Kontrastowo.

an Luan, an 15ú lá d’Aibreán 2013

Wczorajszy dzień pełen był kontrastów. Od samego rana. Kolejny dzień życia Celta, ale dzień inny niż wszystkie. Poza tym w ogóle od kilku już dni mam jakiś taki mocno refleksyjny nastrój. Stąd te trzy kategorie dziś.

Ciężka, szara masa chmur nabrzmiała gradem. Wolno sunie po niebie. Słychać rytmiczne bębnienie o parapety i dachy samochodów – grad z deszczem. To Niebo dalej płacze po Niej?

Mijają minuty i nagle wszystko się przejaśnia. Słońce rzuca na ziemię pierwsze nieśmiałe promyki, budząc tym samym uśmiech na twarzy i lekkość w duszy mojej i sądzę, że większości społeczeństwa. Potem znowu się chmurzy. W połowie drogi do Kamionki zaczyna lać, wzmaga się wiatr.

Pojechaliśmy tam bowiem wczoraj, gdyż w nocy o 03:00 minął dokładnie rok od śmierci naszej Ukochanej Prababci Rózi. Takiej śmierci życzyłbym każdemu – spokojnej, bezbolesnej, we śnie. Odeszła w wieku 101 lat, 2 miesięcy i 4 dni

Ależ szybko ten czas leci. Często się w ostatnich dniach zastanawiam, czy Babcia zdążyła już przeczytać ten wiersz, który napisałem Jej na pożegnanie… Włożyli Jej go potem w woreczku do trumny. Zastanawiam się, jak Jej tam jest. Czy czuje się dobrze i spokojnie. Lubię myśleć, że patrzy na nas z góry z ciepłym uśmiechem, tak jak się zawsze uśmiechała za życia.

Brakuje mi Jej bardzo. Praktycznie przez całe moje życie Babcia Rózia była obecna, w lepszym lub gorszym stanie zdrowia. Nigdy nie zapomnę, jak jako mały chłopczyk zaplatałem Jej warkoczyki, bawiłem się z Nią w lekarza.

Czuję się szczęśliwy, że mogłem dorastać u boku tak wspaniałej Osoby, bogobojnej, pracowitej i długowiecznej. Modlę się, aby za Jej długie, pracowite życie, za miłość i wierność, jaką obdarzała zawsze całą Rodzinę, Bóg dopuścił Ją do Swojej Światłości… Aby odnalazła wreszcie ten szczególny spokój, który w tym życiu dany jest tak niewielu.

* * *

Była radość i był smutek. Kontrastowo. Moja radość z tego, że znowu wyjechaliśmy gdzieś dalej, bo nienawidzę siedzieć w domu. I smutek wszystkich, pomieszany z nostalgią, biorąc pod uwagę z jakiej okazji tym razem się w Kamionce spotkaliśmy. A tam jak zawsze ciepłe, serdeczne przyjęcie i smaczny dwudaniowy obiad.

Rozmowy, śmiech i wspomnienia, ale powleczone tęsknotą. Znowu kontrast. Od obiadu do powrotu do Sącza, słońce już bez ustanku przez kilka godzin zalewało nas swoim złotym blaskiem.

* * *

Na zakończenie pragnę Wszystkim serdecznie podziękować za gościnę i wspólnie spędzony czas. Pozdrawiam szczególnie Olę i Mateusza, zgodnie z obietnicą 😉 Pamiętajcie i Wy – o tych milionach, które mi obiecaliście!

* * * 

Wachmistrzu, Rivulet – pod poprzednią notką macie odpowiedzi na swoje tamtejsze komentarze 🙂 

Reklamy

Posted on 15 kwietnia 2013, in Smaointe, Życie Celta. Bookmark the permalink. 12 Komentarzy.

  1. A ja napisałem kontrowersyjną notkę historyczną i zastanawiam się, czy dobrze zrobiłem.

  2. Dalej mi się w głowie nie mieści, że Twoja babcia żyła tak długo 🙂 I tylko dziękować, że miałeś taką fajną babcię…

    • Gwoli ścisłości, to PRA-babcia była 😉 Mama mojej Busi i trzech jej sióstr.

      I racja – ja też dalej nie mogę w to uwierzyć, że miałem w Rodzinie kogoś TAK długowiecznego…

      Ściskam Cię mocno!!

  3. Pięknie piszesz o Babci Piotrusiu, wzruszająco… Myślę, że cokolwiek się w jej życiu działo była szczęśliwą osobą, nie tylko ze względu na swój dobry charakter, ale i też dlatego, że miała CIEBIE! 🙂
    Ściskam mocno!

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: