Légion Irlandaise. Część 2…

an Déardaoin,25ú lá de mhí Iúil, 2013

W poprzedniej części streściłem pokrótce początki Legionu Irlandzkiego, służącego w barwach Cesarstwa Francuskiego Napoleona Bonaparte. Podałem też parę ciekawych detali.

Części 1 i 2 pisałem w zasadzie równolegle i przed publikacją zapomniałem edytować końcówkę pierwszej części. Bitwa pod Flushing będzie nie w tej, ale w NASTĘPNEJ części. Przepraszam za ten drobny błąd. Już go naprawiłem.

* * *

W miarę upływu czasu, oddział o którym mowa, nabrał charakteru zdecydowanie bardziej międzynarodowego. Do tego stopnia, że w okolicach 1813, był on irlandzki już tylko z nazwy.

Trafiali doń bowiem (zwłaszcza po bitwie pod Jeną) między innymi pruscy jeńcy wojenni, Włosi, Holendrzy, Amerykanie, Rosjanie, Austriacy, a nawet stanowiący czterdziestoosobową grupę Polacy!

Obecnych tam wówczas 65 dumnych żołnierzy irlandzkich z pewnością czuło się nieswojo, mając obok siebie chociażby przeważających liczebnie Węgrów (99). Dane te podaję według ogólnych szacunków.

Sytuacja w samym Drugim Batalionie pod koniec wojen napoleońskich była jeszcze ciekawsza. Służyło tam bowiem aż 163 żołnierzy polskich, 124 austriackich i tylko 9 irlandzkich! 😀

Inne informacje, jakie udało mi się znaleźć, sugerują, że nasi rodacy dołączyli do Legionu kiedy ten stacjonował w Moguncji w 1806. Miało ich być wtedy około 1,500.

Jak widać, Polaków w ogóle i w szczególe było w Legionie sporo. Francuzi planowali więc jego połączenie z pewną zdecydowanie polską formacją, ostatecznie jednak porzucili tę myśl.

W książce wymieniany jest 2. Legion Północy, w necie znalazłem informację jedynie o Legiach Północnych – nie wiem czy to to samo.

* * *

Wobec tylu nacji „wtłoczonych” do jednej jednostki, wcale nie dziwią różnego rodzaju konflikty i nieporozumienia, najczęściej na tle językowym i charakterologicznym.

W tym pierwszym przypadku dowodem może być raport z końca 1807 i zawarta w nim skarga generała Monneta: „Oficerowie, podoficerowie i szeregowcy, którzy służą [w legionie] są cudzoziemcami i bardzo słabo mówią po francusku”.

Chociaż części składowe Legionu posiadały zwierzchników z własnych narodowości, to głównodowodzący Napoleon był Francuzem (ściślej: Korsykaninem, który bez skrupułów pchnął swoją wyspę w ramiona Francji), a cały LI kontrolowany był regularnie przez francuskich wojskowych. Pomimo tego, legioniści-cudzoziemcy jakoś nigdy nie przyswoili sobie francuskiego w dostatecznym stopniu. Może wynikało to z przekory, a może (jak u Irlandczyków) z gorącego pragnienia niezależności.

Drugi przypadek można by uzasadnić w dwóch punktach:

1. Kiedy żołnierze nie maszerowali bądź nie walczyli akurat na froncie, pochłaniała ich walka innego rodzaju: o pozycję i przywileje wewnątrz legionu, podobna do tej między dwoma kapitanami; opisałem ją tutaj kilka linijek niżej.

2. W maju 1813, LI odwiedził sam cesarz, walczący podówczas z Prusakami i ich kozackimi posiłkami. Legion utworzył czworobok, aby chronić głównodowodzącego. Jeden z irlandzkich sierżantów otrzymał naganę za niedostatecznie szybką reakcję na dźwięk trąbki. Na swoją obronę, tenże sierżant Costello odpowiedział, że chciał przed wycofaniem się zabić Kozaka, który dwa razy do niego strzelał. I chyba mu się to udało, gdyż widział go spadającego z konia.

Wraz z nagłym napływem nowych rekrutów po 1806, zaczęło brakować ubrań i broni dla wszystkich, a w czasie potyczek w Hiszpanii i Portugalii – także jedzenia. Na porządku dziennym były bójki (jak wynika z analizy źródeł, często między Irlandczykami…a Polakami).  Takie warunki bytowania nawet świętego doprowadziłyby do rozpaczy.

* * *

Potwierdzeniem statusu Légion Irlandaise był oficjalny, zielono-złoty sztandar z irlandzkimi harfami, nadany mu przez Bonaparte w czerwcu 1804 (a zwieńczony pół roku później cesarskim Orłem):

sztandar(Sztandar Légion Irlandaise zdobyłem dzięki uprzejmości Wujka Google 🙂 Napis pod złotą harfą to: NIEPODLEGŁOŚĆ IRLANDII, ten z prawej zaś: LEGIONOWI IRLANDZKIEMU – NAPOLEON I, CESARZ FRANCUZÓW)

Według Dempseya, Légion w okresie swego istnienia posiadał w sumie trzy albo cztery różne proporce. 

Należy tu wspomnieć, iż LI był pierwszą i jedyną cudzoziemską formacją we francuskiej armii, która otrzymała Orła.

* * *

Prześledziwszy dzieje tej jednostki, od razu nasunęło mi się porównanie do sinusoidy – okresy wzmożonej aktywności na polu bitwy przeplatały się z chwilami stagnacji.

Cesarstwo pamiętało o Irlandczykach głównie wtedy kiedy było mu to na rękę, przez większość czasu traktując ich jak zwykłe „mięso armatnie”. Sam zresztą Napoleon napisał w liście do jednego z ministrów:

„Przywiązuję wielką wagę do posiadania tych dwóch regimentów [irlandzkiego i pruskiego – Celt], złożonych z co najmniej sześciu batalionów, do strzeżenia wysp Zelandii i Holandii, gdyż miejsca te są tak niezdrowe, że oddziały francuskie, które tam posłałem, zostały zniszczone; a ja chciałbym oszczędzić tego ciężaru moim regimentom liniowym […] Musi Pan poważnie zająć się tym zadaniem, gdyż jego pomyślna realizacja oszczędzi życie wielu Francuzów.”

Powyższy cytat wziąłem z notki na starych włościach Wachmistrzowych.

* * *

Napoleon nie zdążył jeszcze dobrze usadowić się na cesarskim tronie, kiedy wkrótce po otrzymaniu opisanego wyżej sztandaru wybuchł wśród legionistów pierwszy poważny konflikt. Poszło o przysięgę na wierność nowej władzy. Uważający się za patriotów Irlandczycy odmówili jej złożenia.

Szczególnie oporny okazał się kapitan John Sweeny. Niesubordynację Sweenya podał do publicznej wiadomości inny legionista, Thomas Corbet.

Wywiązała się karczemna awantura, zakończona trzymiesięcznym pobytem obu mężczyzn za kratkami. Po wyjściu na wolność, Corbet wyzwał Sweenya na pojedynek w wyniku którego Swenny został ranny, Thomas zaś zginął od strzałów z pistoletu.

Lata 1805-1806 okazały się nieco spokojniejsze. Légion stacjonował wtedy we francuskim Quimper. Jedynym godnym uwagi wydarzeniem był w tamtym czasie pewien „desant” brytyjskich spadochroniarzy w sile jednego aspiranta i dziesięciu żołnierzy piechoty morskiej. Według jednego z irlandzkich poruczników, celem byli dwaj francuscy chłopcy, którzy mieli służyć jako modele dla brytyjskich portrecistów z okrętu blokującego wybrzeże!

Poza tym, Irlandczycy przez ciągłą bezczynność wariowali z nudów, więc sami z siebie poprosili cesarza na piśmie o dodatkowe obowiązki! 😀

List nie odniósł takiego skutku, na jaki zapewne liczyli. W maju 1807 roku zostali przeniesieni nad Kanał La Manche, do Boulogne i Antwerpii. Mieli nadzieję, że plany inwazji na Brytanię wreszcie „ruszyły z kopyta”. Po kilku miesiącach pełnego napięcia oczekiwania, musiano się pogodzić z faktem, że o Wyspach nie ma co marzyć…

Podobny charakter miała wspomniana już kampania w Hiszpanii i Portugalii, w trakcie której Zieloni zajmowali się głównie zwalczaniem partyzantki w rejonach Asturii i Starej Kastylii; ponadto pełnili rolę ariergardy oraz stanowili część korpusu zwiadowczego marszałka Monceya, wysłanego w styczniu 1808 za Pireneje przed rozpoczęciem właściwych walk.

17 stycznia 1809 roku, żołnierzom z 2. batalionu przypadł zaszczyt ochraniania Imperatora, gdy ten uciekając przed Brytyjczykami, zatrzymał się w miasteczku Burgos.

Bycie ochroniarzem wodza trzymającego w szachu pół Europy może się wydawać ciężkim zadaniem. Okazało się wszakże, że może być jeszcze gorzej.

* * *

Część trzecia w produkcji. Ciąg dalszy nastąpi…

Reklamy

Posted on 25 lipca 2013, in Éire, Historia, Polecane/Polankowe and tagged . Bookmark the permalink. 15 Komentarzy.

  1. Celcie!
    Walki w Hiszpanii po stronie Napoleona nie należą niestety do zbyt chwalebnych, a szczególnie gdy chodziło o „zwalczanie partyzantki”.

    • No niestety…ale wojna już taka jest.

      • Wojna wojną, ale to nie była czysta wojna. Z przykrością stwierdzam, że zezwierzęcenie w walce z ludnością cywilną, jaką pokazali Francuzi w Hiszpanii, przekraczało ludzką miarę, z gwałceniem zakonnic włącznie. Nasi – co również podkreślam z przykrością – im w tym dorównywali.

  2. Prawidłowo, Drogi Celcie, łączysz 2 Legion Północy z owymi Legiami. Pierwszy z nich pod nominalnym dowództwem Zajączka, a de facto majora Coqueugniot powstał, wojował mniej lub więcej udatnie, osobliwie przy oblężeniu Gdańska, za czem Napolion dozwolił onym wybrać służby dalszej i lwia część chciała do armii Xięstwa Warszawskiego, tandem całości z Zajączkiem delegowano i z nich 5 regimentu piechoty formować poczęto. 2 Legion istniał jeno na papierze, bo jeńców-Polaków z pruskiej armii zbyt już było skąpo, przy tem na ogół woleli oni pod narodowe sztandary. Koncept by go z Irlandczykami złączyć był jeno jaką myślą luźną, wrychle zarzuconą, boć przecie Napoleonowi więcej miłem było armijej kilkunastotysięcznej czy i więcej może utworzenie, niźli reaktywacyja jednego, dodajmy nie nadto wsławionego, regimentu…
    Kłaniam nisko:)

  3. Sami fachowcy sie tu wypowiadają… To coż ja mała stokrotka moge dopisać? Chyba tylko podziękować i czekać na następną część. 🙂
    A jutro będzie u mnie zagadka – zajrzyj proszę.

  4. Coś mi się wydaje, że obecność Irlandczyków w armii napoleońskiej była przypadkowa. Zbuntowani i krnąbrni żołnierze nigdy nie będą dobrze walczyć. 🙂

    • Poniekąd masz rację. Ale przynajmniej do pewnego stopnia ich obecność tam była jednak przez Napoleona zamierzona – przynajmniej na początku, kiedy chciał z nimi dokonać inwazji na Brytanię.

      • Gdybyś studiował dajmy na to historię (pomyśl o tym poważnie!) taka praca z tekstem źródłowym nie poszłaby na marne.

        • O studiach myślę już od dawna. Tutejsza uczelnia w Sączu nie ma niestety ani anglistyki ani dziennikarstwa. Najlepsza byłaby uczelnia w Krakowie, ale tu znów problem z dojazdem.

          A praca i tak na marne nie idzie, bo przecież Ty i inni Czytelnicy jesteście zainteresowani i czekacie zawsze na ciąg dalszy 🙂

  5. szczur z loch ness

    Jak mogę jedynie zgadywać, streszczasz tu w odcinkach jakieś dzieło poświęcone tematowi, a rzecz cała jawi się ciekawie. Chociażby to, że wbrew nazwie różnych narodowości wojacy tam walczyli, co kojarzy mi się z faktem, że nazwy naiogólniej mówiąc bywają mylące. Przykładowo weźmy nazwy potraw. Ryba po grecku, poddawana w Polsce, zapewne zadziwiłaby każdego Greka :-)))))))
    Serdeczności z krainy Loch Ness

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: