Sprawy blogowe.

an Mháirt, an 1ú lá de Dheireadh Fómhair 2013

Przyroda ma to do siebie, że ciągle ewoluuje. Drapieżniki stają się coraz doskonalszymi myśliwymi, co z kolei zmusza ich ofiary do stałego wytwarzania nowych technik obrony i kamuflażu.

Moja Polanka jest bujna i zielona, zdecydowanie zalicza się do świata przyrody, ergo również podlega tym prawom. Nieustająco staram się, aby było to Miejsce atrakcyjne i przejrzyste pod każdym względem. Jakiś czas temu wprowadziłem do tutejszych postów tagi: „Przy ognisku…”, „Twórczość własna”, „Powrót do korzeni” i „Z celtyckiego kalendarza…”. Zaproponowałem Wam też opcję skracania dłuższych postów, ale to się chyba nie przyjęło (był tylko jeden głos negatywny od Szczurka, pozostali Czytelnicy wstrzymali się od głosu), więc pomysł zarzuciłem.

Szczerze mówiąc, tag „Przy ognisku…” też wydaje się nie bardzo spełniać założoną przeze mnie funkcję. Na liście z postami w panelu administracyjnym zauważyłem większe zamieszanie odkąd ten tag tam wisi. Postanowiłem więc zrezygnować z niego. Pozostałe trzy tagi jednak zostają, bowiem odnoszą się do szczególnego rodzaju postów i dzięki tagom łatwiej je grupować oraz znaleźć.

Tutejsza zakładka „O sobie samym” może być wykorzystywana w charakterze „Księgi Gości”, jaka istniała drzewiej na Starej Polance. Pomyślałem, że skoro i tak wpisały się tam już Riv i jeszcze jedna dziewczyna ze Szkocji ( :D), wydaje się to dobrym pomysłem. 

* * *

Odkryłem przy okazji kolejną ciekawą opcję Łotrpressa. Jeżeli klikniecie na przykład na „Bez kategorii”, czy „Inne”, wyświetli Wam się teraz nad archiwum jego opis. Uważam, że coś takiego jest przydatne, zwłaszcza jeśli pojawiają się wątpliwości, w jakiej kategorii powinien się dany post znaleźć.

Jako że w „Inne” znajdują się moje opowiadania i tłumaczenia piosenek, to kilka dotychczas opublikowanych tu wierszy też powinno się tam znaleźć. Dlatego przeniosłem je, aby cała moja „twórczość” była w jednym miejscu.

Buszując po necie za informacjami do jednej z notek, natrafiłem na pewien interesujący blog z tłumaczeniami piosenek. Zdaje się, że jego autorka lubi to samo, co ja, mianowicie zabawę słowami i tłumaczeniami. Przy czym u tej dziewczyny owe przekłady idą w obie strony (z równoczesnym dopasowaniem do linii melodycznej!), co naprawdę podziwiam.

Mnie osobiście zawsze łatwiej tłumaczyć z angielskiego na polski. W takim przypadku prawie od razu wiem, jak coś powinno brzmieć lub co to może znaczyć. Z polskiego na angielski muszę trochę bardziej pogłówkować. Też się zazwyczaj udaje, ale potrzeba więcej czasu i wysiłku.

Nowy blog niniejszym umieściłem w linkach po prawo. Zachęcam do śledzenia kolejnych tłumaczeń, jakie tam się pojawią i głosowania na propozycje piosenek do tłumaczenia 🙂 Zobaczymy, jak się to wszystko będzie rozwijać.

* * *

Na koniec jedna rzecz, która od dłuższego już czasu chodzi mi po głowie. Podział kategorii celtyckiej na dwie osobne – dla rzeczy stricte celtyckich (jak cykl o pomroczności, czy celtyckie chrześcijaństwo) oraz spraw „okołoceltyckich”, że tak powiem (np. listy od Królowej itp.). Celtyckie linki w ogóle i w szczególe będą, obok „Bez kategorii”, przypisane do „Ceilteach”.  Te dwie nowo powstałe szufladki także opatrzyłem opisami.

Wydaje mi się, że tak będzie jeszcze przejrzyściej niż do tej pory, ale ostateczną opinię jak zawsze wyrazicie Wy 🙂 

SLAINTE!

Advertisements

Posted on 1 października 2013, in Polecane/Polankowe. Bookmark the permalink. 33 komentarze.

  1. Na Kneziowisku mamy dwójkę tłumaczy, ja się na tym wyznaję bardzo średnio 🙂
    Za to z okazji dnia tłumacza załączam utwór, prezentowany z resztą u nas.

    Ciekawe, czy u Ciebie działa okienko odtwarzacza?

    Mi brakuje większej ilości notek na głównej i jak zawsze „ostatnich komentarzy, ale i tak idzie się przyzwyczaić – każdy ma swoje preferencje.
    Pozdrawiam 🙂

  2. Hmm… okienka są, nawet więcej niż myślałem 😀

  3. Mnie się podobają wszystkie Twe pomysły. Jest przejrzyście… ktoś mówił, że ?? 😉
    Serdeczności 🙂

  4. Chyba jestem mało wymagająca, bo nie widzę potrzeby zmian:))
    Pozdrawiam serdecznie!Mniej mnie, ale czasem nie wiem w co ręce włożyć;/

  5. Jakie warunki trzeba spełnić, aby zostać tłumaczem?

    • Przede wszystkim trzeba mieć jakieś zdolności językowe i pociąg do zabawy słowami. Dobrze byłoby też skończyć studia związane z wybranym językiem, bo wtedy będziesz mieć i papiery i podstawy. Ale i tak 90% Twojego rozwoju jako tłumacz zależy przede wszystkim od Ciebie. Trzeba czytać dużo oryginalnych źródeł, „łapać” nowe słówka i wyrażenia. Musisz też umieć dobrze gospodarować czasem, bo z tego co słyszałem, terminy nadsyłania przekładów potrafią być bardzo wymagające. A od tego, jak wykonasz tłumaczenie i czy zmieścisz się z tym w wyznaczonym czasie, zależy jaką opinię będą mieć o Tobie klienci i koledzy z branży, a w konsekwencji: czy dostaniesz kolejne zlecenia. To jest minimum jeśli chodzi o tłumaczenia książkowe czy filmowe.

      TŁUMACZ PRZYSIĘGŁY to już jednak wyższa szkoła jazdy. Tutaj nie wystarczą studia, pracowitość i solidność. Musisz zdać specjalny egzamin przed komisją powołaną przez Ministra Sprawiedliwości w Warszawie. Jeżeli Ci się uda, Twoje nazwisko zostaje wpisane do ogólnokrajowego rejestru, Ty zaś podlegasz odtąd (na szczeblu lokalnym) marszałkowi województwa w którym mieszkasz, a także Ministrowi Sprawiedliwości (na szczeblu krajowym). Tłumacz przysięgły musi mieć ponadto trochę pieniędzy, gdyż w własnym zakresie musi sobie wyrobić pieczątkę i wizytówkę. Z kolei jeżeli nie zdasz egzaminu za pierwszym razem, ponowna próba też kosztuje.

      Są różnego rodzaju akty i ustawy określające obowiązki tłumaczy przysięgłych, włącznie z karami za zaniedbanie tychże.

      To wszystko, co wiem na ten temat.

      • A na PWSZ jest filologia i specjalność angielski translatoryka ponoć jest.:) No wszystko kosztuje, to żaden argument. Najgorzej kiedy traci się czas. Pozdrawiam.

  6. I to jest chyba jedną z zalet posiadania bloga – można się poczuć, jak we własnym królestwie i zmieniać, przestawiać, dodawać, co Ci się tylko podoba : D Chociaż ja zwykle pozostaję wierna jednym ustawieniom dość długi czas, bo boję się, że jak coś pozmieniam i mi się nie spodoba, to już nie będę umiała odtworzyć starego wyglądu ; P

  7. Mi się podoba 🙂
    A od tłumaczeń w moim otoczeniu są specami Alnilam (włoski) i Renfri (hiszpański), ja jakoś średnio się na tym wyznaję, jak coś to angielski ewentualnie. Choć dla mnie zawsze jakoś ważniejsza była muzyka niż tekst (w piosenkach, rzecz jasna).
    Pozdrawiam ciepło, na przekór pogodzie – zima w październiku, no weźźźź… 🙂

  8. Ojej, dziękuję Ci za miłe słowa, to naprawdę wiele dla mnie znaczy 🙂

  9. Jeżeli chodzi o wygląd strony, to mnie jest wszystko jedno, ja wpadam tutaj ze względu na autora, a nie wygląd blogu.
    Jeżeli chodzi o język angielski, to go nie znoszę, czemu dawałem wyraz wielokrotnie. Ale mam problem, bo w przyszłym roku mam chęć pojechania do byłej kolonii brytyjskiej, więc powinienem poznać chociaż podstawy. Rok mi starczy?

    • Gdzie chcesz się wybrać? 🙂

      Jeśli będziesz sumiennym uczniem, myślę, że rok w zupełności wystarczy, żeby podłapać podstawy, dzięki którym będziesz mógł się dogadać.

      Pomóc Ci? 🙂

  10. Nigdy nie zaglądam na bloga tylko dla autora. Autor tak, ale blog to nie jest pusta hala wystawiennicza z jednym eksponatem. Wchodzę, mówię dzień dobry, kłaniam gospodarzowi i rozglądam się po urządzeniu, ludziach, przysłuchuję się rozmowom, czasami coś wtrącę, ale byłbym ostatnim głupcem gdybym nie czytał wcześniejszych komentarzy i nie wiedział o czym mowa. Czasami może i bywam zagubiony, to proszę o wybaczenie. 🙂

    • To jest właśnie rzecz, która mnie odrzuca od tak zwanego choinkowego układu komentarzy. Bo jak jest wpis i pierwsze komentarze, to czytam wszystkie, ale później musiałbym za każdym razem wszystko czytać, a ja na to nie mam czasu. Dlatego u mnie komentarze są ciurkiem, jak w blogach „Polityki”.

    • Nie ma czego wybaczać, zacny Kneziu 🙂

      I zgadzam się – najważniejsze są myśli Autora, ale żeby ktokolwiek owe myśli poznał, Autor musi jakoś czytelników przyciągnąć. I temu właśnie służy dobrze wyglądający blog. To swego rodzaju wizytówka 🙂

  11. szczur z loch ness

    Zmieniać oczywiście można, a bardziej doskonalić ale umiar też jest wskazany, bo ludzie to taka część przyrody ożywionej (jesli już o przyrodzie), że uwielbiają się przyzwyczajać 🙂 Nie lubią zmian, innymi słowy. Szczęśliwie nie dokonujesz jakiś rewolucji, przewracających wszystko do góry nogami, więc i problemu nie dostrzegam.
    Widzę natomiast konieczność wysłania Pozdrowień z Krainy Loch Ness 🙂

    • Jeżeli już coś tutaj robię, staram się, żeby wszystko było jeszcze bardziej przejrzyste i wyraźniejsze. Żeby był widoczny sens tego, co chcę przekazać…a jednocześnie, żeby nie ucierpiał na tym ogólny i szczególny klimat tego Miejsca 🙂

      A pozdrowienia rzecz jasna, odwzajemniam 😉

  12. Nie jestem przesadnie wymagającym Czytelnikiem, to i zazwyczaj przyjmuję każde Autora ustawienie jako właściwe i dla jakichś tam przyczyn przezeń za najcelniejsze uznane… Chyba, że jest coś, co dokucza, doskwiera, a czasem i wręcz od jakiego bloga odrzuca, aliści wtedy zazwyczaj co o tem Autorowi napomykam sam, nie czekam aż ów o tem dysputować zachce… Tandem skorom do tej pory niczego nie wytykał, znak to najlepszy, że blog Twój foremnym znajduję i nijakich przyczyn dla moderacyj jakich większych nie widzę. Ale jest coś do wytknięcia, bo przez Ciebie i Twoje modernizacje Knezia napadło po blogach łazić i ludziom wytykać, by swoich pod Jego upodobanie odmienili…:)
    Bacz tandem razu przyszłego, byś znowu jakiej burzy nie zasiał, Kawalerze…:)
    Kłaniam nisko:)

    • Po pierwsze Kneź nie łazi jeno peregrynuje, a po drugie słowo kneziowe święte i tego się trzymam 😉
      Blog tutejszy ma wszystko co powinien mieć, a nawet i nieco więcej, co wyszło gdy znalazłszy okulary swoje, bliżej okiem swoim wejrzeć raczyłem 😛

      A poważniej, to czasami drobiazgi decydują o szybszym zniechęceniu do wracania i o tym mowa.
      Co do „drzewka odpowiedzi”, to podzielam zdanie Torlina, że wprowadzają duży zamęt i generują dodatkowe, a często zbędne wypowiedzi. Mają sens do pewnej ilości, ale gdy przyjdzie prześledzić kilkadziesiąt komentarzy w kilku wątkach, to zaczynają się „schody”, nie mówiąc o sytuacji gdy ilość zaczyna być liczona w setki, a i tak się zdarza.
      Kiedyś miałem dyskusję na temat takiej konstrukcji i naszego udziału w dyskusji na takim blogu, z blogową koleżanką – gdy komentarze rozmnożyły się powyżej setki przyznała, że się pogubiła w wątkach i nie ogarnia całości – ja też miałem problemy.
      Przypuszczam jednak że jest to też kwestia przyzwyczajenia – w układzie liniowym też bywają problemy, bo nie widać, gdzie jest odpowiedź na konkretne kwestie, albo dla odmiany nie widać, gdzie kończy się wątek, w efekcie i tak trzeba prześledzić całość. 😀

      A rewolucji nie lubię, dwie takie przeżyłem i wystarczy na kilka lat! 😀

  13. Wachmistrzu i Kneziu!

    Hospody Pomyłuj!

    Przykro mi, żem przyczyną takich konfliktów w naszem małym światku, aleć równocześnie miło mi, iżem Cię, Mości Kneziu, aż tak zainspirował 😉

    Za słowa uznania dla Polanki serdecznie dziękuję!

  14. Jakiego znowu konfliktu?:) Kneź Niecnota, byle czego się ułapi, by mi spokój burzyć, co nie znaczy, że huncwota nie lubię, nie cenię i nie szanuję:) A że marudzi, to już trudno; biorę z dobrodziejstwem inwentarza…:)
    Kłaniam nisko:)

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: