* * *

an Mháirt, an 7ú lá de Bhealtaine 2013

Niniejsza notka jest z rodzaju tych, gdzie Autor nie ma pomysłu na tytuł i stąd gwiazdki w belce tytułowej. Z kolei pomysłu na tytuł brak dlatego, że Autora zwyczajnie z wrażenia zatkało. W ciągu paru minionych dni zatkało go w zasadzie już kilka razy…

* * *

Zacznijmy od tego, że we czwartek, 2 maja, przyszedł kolejny list z Pałacu Buckingham! Jedna z dwórek napisała, co następuję: „W imieniu Królowej, dziękuję serdecznie Tobie i Twojej rodzinie za kartkę przysłaną na Wielkanoc, oraz za ciepłe słowa w niej zawarte. Jej Wysokość jest Ci wdzięczna. Raz jeszcze bardzo dziękuję…”. Niby tylko takie krótkie podziękowania, ale za każdym razem czuję się niesamowicie 🙂

Wieczorem tego samego dnia były 2 kolejne odcinki ósmego sezonu Dr House’a na Dwójce, a zaraz potem – wywiad, jaki z Hugh Lauriem przeprowadził w Los Angeles Tomasz Kammel. Prawdą jest to, co już od dawna się mówi: Laurie w sposób perfekcyjny opanował amerykański akcent. Kiedy usłyszałem jego rodzimy akcent brytyjski, w pierwszej chwili nie mogłem się połapać.

Panowie rozmawiali o zainteresowaniach aktora: o kolejnej płycie, którą nagrał ze swoim bluesowym zespołem, o planowanym koncercie w Polsce; o boksie, który jest drugą Jego pasją; i oczywiście o pracy na planie serialu.  Hugh mówił, że granie House’a sprawiało mu dużą przyjemność. Kłóci się to z Jego wywiadem na Onecie, gdzie twierdzi, że Dr House był dla Niego koszmarem. Wspomniał też, że ma polskich sąsiadów, a Kammel dał Mu na koniec płytę z największymi przebojami Dżemu (!) i opowiedział pokrótce o Ryśku Riedlu.

* * *

Nadszedł Trzeci Maja. Pogoda mocno niewyraźna, zresztą w prognozach zapowiadali załamanie. Nic też nie wskazywało na to, że gdzieś się wybierzemy. Po obiedzie Mama nagle rzuca hasło: „Ubieraj się, wychodzimy na spacer”. Kiedy dotarliśmy na dół, zaczęło już lekko kropić. Czym prędzej czmychnęliśmy więc pod wiatę przystanku autobusowego. Rodzice zachowywali się tak, że od razu pojąłem, iż wcale nie chodziło o spacer.

Po kilku minutach podjeżdża na przystanek długie, eleganckie autko – jak się później dowiedziałem: Lincoln Continental Mark V z 1971 roku! Wysiadają Ciocia Basia K. z Mariuszem, a ja znowu zbieram szczękę z podłogi. Mama z Tatą ugadali się z Mariuszem i sprawili mi niespodziankę podobną do TEJ sprzed dwóch lat 😀

Wewnątrz samochodu – bardzo wygodnie – miękka, brązowa skóra i wciąż błyszczące chromy. Siadasz i od razu się zapadasz  XD Rozsuwany dach, drewniana deska rozdzielcza, mikroskopijne kontrolki i wszystko na pokrętła, w tym radio i wycieraczki. Takiego układu nie widziałem od czasów Skody mojego ŚP Dziadka…

Okazało się, że samo to piękne auto to dopiero początek wrażeń. Zrobiliśmy rundkę wokół Sącza (budząc zachwyt i zdumienie większości osób na ulicach, z Policją włącznie), po czym udaliśmy się do Dąbrowej, do Basi i Pawła 🙂

Wysiedliśmy z Lincolna i wtedy nastąpiło oberwanie chmury. Podjazd do domu Basi przez kilka minut przypominał rwący potok. Zostaliśmy zaproszeni do środka i tak 3 godziny minęły nam niezwykle szybko, przy kawie i ciastku 🙂 Na koniec dostaliśmy wszyscy troje (ja, Mama i Tata) hurtem prezent na Imieniny. Mama już miała w lutym, ja będę miał w czerwcu a Tata w listopadzie.

Ten album to jest coś PIĘKNEGO po prostu. Zbiór wszystkich naszych wspólnych zdjęć, z wszystkich dotychczasowych imprez. Zdjęcia są pogrupowane latami od 1999 do 2012, każde zdjęcie z jakimś wesołym dopiskiem. Są tam nawet zdjęcia Kiary! 🙂 Niestety tym razem nie dane mi się było z Nią pobawić, gdyż jest chora…

Ciocia i Mariusz wyjeżdżają do Irlandii (!), więc przejażdżka w takim stylu już się prędko nie powtórzy. Będą mieszkać pod Dublinem. Ciocia napomknęła coś a’la: „Będziecie musieli nas odwiedzić”. Mama też ostatnio mówiła, że może za rok nas zaproszą… Osobiście wolę póki co nie dopuszczać do siebie implikacji tych dwóch zdań. Lepiej być przyjemnie zaskoczonym…

* * *

Wreszcie: 5 maja. Wtedy to zrobiliśmy objazd po Rodzinie z Kamionki 🙂 Byliśmy u Cioci Stasi, gdzie jak zwykle podjęto nas pysznym obiadkiem. Potem wszyscy posiedzieliśmy sobie w altance. Przyjechali też Ciocia Beata, Wujek Bogdan, Kamil i Natalka z Bartkiem.

Prosto od Cioci Stasi pojechaliśmy na grilla do Cioci Władzi. Byli tam poza tym Ciocia Jola, Wujek Heniek, Beatka i Wujek Tadek. Z czasem zjawiła się także pozostała część Rodziny z okolicy: Ciocia Marysia, kuzynka Lidzia z mężem Grzesiem; Ciocia Zosia; kuzynka Zuzia z dziećmi Bartkiem (3 latka) i Gabrysią (roczek). Zgrillowaliśmy kiełbaskę i kiszeczkę, było gwarnie i bardzo wesoło 🙂

Z tego, co zaobserwowałem, Bartek będzie w przyszłości ekologiem i wielkim miłośnikiem zwierząt – ciągle krzątał się przy stole, dokarmiając psy. Gabrysia zaś to żywe sreberko – do wszystkich się garnie, wyciąga rączki, nie boi się nikogo. Wyrośnie kiedyś na przebojową dziewczynę 🙂

Ogólnie rzecz biorąc, nie można sobie było wymarzyć lepszego dnia niż ten przedwczorajszy, niż tych kilka ostatnich dni (nawet z tym załamaniem pogody w Święto Konstytucji). Słońce, towarzystwo, śmiech, świeże powietrze, przestrzeń i troski przynajmniej na kilka godzin daleko w tyle.  Takich dni życzę każdemu i to codziennie 🙂

* * *

Na koniec, chciałbym napisać o pewnym epizodzie, jaki miał miejsce u Cioci Władzi. Wszyscy byli już na miejscu i grill trwał w najlepsze. Ja patrzę w bok, pochłonięty rozmową z kimś. Nagle obok mnie siada Zuzia…i kładzie mi Gabrysię na kolanach 😀 W pierwszej chwili nie wiedziałem, jak tę kruszynę trzymać, żeby nie zrobić Jej krzywdy, albo żeby nie spadła.

Objąłem Ją tylko lekko. Po chwili, Mała patrzy mi prosto w oczy i uśmiecha się do mnie. Zaczyna dotykać mojej koszuli, potem twarzy i w końcu okularów. Pokazuje mi swoją lalkę. Łapie mnie za serdeczny palec prawej ręki i chichocze. Cały czas patrzy mi przy tym w oczy. Długo nie zapomnę tego bladobłękitnego spojrzenia… Zanim Zuzia wzięła Ją ode mnie, zagraliśmy sobie jeszcze w „łapki” 🙂

Z Gabi znamy się właściwie odkąd była jeszcze w brzuchu mamy. Potem widziałem Ją krótko po narodzinach – miała wtedy oczka jak ciemny atrament. Muszę przyznać, że to doświadczenie z Małą było bardzo interesujące… Może Bartek albo Gabi będą jeszcze chcieli z Wujkiem posiedzieć 😉

* * *

Pozdrawiam Wszystkich gorąco!!

Reklamy

Posted on 7 Maj 2013, in Życie Celta. Bookmark the permalink. 14 Komentarzy.

  1. Ale piękne przeżycia miałeś Celcie… Ale mnie najbardziej wzruszyła ta mała istotka na twoich kolanach ….
    No i ta Królowa Elżbieta, która Ci poprzez dwórkę dziękuje…
    Same cuda – można powiedzieć :-))

  2. Czasem życie tak się układa, że same przychodzą do nas nowe możliwości. Należy je tylko dostrzec i chwytać. Kto wie, czy twoje marzenie o zielonej Irlandii się kiedyś nie spełni. Kto wie? Póki co pozdrawiam.
    🙂

    • Masz rację 🙂 Na razie wolę trzymać wyobraźnię i nadzieję na wodzy.

      Chciałbym tylko móc z tej szansy skorzystać, jeśli się kiedyś bardziej przybliży…

  3. szczur z loch ness

    Sam nie wiem czy wypada wpisywać komentarz osobie zaprzyjaźnionej z dworem królewskim ale spróbuję. Otóż tekst znamienity, zarówno w formie, jak i w treści. Powiedziałbym nawet, że takiej normalności brakuje, zresztą nie tylko w blogach ale niejako w ogóle. Stąd nie rozwijam, bo wiadomo o co chodzi i z prawdziwą przyjemnością tu zaglądam.
    Pozdrawiam 🙂

    • Dziękuję Ci bardzo Szczurku 🙂

      A z tą normalnością to masz całkowitą rację… Mam tylko nadzieję, iż moja normalność nie jest dla Czytelników nazbyt nudna 😉

  4. Te dzieciaczki to dokładnie w wieku moich 🙂 Też by się pobawili z Tobą z przyjemnością 😀
    Kurcze super z tym samochodem, zazdroszczę… Pamiętam tą niespodziankę sprzed 2 lat nawet, świetna sprawa.
    Dobrze czytać taką radosną notkę.
    Pozdrów ode mnie Królową hihi 😀

    • Naprawdę myślisz, żeby się pobawili? 🙂 Dopiero się wprawiam w takich bliższych interakcjach z dziećmi.

      Dobrze BYĆ takim radosnym, przynajmniej przez kilka dni 🙂

      A pozdrowienia rzecz jasna przekażę 😉

  5. Trzy gwiazdki to porucznik. Gratuluję. 😉

  6. Turkusowy Żuczek

    Ano teraz już wiem, czemu Cię ostatnimi czasy nijak na gg nie można zastać… 😉 Ale jeśli mają to być tylko takie powody, to obyś był tam nieobecny jak najczęściej 🙂

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: