Z cyklu: O tym i owym (aktualnie)…

an Chéadaoin, an 19ú lá de Mheitheamh, 2013

Słówko „aktualnie” znalazło się w tytule nie bez powodu. Tyle się bowiem wokół mnie dzieje ostatnimi czasy, że za parę dni część niniejszych słów może równie dobrze być już nieaktualna. Nigdy do końca nie wiadomo, zwłaszcza teraz. Póki co, skupmy się na sprawach, które miały miejsce do chwili obecnej…

Przy okazji wypróbuję tutaj pewną drobnostkę, w ramach zapowiadanych niedawno zmian. Może zauważycie ją poniżej – rozwijany post. 

* * *

W marcu Syberia, teraz afrykańska duchota. Pogoda zmienia się zdecydowanie zbyt szybko jak na mój gust. Zawsze w takich razach cierpi na tym moje zdrowie.

W poniedziałek, 20 maja, pojechaliśmy z Tatą na Cieniawę do Pana Janusza. Błękitne niebo nade mną, słoneczko i zieleń dookoła. Na nic się nie przydałem, niemniej było jak zawsze przyjemnie i wesoło.

Kilka dni po wycieczce wpadli do nas Wujek Rysiek, Ciocia Halinka i Marta, co zaowocowało całkiem fajnym i rodzinnym popołudniem 🙂

Czas następujący po tych odwiedzinach jest w mojej pamięci czarną dziurą. Znów przyszło mi toczyć heroiczny bój z grypą.

Podkurowawszy się nieco, udałem się 9 na cudowny spacer, po czym 10 wielki stres: wizyta u okulisty. Wadę mam w obydwu oczach i mieć ją będę, ale pocieszająca wiadomość jest taka, że się ona raczej nie będzie pogłębiać…

13 czerwca z kolei spędziliśmy całą Czwórką cztery godziny na działce. Wróciłem jak nowo narodzony… 🙂

Także niedawno wpadła znowu w odwiedziny Ciocia Magda.

* * *

Teraz o czymś, co moim zdaniem zasługuję na osobne miejsce w tej notce.

16 zostałem po śniadaniu znowu znów porwany na dwór, na wózek elektryczny. Nie da się Kochani opisać tego uczucia, kiedy jedziesz sobie po chodniku, po trawie, po żwirze, przez ulicę – całkowicie sam. Bez niczyjej pomocy. Jedziesz sobie, gdzie chcesz i jak szybko chcesz. Wolność i samodzielność. Wolność od tego cholernego II piętra, od zależności od innych, od własnego ciała i oczekiwań otoczenia. Przynajmniej na parę chwil.

Jest to uczucie nieporównywalne z niczym innym. Dające niesamowitego, jedynego w swoim rodzaju „kopa”… Każdemu życzę doświadczenia czegoś takiego. Chociaż raz.

W ciągu dwóch godzin objechałem naokoło cały blok i przyległości, centrum handlowe i jeszcze wpadłem na cmentarz odwiedzić Babcię i Dziadków. Możecie mnie nazywać: KRÓL SZOS! 😀

W drodze powrotnej minąłem dwóch młodzieńców zażarcie dyskutujących na ławce. Zauważyli mnie i jeden do drugiego mówi: „Spójrz na tego, co tu jedzie… TAKIM ludziom musimy pomagać! Nie możemy pomóc tym, którzy tego najbardziej potrzebują, a Ty mi gadasz, że Jezus nas kocha…”.

* * *

Festiwale w Sopocie i Opolu? 7-9 i 14-16 czerwca. Jak dla mnie, jeden był w większości kalką drugiego, ale nie do końca.

I na Północy i na Południu uczestnicy i zwycięzcy w sumie ci sami. Wyglądało to wszystko tak, jakby Pectus, Rafał Brzozowski, Ewelina Lisowska, Jula, Donatan i Enej zaraz po zgarnięciu nagród w Sopocie wsiedli do pociągów, aby być na czas w Opolu. Nie zdążą się człowiekowi „opatrzeć” na jednym kanale, a tu już harcują na kolejnym.

Szczęśliwie i tu i tu były wyjątki. 25-lecie Big Cyc, 35-lecie BAJM, 50-lecie Haliny Frąckowiak (swoją drogą nieźle się trzyma) oraz jubileusz zespołu Hey. Ponadto Sebastian Riedel (syn Ryszarda z Dżemu), który grał na TopTrendach, ale nie było go „na ściance” fotoreporterskiej w Opolu. Blue Cafe i IRA śpiewali w amfiteatrze opolskim, ale nie w Operze Leśnej.

Również obecny tylko nad morzem Artur Andrus, którego lubię a jego piosenki typu: „Piłem w Spale, spałem w Pile” uwielbiam 😀

Ania Wyszkoni, którą było widać i na Północy i na Południu, moim zdaniem coraz bardziej upodabnia się do cenionej przeze mnie Annie Lennox. To samo imię, te same krótkie włosy, podobny styl ubierania się, figura. Jeszcze trochę, a będą się różnić jedynie barwą głosu. Oraz pewnego rodzaju sceniczną charyzmą, której Wyszkoni jednak brakuje. Wzruszające było wspomnienie o zmarłym niedawno Marku Jackowskim, liderze Maanamu.

I w Sopocie i w Opolu były też Kabaretony.

*

Na imprezach tej rangi nie obędzie się niestety bez kontrowersji. W Sopocie rolę takowej pełnił ważący aktualnie 130 kg (przy wzroście 175 cm) Olaf Lubaszenko. Niepokojące to trochę…

Największą wpadką pod opolskim niebem była Joanna Moro śpiewająca Annę German – i tutaj zgadzają się wszyscy. Na wpadkę zakrawały też jak dla mnie usilne wtręty „skandaliczne”, co i rusz czynione przez duet Kasia Pakosińska – Artur Orzech. Ale może tutaj chodzi jedynie o stres? W końcu wszystko leciało na żywo.

Trzeci dzień „Opola”, czyli Gala Jubileuszowa, był według mnie najjaśniejszym punktem obydwu tych wydarzeń i ratował ich ogólny poziom.

Piotr Polk elegancko poradził sobie jako współprowadzący. Poza tym wymieniona już Frąckowiak, Maryla Rodowicz, Jan Pietrzak, Grzegorz Turnau, Magda Umer, Grupa Pod Budą, Stan Borys, Skaldowie, Andrzej Rybiński, Jerzy Połomski, Krystyna Loska.

Urywki z lat 80-tych na telebimie: Rosiewicz, Perfect, Geppert, Republika… Lubię takie muzyczne, wspomnieniowe rzeczy bardzo.

* * *

Kolejna rzecz, o której chciałem Wam dzisiaj opowiedzieć, to niedawna rozmowa z Moją Siostrzyczką Margot. Rozmawialiśmy sobie jak zwykle o życiu, a potem zeszliśmy na blogi i Celtów.

W pewnym momencie Sis pisze, że „gdyby nie ograniczenie w postaci wózka, byłbyś sławnym ekspertem w tej dziedzinie…”, zaś u jednego z Jej profesorów na uczelni „miałbyś 5 w kapeluszu w indeksie jak nic”.

Cały czas trzyma mnie to wzruszenie, które poczułem kiedy to napisała… Nikt mi nigdy czegoś takiego nie powiedział. Rodzina uważa, że mam zwyczajnie bzika na tym punkcie (co zresztą nie jest wcale dalekie od prawdy ;)) i nic więcej. Jednak według Margoci, to właśnie bzik jest podstawową cechą bycia ekspertem w każdej dziedzinie.

* * *

Na koniec wyznać Wam muszę – meczy mnie wena twórczo-blogowa… Dodatkowo, od początku bieżącego roku, zacząłem tutejszą półkę ze szkicami wykorzystywać w charakterze przechowalni dla pojawiających się z nagła pomysłów, których z różnych względów nie mogę opublikować od razu.

W związku z powyższym, obecnie czeka na Was w szkicach siedem notek na różne tematy i w różnych stadiach rozwoju. Połowa z tego napoczęta w ciągu minionych paru dni. A po głowie tłuką się nieprzelane jeszcze na wirtualny papier – kolejne cztery notki (w tym 2 nowe cykle).

2-3 notki zostaną ujawnione dopiero w przyszłym roku, reszta zaś powinna się ukazać w najbliższych dniach lub tygodniach. Muszę te wpisy rozłożyć w czasie, aby po 1. nie zanudzić Was natłokiem, a po 2. w spokoju je dokończyć. W każdym razie, na brak lektury nie powinniście narzekać 🙂

Advertisements

Posted on 19 czerwca 2013, in Smaointe, Życie Celta.... Bookmark the permalink. 18 komentarzy.

  1. Turkusowy Żuczek vel. Margot

    No, to teraz ja się wzruszyłam… Nie spodziewałam się, że o tym napiszesz. Dziękuję Ci za miłe słowa i nadal podtrzymuję swoje zdanie, Ekspercie. Bo dla mnie już nim jesteś, niezależnie od wszystkiego : ))))

  2. Jak ja Ci siedem(!!!) lat temu pisalam, że jesteś the best to zgubiłeś instrukcję. No jesteś kurna! Let’s face it! ;o)))

  3. Co do festiwalu w Opolu

    Joannie Moro wybaczę wszystko-bo to dzięki niej Anna German powróciła.A poza w złym momencie kazali jej zaśpiewać
    Do organizatorów mam żal,że trzeciego dnia jednak nikt piosenki German nie zaśpiewał.Przykro mi po prostu było.

    Pierwszy i drugi dzień był marny (przyznam się tylko,że na Debiutach przysnęłam}.
    Kabaret był jak dla mnie żenujący.

    Co do koncertu Jubileuszowego widać,że stara gwardia dobrze się trzyma.
    Santor i Połomski niezniszczalni,ale też rewelacyjna była Majewska.
    Dużo emocji dostarczyła mi także Elżbieta Wojnowska i jej interpretacja „Sztucznego miodu”.

    Część nazwisk wymieniano zbyt często a niektórych nawet nie wymieniono.
    Ale tak to już bywa.

    • Aj…o Santor zapomniałem…

      Co do German, to pewnie dlatego, że już raz pozwolili Moro zaśpiewać…albo być może nigdy w Opolu nie śpiewała, nie wiem.

      Ty uwielbiasz A.G. tak samo jak moja Busia 🙂

      Bardzo miło znowu Cię tu widzieć 🙂 Nie znikaj już tak, proszę…

  4. szczur z loch ness

    Przyznam, że rozwijany post jakoś nie zyskał mojego uznania, a to za przyczyną tego, że wymaga dodatkowego klinięcia nic w zamian nie poprawiając ale to oczywiście kwestia gustu. Co do reszty, napiszę następująco. Albo Boga nie ma, chociaż za taką tezą nic konkretnego nie przemawia, albo kocha nas miłością bezgraniczną, bo osobiście patrząc na nację homococacolus, jedyna myśl, która przychodzi mi do głowy, to totalna eksterminacja wspomnianego gatunku.
    Serdeczności z krainy Loch Ness 🙂

    • Czyli 0:1 dla rozwijanych postów, jak rozumiem 😉

      Co do drugiej kwestii… Bóg jest Ojcem. I kocha nas tak, jak kochać powinien każdy rodzic i człowiek ogólnie – nie ZA COŚ, lecz POMIMO WSZYSTKO… Tak przynajmniej słyszałem 🙂

  5. ‚Glanek i pacyfek’ posłuchaj, ‚Spała’ to tylko preludium do całości ;o)

  6. Życie aktywne 🙂
    tak rzadko uczestniczę w spotkaniach odbywających się w blogowym świecie, że trudno mi napisać coś więcej.
    Przeprasza.

  7. Muzyki poniechawszy, bo nie moje to sfery, rzec bym pragnął, żeś w ocznych niedolach nie sam, Kawalerze, aliści nie powód to, by tem sobie życia zamartwianiem marnować:) Takoż przedkładam jednego z nowych znajomych moich, wspominki i wrażenia z Irlandyjej:
    http://madagaskar08.pl/blog/2013/06/15/kraina-usmiechnietych-ludzi/
    Kłaniam nisko:)

  8. Jej aż miło poczytać o Królu Szos, takich chwil dla Ciebie jak najwięcej :* Mogłeś się zatrzymać i powiedzieć temu kolesiowi, że gdyby Boga nie było, nie czuł byś się tak zajebiście 😛
    A Sopotu i Opola od lat nie oglądam, bo klimaty nie moje. Lubię koncerty, ale nie takie. I oprawa zwykle zbyt sztywna i napuszona jak dla mnie 🙂
    Ty mi tam nie choruj tylko szalej, lato mamy, choroby i herbatkę z miodem zostaw na zimę…

    • Jesteś genialna! Aż szkoda, że mu nie powiedziałem, rzeczywiście… A z drugiej strony, wyglądał, jakby był na jakimś haju.

      Swoje na razie odchorowałem, więc MOŻE będzie trochę spokoju.

      A „Króla Szos” chciałbym przeżywać jak najczęściej… 🙂

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: