I znowu mnie zatchnęło…

an Mháirt, 10ú  de Mheán Fómhair 2013

Słowo zatchnęło stanowi połączenie zaskoczyło i natchnęło. Bo to i prawda. Ostatnimi czasy naprawdę nie nadążam z opisywaniem wszystkich najważniejszych spraw, jakie się u mnie dzieją. Życie nabrało prędkości niczym Królik Duracell – co i rusz jakieś zaskoczenie, natchnienie do pisania notek…

Pogoda była wyśmienita – słońce mocno grzejące na czystym błękicie nieba – więc korzystając z okazji, wybraliśmy się całą rodziną na objazd po Limanowej. Rodzinnych stronach Busi, Dziadka, Mamy i Wujka Ryśka. Tam właśnie mieszkali, zanim przeprowadzili się do Sącza. Ale droga w tamte okolice bardziej zakręcona niż ta przez Biecz! 😀

Mama z Busią cieszyły się jak dzieci, widząc znajome miejsca. Bloki, gdzie ongiś mieszkały, szkoły, do których Mama z Wujkiem chodzili. Miejsca, w których Busia pracowała. Busia wciąż pamięta, kto gdzie mieszkał, bądź mieszka nadal…mimo że, rzecz jasna, sporo się od tamtych czasów w Limanowej zmieniło. Wiele budynków jest zupełnie nowych; z kolei część tych, które Mama z Busią pamiętają, jest już mocno zaniedbanych.

Udaliśmy się do położonego „na Pasierbcu” Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia… Przepiękne miejsce. Ogromny, wspaniały kościół i stara kaplica, wybudowane na zboczu wzgórza. W środku jasno i przestronnie, w oknach witraże, na ołtarzu i obok niego świece, przed ołtarzem modlitewniki, wielkie złote anioły i ikona Chrystusa Pantokratora. Na lewo od ołtarza – Obraz Jezusa Miłosiernego. Wzdłuż jednej ze ścian kunsztownie rzeźbione Stacje Drogi Krzyżowej. Od czasu klasowej pielgrzymki na Jasną Górę i uczestnictwa w tamtejszej Drodze Krzyżowej przed czterema laty, mam do tej formy modlitwy szczególny stosunek.

Atmosferę tamtego miejsca pogłębiał fakt, że w chwili naszego przybycia, prawie nikogo w Sanktuarium nie było. Nawet księży. W ławkach siedziało tylko parę osób. Miałem okazję pobyć trochę z Bogiem i Najświętszą Panienką sam na sam. Powierzyć Im wszystko to, co mi leży obecnie na sercu. Bardzo mi to było potrzebne.

Ogólnie, cudowna podróż sentymentalna…zupełnie jak TA, odbyta z Tatą w 2009.

* * *

Kiedy po południu wróciłem do domu, zatchnęło mnie jeszcze dwa razy.

Po pierwsze, na TVNie leciał akurat „Step Up: Taniec zmysłów”. Opowieść o Tylerze, młodym chuliganie, który za popełnione przestępstwo musi pracować społecznie w szkole artystycznej. Tam poznaje tancerkę Norę (nawet ładną dziewczynę wybrali do tej roli 🙂 ). Dużo tańca, dużo ruchu, muzyki i rodzące się „w bólach” uczucie między tą dwójką. Pamiętam jak oglądałem ten film jeszcze w Shriners…chyba nawet z Meagan.

Celtowie, Władca Pierścieni, Braveheart, Step Up, Dirty Dancing, Wiedźmin, koszykówka, wschodnie sztuki walki, taniec (jakikolwiek)… Co łączy te pojęcia? RUCH. W różnym stopniu i w różnej formie, ale wspólnym mianownikiem jest tu ruch. Lubię te wszystkie rzeczy nie tylko z powodów oczywistych na pierwszy rzut oka (tajemniczość, Wyspy, fantasy, magia, mądrość, przygoda, wzruszenie), ale właśnie dlatego, że to wszystko wiąże się z RUCHEM. Samodzielnym, wolnym, nieskrępowanym RUCHEM  i językiem ciała. Którym można nawet podświadomie wyrazić o wiele więcej niż samą mową…i o wiele więcej, niż by się czasami chciało. Dlatego też zawsze tak cudownie się czuję na weselu, studniówce, czy innych tego typu wydarzeniach, gdzie ruch odgrywa znaczącą rolę. Podobnie jest, jak czytam niektóre Wasze notki Kochani, o odbytych przez Was bliższych i dalszych podróżach. To także przecież RUCH.

Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, czy Rodzice ani ktokolwiek z mojego najbliższego otoczenia domyśla się, że moje przywiązanie do pewnych filmów czy pojęć ma owe „drugie dno”. Nie wiem, ale tak patrząc na co dzień – chyba się nie domyślają. Jeżeli już ktoś o tej i innych sprawach wie, to przeważnie osoby z neta, z którymi łączy mnie szczególna więź (jak na przykład moje Siostry czy kilka przyjaciółek). Teraz Wy też o tym wiecie… 🙂 Niekiedy mam jednak wrażenie, że nikt mnie nie zna tak właśnie całkowicie.

Ludzie mają tendencje do zbyt łatwego i powierzchownego oceniania bliźnich. Okazuje się, że im pokrewieństwo bliższe, tym ocena bardziej powierzchowna. Często brakuje dystansu, spojrzenia z odpowiedniej perspektywy. Wystarczy parę razy zachować się przewidywalnie w określonych sytuacjach, mieć określone nawyki – i już reszta świata ma wyrobione zdanie o Tobie. A to, co w najgłębszej głębi serca…zazwyczaj pozostaje niepoznane. Najczęściej brakuje czasu, możliwości i zwykłej chęci poznania naszego całkowitego „ja”. Tyle rzeczy nas obecnie przytłacza: praca, zdrowie i inne problemy. W codziennej krzątaninie o dłuższym, wspólnie spędzonym czasie i prawdziwej rozmowie można tylko pomarzyć. Smutne to…

* * *

Po raz drugi zatchnęło mnie, kiedy zajrzałem do komentarzy pod poprzednią notką. A tam – trzy linki. Od Torlina, od Wachmistrza i od Knezia. Nie mogłem się nimi nie podzielić.

Dwa ostatnie widziałem już wcześniej. Natomiast ten od Torlina jest dla mnie nowością i chyba nie muszę dodawać, że to właśnie ten klip „zatycha” najbardziej 😉 

Ponadto, w tę samą niedzielę, do tutejszego Parku Strzeleckiego zawitali Marcin Daniec oraz zespół LemON 😀 Przyjechali na drugą rocznicę istnienia nowosądeckiej filii radia RDN Małopolska. Ze względu na wyjazd nie udało się ich zobaczyć niestety. Ciekaw jestem tylko, czy LemON zaśpiewał piosenkę, która od jakiegoś czasu mocno trzyma mnie za serce…? Perkusja i skrzypce w tym utworze są po prostu nieziemskie. 

* * *

Kolejny raz miała być w tym miejscu inna notka, lecz Życie znów podsunęło mi temat do opisania, którego nie godziło się zbyć milczeniem… 🙂 A w szkicach czekają już trzy gotowe notki na różne tematy. Wspomniane w poprzedniej notce dwa nowe cykle też proszą o dalszą uwagę. A tyle się w życiu dzieje ostatnio… 

Advertisements

Posted on 10 września 2013, in Życie Celta.... Bookmark the permalink. 19 komentarzy.

  1. Cóż Celcie, ja to pragnienie ruchu w Tobie wyczuwam od dawna 🙂 Może zresztą dlatego, że we mnie jest coś podobnego. To chyba tendencja ludzi, którzy będąc dziećmi tęsknili za bieganiem, a nie mogli. Whatever, może nie możemy biegać, ale za to mamy wyobraźnię i tęsknotę za czymś więcej, niż szara rzeczywistość. A kiedyś pobiegniemy, choć dopiero za zieloną kurtyną, jak u Tolkiena. Uszy do góry 😉

  2. Mam nadzieje, że wena i dobre samopoczucie na długo u ciebie zagości..

  3. szczur z loch ness

    No i bardzo dobrze, że się dzieje, bo gorzej byłoby gdyby było wprost przeciwnie 🙂 I tak trzymaj, nie zapominając wszakże i pod jakimkolwiek pozorem, w tych wszystkich zawiłych i licznych wydarzeniach, o dodawaniu notek i blogowych przemyśleń.
    Pozdrawiam z Krainy Loch Ness 🙂

    • Polanka powstała między innymi po to, aby utrwalać wspomnienia…więc bez obawy. Nie zapomnę 🙂

      Do Wszystkich

      Zedytowałem tutejszy link do piosenki zespołu LemON. Teraz jest poprawny.

  4. Co ja mam napisać? Pozdrawiam Cię serdecznie 😀

  5. Piter, jak ja lubię, kiedy piszesz takie notki. Aż mi pulsuje monitor, a poruszenie go to sztuka, bo mój komp w pracy, to rocznik 1410 chyba ;o)

  6. Celcie, pamiętaj o tym że zawszę Cię czytam i podziwiam. I bardzo serdecznie o Tobie myslę. 🙂

  7. Dziękuję ślicznie, Jadziu 🙂

    Nie wiem, co jest do podziwiania, ale dziękuję.

    A Ty Torlinie się nie martw – jakby co, mogę się serdecznością od Niej podzielić 😉

    Nowa notka będzie albo w niedziele, albo w poniedziałek.

  8. Nie wiem dlaczego, ale odpowiedzi dla Stokrotki WordPress powiedział, że nie umieści i koniec. Nie ma mnie przypadkiem w spamie?

    • Nie ma Cię tam Torlinie, jesteś tutaj, czyli jak należy 🙂

      Ale z tą odpowiedzią to dziwne jest… Ja w każdym razie nic w ustawieniach nie zmieniałem. Złośliwość rzeczy martwych?

      • Podejrzewam, że WordPress ma swoje fazy i cykle; w niektórych mnie toleruje i rozpoznaje, a w innych muszę się do Was czasem i po trzy razy logować…:( Samokrytycznie przyznaję, że to czasem do komentowania zniechęca, jak się straciło coś, co się właśnie pracowicie przez chwil kilka pisało…:((
        Kłaniam nisko:)

        • Sam też czegoś takiego parę razy doświadczyłem. Radzę Waszmości na przyszłość tekst komentarza pierwej skopiować przed wysłaniem.
          W ten sposób będziesz mógł go wkleić drugi raz, gdyby się za pierwszym nie powiodło 🙂

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: