Habemus Papam! Część 2.

an Mháirt, an 2ú lá d’Aibreán 2013

W poprzedniej części wspomniałem o papieskich abdykacjach z historycznego punktu widzenia, oraz starałem się przybliżyć Wam nieco instytucję konklawe.

Teraz pora na kulisy samego wyboru i parę słów na temat nowego papieża…

* *

„Karuzela” z nazwiskami kandydatów na następcę Benedykta XVI zaczęła się kręcić praktycznie zaraz po tym, jak wieść o abdykacji poszła w świat. Muszę przyznać, że śledziłem co nieco z tego, co się działo.

Niemal od samego początku, w ścisłej czołówce utrzymywali się konkretni papabile: metropolita Mediolanu Angelo Scola; arcybiskup Nowego Jorku Timothy Dolan; Kanadyjczyk Marc Ouellet; Argentyńczyk Leonardo Sandri; wzbudzający największą ciekawość, czarnoskóry kardynał z Ghany: Peter Kodovo Appiah Turkson; Brazylijczyk Odillo Scherer; czy pewien młody kardynał, z powodu swojej charyzmy i kontaktu z młodzieżą nazywany „Wojtyłą z Filipin” (nie pamiętam jego nazwiska).

Wśród mieszkańców włoskiej stolicy największą popularnością cieszył się kandydat, który także i mnie osobiście bardzo zaciekawił – bostoński metropolita Seán O’Malley. Kardynał i równocześnie mnich z zakonu kapucynów. Nosi habit już 40 lat. Skromny, uśmiechnięty i otwarty na świat. Bloguje od 2006 roku. Z tego, co już zdążyłem przeczytać, posty ma interesujące.

* *

Poza ciągłą analizą sylwetek powyższych osób, ostre spekulacje budziło również imię, jakie nowy zwierzchnik Kościoła przybierze. Papieskie imię bowiem kryje w sobie niekiedy zarys całego pontyfikatu.

Jest ono przeważnie hołdem dla poprzedników – tych bezpośrednich, bądź o tym samym imieniu w historii. Ponadto jest ono sygnałem kontynuacji działań poprzednika. Tak było w przypadku Benedykta XVI, który nawiązał w ten sposób do optującego za pokojem papieża I wojny światowej. Tak też było z Janem Pawłem II, który swym wyborem chciał uhonorować pamięć przedwcześnie zmarłego JPI.

Jeżeli chodzi o potencjalne imiona związane z minionym konklawe, oprócz  od początku oczywistych Piotra II i Benedykta XVII, najczęściej typowany był Jan XXIV, Paweł VII, Pius XIII, Leon XIV. Pojawił się nawet Jan Paweł III, słuchajcie. Nie brakowało też propozycji bardziej „egzotycznych”, rzadziej obieranych: Klemens XV, Sykstus VI, Kalikst IV, Innocenty XIV…

Moim zdaniem, „Piotra II” się nie doczekamy. Czy to z szacunku dla mojego Patrona, czy ze zwyczajnego lęku przed przepowiedniami. Podobnie rzecz wygląda z „Janem Pawłem III”. Oczekiwania świata i nawiązania do pontyfikatu Naszego Rodaka po prostu zmiażdżyłyby mężczyznę o tym imieniu. „Pius XIII” byłby z kolei nazbyt kontrowersyjnym wyborem. W sprawie papieża Pacelliego wciąż jeszcze nie wszystko jest jasne. Względnie bezpieczny byłby „Jan XXIV”, „Paweł VII” lub „Leon XIV”.

Media chyba czytają mi w myślach. Dwa tygodnie po tym, jak podzieliłem się tymi rozważaniami z Rodziną, Onet wysmarował artykuł z przypuszczeniami całkiem podobnymi do moich 🙂

* *

Czas do wyboru nowego papieża płynął szybko. Urzędujący Vescovo di Roma ustąpił, nie trzeba więc było zarządzać dziewięciodniowej żałoby, jak to po śmierci Ojca Świętego nakazuje zwyczaj. Poza tym, świat dowiedział się o abdykacji odpowiednio wcześnie; konklawe można było dzięki temu przygotować w ekspresowym tempie. W końcu nadszedł 12 marca – data konklawe. Spośród 117 kardynałów uprawnionych obecnie do głosowania (czyli w wieku poniżej 80 lat), nie dotarło tylko dwóch, uwikłanych w skandale seksualne…

Padły słowa: „Extra omnes” („Wszyscy na zewnątrz”), zamknięto drzwi Kaplicy Sykstyńskiej i cały świat wpatrywał się z napięciem w komin, z którego miał wypłynąć dym czarny bądź biały, oznaczający wynik głosowania.

Z ciekawostek można tutaj wspomnieć, co się dzieję, jeśli któryś z elektorów spóźni się na konklawe. Taki kardynał nadal ma pełne prawo uczestnictwa w głosowaniach. Jeżeli powód spóźnienia był poważny (kłopoty zdrowotne lub inne zdarzenie losowe), to chociaż drzwi do Kaplicy byłyby już zamknięte, pozostali elektorzy i tak mają obowiązek wpuszczenia tego, który nie dotarł na czas.

* *

Czterokrotnie pojawił się nad Kaplicą czarny dym. Wynik piątego głosowania, w trakcie którego kardynałowie nagle doszli do porozumienia, zapoczątkował serię zaskakujących gestów, trwającą jeszcze do teraz…

Po pierwsze: wybrany został kardynał Jorge Bergoglio, Prymas Argentyny, o którym dotychczas prawie w ogóle się nie mówiło.

Po drugie: pierwszy papież z kontynentu amerykańskiego i tym samym pierwszy od czasów Św. Grzegorza III (VIII wiek) urodzony poza Europą.

Po trzecie: wybrał imię Franciszek, burząc tym samym wszelkie zakłady i mniemania. Imię to nie pojawiało się w żadnym typowaniu, ani też nie było dotąd przyjmowane przez żadnego hierarchę.

Pierwszy od czasów Leona XIII (XIX/XX wiek) papież-zakonnik i pierwszy jezuita na tym stanowisku. Jezuici są zakonem najmocniej związanym z Ojcem Świętym, to Jego nieoficjalni strażnicy. Przełożony jezuitów zwany jest często „czarnym papieżem”.

Tuż po swoim wyborze, Jego Świątobliwość odmówił założenia bogatej peleryny z gronostajami: „Niech ksiądz sam to założy. Karnawał się skończył!” 🙂 Zapłacił rachunek za swoje bagaże przechowywane w hotelu.

Odmówił przyjęcia limuzyny z ochroną, która Mu przysługiwała: „Pojadę z chłopakami [innymi kardynałami] w autobusie”.

W dniu inauguracji pontyfikatu, wyszedł do wiernych 15 minut wcześniej. Osobiście pobłogosławił niepełnosprawnego na wózku, siedzącego przy jednej z barierek 🙂

Na Liturgię Wielkoczwartkową zaprosił 300 najbiedniejszych z całego Rzymu. Dodatkowo, odprawił to nabożeństwo nie w Bazylice Św. Piotra, czy w Bazylice Św. Jana na Lateranie…ale w zakładzie karnym dla młodocianych 🙂

Pierwszy raz od czasów średniowiecza zdarzyła się ponadto sytuacja, że mamy równocześnie dwóch papieży – urzędującego i emerytowanego – którzy zresztą zdążyli się już spotkać. W Castel Gandolfo modlili się przed…Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej! Benedykt przygotował dla Franciszka miejsce na honorowym klęczniku, tamten jednak wolał się modlić ze swoim poprzednikiem w ławce…

* *

Zaskakującym słowom i gestom Franciszka nie ma końca. Modliłem się o dobrego papieża, który coś w Kościele zmieni. Ojciec Bergoglio zdaję się póki co spełniać te oczekiwania. Oby tak dalej, to może rzeczywiście coś się na lepsze odmieni.

Mam nadzieję, że nowy papież porządzi nam dłużej niż Benedykt. Dłużej i spokojniej. Że Pan da Mu siłę konieczną do tego, aby skierował Kościół na właściwe tory. Widzę w Franciszku coś z Naszego Karola Wojtyły. Bardzo w Niego wierzę i mam nadzieję, że nie da się wciągnąć w tryby całej tej watykańskiej „machiny”, jak wielu Jego poprzedników.

Ujęła mnie Jego skromność, pobożność i takie po prostu ludzkie ciepło, jakim emanuje. Życzę Mu dużo zdrowia i wiele sił. Będzie potrzebować sporych ilości i jednego i drugiego… 

HABEMUS PAPAM FRANCISCUS! 🙂

Reklamy

Posted on 2 kwietnia 2013, in Religia, Smaointe. Bookmark the permalink. 17 komentarzy.

  1. szczur z loch ness

    Nie podzielam Twojego optymizmu, co do zmian ale chciałbym się mylić. Pożyjemy, zobaczymy 🙂
    Pozdrawiam serdecznie z krainy Loch Ness 🙂

  2. Mi się Franciszek podoba od początku. Nie podoba się tylko szum wokół niego i takie robienie z niego idola na siłę (media – jeszcze…). Wiele osób ze świata liczy na zmiany w stylu zgoda na związki homo, antykoncepcję, in vitro itede, a tu się zawiodą, bo on nie ma takiej władzy. Wkurza mnie traktowanie go jak jakiegoś prezydenta, a nie sługi Pana Boga.
    Urzekła mnie jego prostota, charakterność, zwrócenie się w stronę biednych. Oby się w tym nie złamał. No trza się modlić o Ducha dla niego.
    Pozdrawiam ciepło i powielkanocnie 🙂

    • Zdaję się, że podobnie było na początku pontyfikatu Jana Pawła II – tak dzisiaj jak i wtedy, papież po prostu porywa media i ludzi 🙂

      A takich zmian, o jakich mówisz, raczej nie ma co się spodziewać… Bergoglio jeszcze jako arcybiskup jasno określił swój stosunek do takich spraw…

      Zastanawiam się tylko nad tym, co miałaś na myśli mówiąc: „on nie ma takiej władzy”…

      Ściskam Cię serdecznie!! 🙂

      • No bo nie ma 🙂 Nie może działać wbrew Panu Bogu, uczyć niezgodnie z ewangelią itd. W związku z tym wszystkie „postępowe” pomysły w stylu in vitro nie mają szans, bo nie szanują ani Boga, ani życia człowieka po prostu. To nie papież jest wszechmocny, tylko Bóg. Tego świat nie rozumie. Ani tego, że Bóg nie chce człowieka ograniczać, tylko chce jego dobra. Ale to już temat na inną rozmowę 😉

  3. Ja się nie wypowiadam, mnie jest ganz egal.

  4. Myślę, że przy najlepszych chęciach i dużych staraniach papież Franciszek dopiero rozpocznie zmiany w Kościele… Życzę Mu tego a także nam wszystkim.
    Pozdrawiam wiosennie mimo wszystko Piotrusiu 🙂

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: