Jak zapobiegłem III wojnie światowej…

an Luan, an 2ú  de Mheán Fómhair 2013

Lata osiemdziesiąte były jednym z najgorętszych okresów „zimnej wojny”.

Zbojkotowano Olimpiadę w Moskwie. Związek Radziecki szykował inwazję na Afganistan. NATO prewencyjnie wypuściło w świat zapowiedź o zwiększeniu swojego arsenału rozmieszczonego w pobliżu wschodniego supermocarstwa.

Jak w zasadzie termodynamiki: jakakolwiek akcja jednej strony powodowała natychmiastową reakcję drugiej…

* *

W kwietniu 1983 roku, Prezydent Ronald Reagan (który znacznie zyskał na popularności wskutek przeżytego dwa lata wcześniej zamachu – dwa miesiące przed tym na Jana Pawła II) w jednym ze swoich przemówień stwierdza delikatnie, ale stanowczo: „trzeba się liczyć z faktem, że nie wszystkim narodom może zależeć na światowym pokoju w równym stopniu, co nam”.

Nie trzeba było być geniuszem, żeby się zorientować do kogo skierowane były te słowa…

Ówczesna sytuacja polityczna przypominała nadciągającą znad horyzontu, ciężką chmurę burzową. Powietrze było aż gęste od negatywnych emocji i zbiorowego lęku – w każdej chwili mogła przecież zostać użyta broń masowego rażenia.

Pewien bardzo sugestywny film o takim właśnie scenariuszu, wyemitowany przez amerykańską telewizję w połowie 1983, jedynie dolał oliwy do ognia.

A komuniści, jak to oni, urządzali pokazowe parady wojskowe mające dać światu pojęcie o wielkości i potędze ludzi zasiadających na Kremlu.

W sierpniu stało się to, co stać się musiało: doszło do oficjalnego zerwania stosunków dyplomatycznych między Zachodem i Wschodem…

* *

Późna noc, 26 września. Gdzieś pod Moskwą testowany jest najnowszy, zainstalowany niedawno system wczesnego ostrzegania przed atakami z powietrza. Tamtego wieczora, opiekę nad tym cudem radzieckiej technologii sprawował 44-letni wówczas podpułkownik Wojsk Obrony Powietrznej, Stanisław Pietrow.

Aż do północy wydawało się, iż będzie to zwykły dyżur jak każdy inny. Cztery minuty po 24, na radarze ukazał się nagle jasny, szybko przemieszczający się punkt. Stany Zjednoczone wystrzeliły w ich stronę rakietę! Załoga całego kompleksu postawiona została w stan najwyższej gotowości.

Należało zdecydować, czy owa nachalnie migająca kropka na tarczy rzeczywiście była tym, na co wyglądała…czy też był to jedynie zwykły błąd systemu, który był przecież dopiero w fazie prób. Stawką był ni mniej ni więcej, ale wybuch III wojny światowej. Pietrow miał dojmującą tego świadomość. Przez kilka pełnych napięcia chwil wpatrywał się w radar.

W końcu złamał przyjęte procedury i uznał całą sytuację za wadę elektroniki. Później okazało się, że owe przeczucie było jak najbardziej słuszne.

* *

W ciągu pierwszych kilku godzin po tym incydencie wszyscy byli w szoku. Przełożeni Stanisława nakazali mu bezwzględne milczenie. Gdyby taki feler dotarł do uszu wrogów, Amerykanie zyskaliby druzgocącą przewagę. Podpułkownik musiał się zadowolić wojskowym odznaczeniem i pochwałą od Partii.

Świat usłyszał o tym wydarzeniu dopiero po upadku bloku wschodniego, w 1998. Na pierwszą oficjalną nagrodę za swój czyn Pietrowowi przyszło czekać następnych kilka lat – w 2004 roku przyjął World Citizen Award, zaś dwa lata później uhonorowała go ONZ. 

A ten sygnał na radarze, przez który świat omal nie stanął na krawędzi wojny, okazał się…światłem zachodzącego Słońca, odbitym od nisko wiszących chmur! 

* *

Usłyszałem tę historię jakiś czas temu, na kanale National Geographic, w arcyciekawym cyklu: „Lata 80. Dekada, która nas ukształtowała”. Poruszyła mnie ona, zresztą jak cały ten cykl, dlatego postanowiłem się nią podzielić z Wami. 

O takich rzeczach trzeba pamiętać. Jak dla mnie, podpułkownik Pietrow powinien zostać uznany za jednego z największych ludzi XX wieku. Aż strach pomyśleć, jak żylibyśmy dzisiaj, gdyby on wtedy trzymał się zasad i podjął inną decyzję… 

Reklamy

Posted on 2 września 2013, in Historia, Smaointe. Bookmark the permalink. 18 Komentarzy.

  1. Dobrze, że to była tylko zimna wojna Celcie. Strach pomyśleć co mogłoby być
    A co może sie stac teraz..
    Pozdrawiam serdecznie :-).

  2. szczur z loch ness

    Jak zwykle zaskakujesz i jak zwykle interesująco. Nie znałem tego epizodu. Kto zresztą wie, czy epizodu? Czy to właściwie użyte słowo? Gorsze jest to, że takie rzeczy mogą zdarzać się każdego dnia i kto wie czy się nie zdarzają.
    Serdeczności z Loch Ness 🙂

    • Wziąwszy pod uwagę charakter co niektórych osób rządzących teraz na świecie, wcale nie byłbym zdziwiony.

      Coś takiego nie może być epizodem… Nie zdziwię się wcale, jeśli się za kilka miesięcy lub lat znowuż o czymś usłyszymy…

  3. Błąd systemu i zwidy u Rosjan? Dobrze, że choc jeden miał głowę na karku. Pozdrawiam!

    • Ano, u Rosjan właśnie… Dzięki Bogu, że ktoś taki jak Pietrow miał wtedy dyżur.

        • Osobiście zastanawiam się, czy tutaj nie wchodziła w grę wódka… 🙂

          • Myślisz, że stał się bohaterem narodowym, bo wytrzeźwiał?
            Celcie, nie podejrzewałam cię o taką złośliwość.

            • Nie tędy droga. Szeroko rozumiany rozwój powinien opierać się na współpracy.

            • Akurat nie o Stanisława mi chodzi, bardziej o jego towarzyszy tamtej nocy…
              Skoro jak słusznie zauważyłaś, tylko on miał głowę na karku wtedy, coś w tym musi być… Przecież gdyby i on coś wypił, nie myślałby pewnie tak rozsądnie i aż się boję co by się mogło przez to stać.

              A Rosjanie wypić lubią od zawsze. To powszechnie znana ich cecha i nie ma tutaj żadnej złośliwości z mojej strony 🙂

              • Wiesz, kiedyś jechałam przez gorszą, zaniedbaną dzielnicę krytykując widzianych przez okno jej mieszkańców: że tacy niezaradni, że piją, narkotyzują się, śmiecą i kto wie, co jeszcze. I wiesz co się stało? Mój samochód nagle zgasł. Zgadnij kto mi wtedy pomógł, choć równie dobrze mógł okraść i pobić? No zgadnij, jak jesteś taki mądry! Od tamtej chwili przestałam wrzucać wszystkich do jednego worka.
                Pozdrawiam!

              • Nie wiem dlaczego pomyślałaś, że wrzucam wszystkich do jednego worka. Wiadomo, że ludzie są różni.

                A ja mówiłem ogólnie 🙂

                Od-pozdrawiam!

              • Chcesz ogólnie? Stanisław Pietrow był Rosjaninem. Jak w ping pongu. Odpozdrawiam również. 😀

  4. Ale jaja O.o
    Nie wiedziałam o tym, dzięki za notkę!

  5. Na szczęście nie została rozstrzygnięta przy okazji i insza kwestia: Co tak naprawdę spowodowałoby naciśnięcie tego guzika? Bo przy sowieckich zdolnościach technicznych, to nie zdziwiłoby mnie, gdyby połowa rakiet spadła od razu, niszcząc i własny kraj…:(((
    Kłaniam nisko:)

    • I Dzięki Bogu dla świata całego za brak rozstrzygnięcia owegoż… Przy czem przypuszczam, że odpowiedzi na Waszmości pytanie nie potrafiliby udzielić nawet sami Rosjanie…

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: