przy „Wejściu Smoka” na ekran. Skubany tak wielki, że głowa mała! 😀 Ekran w kinie praktycznie od ściany do ściany, a Smaug i tak nie zmieścił się na nim w całości! W mojej wyobraźni nigdy nie był tak wielki, ani tak rozgarnięty. Przebiegły, wściekły, o uwodzicielskim wręcz głosie. Majstersztyk! Drugi raz odebrało mi mowę kiedy zionął ogniem, goniąc za krasnoludami.

Wkurzająca dla osób wyczulonych na takie rzeczy polska nazwa dawnego miasta Ludzi: DAL, podczas gdy powinno być DALE (czytaj: DEJL). Różnica niby tylko fonetyczna, ale Tolkien (który wyraźnie życzył sobie, aby nie zmieniać Jego nazw w tłumaczeniach) na pewno nie byłby zachwycony.

*

Muszę tutaj stanąć po stronie tych, którzy twierdzą, że film zrobiony stricte według prozy Tolkiena byłby zwyczajnie zbyt dziecinny i trwałby najwyżej godzinę.

Trzeba pamiętać, że Hobbit jest przecież książką dla dzieci, adresowaną do innego odbiorcy niż znacznie dojrzalszy pod wieloma względami Władca. Jacksonowi i Spółce zależało zaś na zrobieniu epickiego widowiska, którym mógłby się cieszyć każdy niezależnie od wieku. Dlatego nie ograniczyli się jedynie do treści samego Hobbita, ale pełnymi garściami czerpali z Dodatków Autora do WP.

Jeżeli jeszcze do tego widz posiada oficjalne przewodniki po filmie dokumentujące każdy aspekt ich powstawania, łatwo jest zrozumieć, jaka tytaniczna wręcz praca, jaka dbałość o detale zostały w to wszystko włożone…

* * *

Ciekaw jestem, ilu z Was zwróciło bądź zwróci uwagę na kilka subtelnych łączników z Władcą, pojawiających się w tej części, poza najbardziej oczywistymi: Pierścieniem i Legolasem.

Roślina athelas, zdjęcie Gimliego, słowa Balina przed wejściem do skarbca… Nie powiem Wam, gdzie je znaleźć. Popsułbym całą zabawę 😉

Z kolei ubrany na czarno pomagier Władcy Esgaroth jako żywo przypomniał mi Grimę Gadziego Języka – szpiega Sarumana na dworze Rohanu, z Dwóch Wież

Będąc miłośnikiem wszelkiej maści niedźwiedzi, od razu polubiłem olbrzyma Beorna (który jednakowoż na ekranie nie był tak majestatyczny, jak w mojej wyobraźni: odwrotność przypadku Smauga).

Także filmowy Arcyklejnot nie był tak piękny, jak go sobie zawsze wyobrażałem.

Nie czuję też aż takich dreszczy słuchając I See Fire, chociaż to piosenka spokojna i fantastyczna, zupełnie w moich klimatach. Ładna, ale utwór Neilla Finna z pierwszej części lepszy. 

Sceny w pałacu króla Thranduila trwały trochę za krótko jak dla mnie. W poprzedniej części i w pierwszej trylogii pięknie wyeksponowano Rivendell; we Władcy sporo miejsca dali również Lothlorien. Szkoda, że nie postąpili podobnie tutaj, z dziedziną króla Elfów Leśnych. 

* * *

Ogólnie rzecz biorąc, nie taki ten diabeł straszny, jak go niektórzy malują. Warto iść przede wszystkim dla Smauga, dla widoków i muzyki. Akcji też nie brakuje, choć wydaje mi się, że Niezwykła podróż miała nieco szybsze tempo. Film jednak kończy się w takim momencie, że przynajmniej ja mam teraz poczucie POTĘŻNEGO niedosytu 😦 I czekaj tu człowieku znowu do grudnia, ech… 

Chciałem umieścić jeszcze recenzję Upadku Króla Artura, ale chyba lepiej z tym poczekać, aż się wezmę za tego nowego Wiedźmina.

Na koniec ciekawostka: w urodziny J.R.R. Tolkiena, 3 stycznia, w wieku 92 lat zmarł Saul Zaentz – producent filmowy, laureat Oscarów, dzięki któremu Peter Jackson zdobył pod koniec lat 90-tych prawa do nakręcenia Władcy oraz Hobbita. Jak to się wszystko ze sobą łączy… 

Pozdrawiam gorąco – tak gorąco, jak ogień w trzewiach Smauga 😉

Reklamy

Posted on 6 stycznia 2014, in Życie Celta. Bookmark the permalink. 17 Komentarzy.

  1. szczur z loch ness

    Szczerze mówiąc dostaję drgawek kiedy mam pójść, do ktorejś z tzw. galerii, więc nie wchodzę i czekam w samochodzie na tych co tam weszli i robią zakupy 🙂

  2. Trójkąt miłosny to za dużo powiedziane. Wszystko jest bardzo subtelne i niewinne. 🙂

  3. Nooo to się nazywa prezent 🙂 Ale rodzice o Ciebie dbają!
    Ja jeszcze nie byłam, ale mam nadzieję iść – nie nastawiam się na nic innego jak dobrą zabawę i do filmu podchodzę z dystansem. Wiadomo, że sytuacja inna niż z WP i nie jest to wierne odtworzenie książki, a jedynie bazowanie na niej. Grunt, że można pobyć znowu w Śródziemiu, w to mi graj :))
    A wprowadzanie takich wątków i postaci kobiecych na siłę to już chyba norma, już w WP Arwen się pojawiała ciut za dużo, żeby tylko się mogła Liv pokazać 😉
    A Wiedźmina przeczytałam, jak dla mnie bez szału. Niby Wiedźmin… i klimat ten sam, ale po tylu latach człowiek oczekuje czegoś więcej niż tylko prostej opowiastki. A może po prostu z niego wyrosłam od czasu liceum… Na szczęście z Tolkiena się nie wyrasta, za dobry jest 🙂

    • Mam nadzieję, że nie będziesz musiała zbyt długo czekać na swoją podróż do Śródziemia 🙂

      I tak – wspaniale, że są rzeczy, z których człowiek nie wyrasta… 🙂

  4. Nie wypowiadam się, bo niestety Tolkien nie jest z mojej bajki, mnie nudzi. Ale cieszę się, że miałeś frajdę.

  5. Tak sobie myślę, że to byłoby bardzo nudne gdyby wszyscy lubili to samo i mieli takie same marzenia.
    Pozdrawiam Cię Celcie Noworocznie i dziekuję, że wpadasz do mnie na moje wspomnienia o podróżach. 🙂

    • Masz rację, Stokrotko 🙂 A do Ciebie przychodzę zawsze z przyjemnością, ciekaw, gdzie mnie zabierzesz tym razem…
      Przychodzę zawsze, nawet jeśli nie zawsze komentuję… 🙂

  6. O to będzie jakiś trójkącik? 😀
    W końcu coś ciekawego w tym filmie… Oczywiście poza tym tam jak mu było… Dębowa Tarcza? Miodzio. Co za facet 😀
    Jutro idę na drugą część. Chyba poduszkę wezmę ze sobą, bo na pierwszej części omal nie zasnęłam 😛 Ale obiecałam mężowi, że pójdę to pójdę. 😉

  7. Chyba nie jestem typem osoby, która lubi tego typu literaturę i filmy. Dlatego ciężko mi się wypowiedzieć. 🙂

    Natomiast urzekła mnie siła, która bije z tego postu 🙂 Wywołał uśmiech 🙂

    • Taki jest cel Polanki… Zdumiewać, wzruszać, wzbudzać uśmiech na twarzy, prowokować do myślenia 🙂

      Jutro albo pojutrze powinna być nowa notka i wtedy Cię odwiedzę 🙂

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: