Druidzi oraz jeszcze trochę o Imbolc.

an Aoine, an 1ú lá d’Fheabhra 2013

Tę notkę (w przeciwieństwie do większości celtyckich tekstów na Polance) tylko w części opieram na własnej wiedzy. Jest ona bowiem Inspiracją. Nagłą jak przebłysk światła.

Jej źródłem jest zaś znajomy Pendragona, niejaki Hedge Druid. Pod tym mianem kryje się pewien młody mieszkaniec Wysp Brytyjskich, który wspólnie z przyjacielem od lat zgłębia historię moich duchowych braci, a konkretniej: wszystko, co ma związek z działalnością Druidów. Najbardziej obrosłą w spekulacje część celtyckiego dziedzictwa.

Niecały miesiąc temu, przy okazji odwiedzin u Pendragona, uwagę moją przykuł na Jego liście blogowej wpis w języku angielskim, dotyczący przypadającego dzisiaj święta Imbolc.

Pisałem już o tym kiedyś. Pendragon również poruszył ten temat.

Wspomniany wpis Hedge Druida ukazuje jednakże owe obchody z troszeczkę innej strony i właśnie to skłoniło mnie do napisania tych słów…

* *

Chyba nie przesadzę, jeśli napiszę, iż Druidzi byli osią, wokół której obracał się cały celtycki świat – od Irlandii aż po Bałkany. Współczesne pojmowanie roli tych kapłanów, lekarzy i prawników w jednej osobie jest tak zagmatwane, tak zmieszane z różnego rodzaju mitami, że dotarcie do sedna sprawy graniczy z cudem.

Jeden z kilku stuprocentowych pewników na ich temat jest taki: doskonale znali się na ziołolecznictwie. Znali wiele roślin o właściwościach trujących i leczniczych, które wykorzystywali w leczeniu chorych, czy w czasie odprawianych rytuałów. Zdawali sobie sprawę na przykład z tego, że wyciąg z jemioły podany dożylnie, może na pewien czas przynieść ulgę osobom z nadciśnieniem. Jemioła w ogóle była dla nich jedną z najpotężniejszych i najbardziej magicznych roślin, ale to tak nota bene.

Oprócz ról, o których wspomniałem, Druidzi byli też astronomami, a nawet astrologami. Stworzyli precyzyjny kalendarz, przewidywali zaćmienia Słońca. Celtowie i ich kapłani byli zespoleni z otaczającą Naturą w stopniu, którego nam dzisiaj chyba nie uda się osiągnąć. Zresztą, wskazuje nawet na to ich nazwa: Druid pochodzi od celtyckiego słowa: Dru, oznaczającego dąb. Stąd eksperci określają ich mianem: „znawca dębu” 🙂

Szkoleni do swego powołania już od dzieciństwa, celtyccy kapłani dostrzegali najlżejsze subtelności w przyrodzie i ludziach wokół nich. Postrzegali świat jako piękny gobelin, misternie utkany z nici o różnych fakturach i kolorach (a każda z owych nici miała znaczenie dla całości). Widzieli go jako siatkę przeplatającej się wciąż dobrej i złej energii. Wyraźnie dostrzegali działanie pierwiastka męskiego i kobiecego. Druidzi zawsze dążyli do harmonii, do równowagi między tymi dwoma odwiecznymi elementami. Nie inaczej było z Imbolc i innymi najważniejszymi świętami w roku…

* *

Jako się rzekło rok temu, Imbolc był przygotowaniem do Beltaine. Rozpoczynał się wtedy na Szmaragdowej Wyspie okres mleczności owiec, których wszakże nie hodowano tam tak powszechnie jak dziś.

Starożytne obchody były związane nie tyle z druidką Brygidą, ile przede wszystkim z pogańską boginią o tym samym imieniu, patronką ognia i pieśni. Brigid często dzieliła imię oraz chwałę z dwiema siostrami, z których jedna była opiekunką uzdrowicieli, a druga kowali. Siostry te stanowiły odmienne aspekty tej samej istoty, nazywanej przez Celtów „Troistą Boginią”. Archeologiczne dowody na wiarę w owe bóstwo znaleziono niemalże wszędzie, gdzie mieszkali moi bracia, najwięcej na Wyspach oraz we Francji.

W zależności od pory roku, każdy druid mógł wyczuć tę boginię w różnych Jej wcieleniach, a energię z Nią związaną w różnym natężeniu.

Chcąc wyobrazić sobie Brigid w Jej dziewiczej formie na przełomie stycznia i lutego, pomyślcie o młodej, wiotkiej dziewczynie z nad wiek poważnym wyrazem twarzy. Długie do ramion rude włosy. Jest ubrana w zwiewną, białą suknię… Promienieje, lecz wciąż jeszcze jest słaba po okresie zimowym.

W święto Imbolc Celtowie zbierali się w miejscach poświęconych tej bogini (wokół domowych palenisk, bądź źródeł czy strumieni), aby oddać Jej cześć i przez jakiś czas doświadczyć Jej obecności.

Chociaż Imbolc miało najniższą rangę i jest jak dotąd najsłabiej poznaną spośród czterech głównych celebracji w kalendarzu starożytnych Celtów, był to jednak nadzwyczajny okres. Narastała bowiem wtedy energia męska, energia ziemi – w czasie zimy praktycznie niewyczuwalna.

O tej porze roku po raz pierwszy następowała jedność dwóch biegunów energetycznych. Coraz potężniejsza energia męska łączyła się z wszechobecną energią kobiecą (dlatego Brigid nazywana jest też „Oblubienicą”). Celtowie odczuwali wówczas przypływ sił witalnych, radości i nadziei. Ogólnie: chęci do działania 🙂

Dzisiejsi Druidzi określają tę część roku oraz związane z nią odradzanie się przyrody jako „Przyspieszenie” (The Quickening).

Pod względem astrologicznym, Słońce w Imbolc znajduje się pośrodku znaku Wodnika. Tak dawniej jak i dziś, znamionowało to rychłe ulewy i późniejszy, wiosenny rozkwit roślin.

Na koniec wyjaśnienie znaczenia Hegde Druid (dosłownie: „Druid spod żywopłotu”). Był to druid niezwiązany z żadnym plemieniem, ani świętym gajem. Samotnik działający na własną rękę, rzadziej w parze z innym druidem.

Do tej pory nawet nie wiedziałem, że tacy „outsiderzy” w tym kapłańskim stanie istnieli…

* *

Biorąc pod uwagę to, co powiedziałem powyżej, o Druidach niewiele więcej da się już napisać. Niemniej coś do napisania jeszcze zostało. (Święta) Brigid to z kolei temat nieco obszerniejszy. Do obu tych rzeczy wrócę więc jeszcze w osobnych notkach.

Pozdrawiam, Kochani, Celtycko! 🙂

Reklamy

Posted on 1 lutego 2013, in Ceilteach. Bookmark the permalink. 24 komentarze.

  1. Dobrze zrozumiałam
    dwie siostry Brigid-też Brigid na imię miały?

  2. szczur z loch ness

    Temat interesujący, ale sądzę że z druidami nie było wszystko aż tak lukierkowe, bo szukając czegoś na ich temat znalazłem np. taki artykuł:
    http://archeowiesci.pl/2009/03/26/druidzi-skladali-krwawe-ofiary/
    Pozdrawiam z Loch Ness 🙂

    • Pisząc kiedyś o wędrówkach Celtów, wspomniałem, że oni też swoje „za uszami” mieli i że jest to temat na inną notkę 🙂

      Wiem oczywiście, że nie było lukierkowo. Nie chciałem, żeby ktoś odniósł takie wrażenie. O tych mniej przyjemnych sprawach też w swoim czasie napiszę, cierpliwości 🙂

      A za artykuł piękne dzięki 🙂

      • Na ten artykuł będę czekać Celcie, bo on zdaje się pokaże prawdziwy obraz tych ludów. A Szczurka należy pochwalić za wyszukany artykuł, tylko żeby zaraz w pióra nie obrósł. 😛 Pozdrawiam!

      • Masz rację, Modliszko. Wdzięczny jestem Szczurkowi za ten artykuł, gdyż jeszcze go nie czytałem 🙂

        Notkę, o której mowa, napiszę…myślę nad nią od dłuższego czasu. Nie mogę tylko obiecać, że to będzie w tym roku. Ale będzie na pewno.

        Co do tej prawdziwości, o której mówisz…wszystkie moje notki pokazują prawdziwych Celtów, bo opierają się na konkretnych źródłach…tylko nie zawsze poruszam te mniej przyjemne rzeczy właśnie.

        Ale jak mówię, na to też przyjdzie czas 🙂

      • Mam wrażenie, że umyślnie unikasz tego tematu, bo jeżeli interesujesz się historią Celtów, to z pewnością wiedziałeś o ich mrocznych obyczajach, a mimo wszystko w swoich artykułach przedstawiasz ich jako zwykłych zielarzy.

  3. Ja kiedyś przeczytałem znakomitą książkę Mircea Eliade „Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy”. Pewnikiem było to podobne.

    • Tytuł rzeczywiście ciekawy… A jakieś podobieństwa na pewno tutaj były. Kiedyś porównano druidów z Wysp z ich „kolegami po fachu” z Indii…mają ze sobą sporo wspólnego 🙂

  4. szczur z loch ness

    Z sobie tylko wiadomych powodów, ograniczyłeś w opcjach możliwość kontynuowania wątku jedynie do dwóch komentarzy. Stąd muszę zastosować fortel i wpisać się po raz wtóry, chociaż na marginesie muszę dodać, że może to być mylące i ktoś – jak to kiedyś Mantis – odczyta to jako zablokowanie wpisu danej osobie. Nie obrosnę w piórka Modliszko, bo sokoły posiadają takowe od urodzenia, czyli ten typ tak ma 🙂 A druidzi i kultura Celtów. Rzecz jest bardzo skomplikowana, a czasami odnoszę wrażenie, że Autor porusza się w obszarze, nazwujmy to wygodnym, dla swojej fascynacji, stąd podałem ten link. Również bardzo się cieszę, że Autor zamierza drążyć temat, po części samolubnie, bo czegoś się dowiem, a po części gwoli prawdy obiektywnej.
    Pięknie pozdrawiam oboje Państwa z Loch Ness 🙂

    • Drogi Szczurku, ja zawsze zmierzam do tego, aby Moi Czytelnicy mieli z czytania i komentowania wyłącznie PRZYJEMNOŚĆ, nie zaś niewygodę. Stąd wspomniana przez Ciebie opcja absolutnie nie jest moim wymysłem. Co więcej – tutejszy panel administracyjny takiej opcji nie posiada, nie mogę więc zmieniać ilości wpisów w danym wątku. Mogę decydować o liczbie notek widocznych na stronie, lecz nie o ilości wpisów w wątkach. Jest to jedno z ograniczeń WordPressa i dotyka mnie w równym stopniu, co Ciebie lub Mantis 😦 Spróbuję zasięgnąć języka na forum WordPressa, może to coś da…

      Druga sprawa: Celtów kocham szczerze i głęboko…nie znaczy to jednak, że jestem ślepy na ich, powiedzmy (patrząc z perspektywy dzisiejszych czasów) „mankamenty”. Zawsze staram się rzetelnie przedstawić każdy temat, w miarę swojej wiedzy. Jeżeli jest się pasjonatem jakiejś dziedziny, chcąc o tej dziedzinie mówić zgodnie z prawdą, trzeba poznać wszystkie jej aspekty – również te kontrowersyjne.
      Tematy dobieram przeważnie pod kątem przypadających świąt (tak jak dzisiaj), albo pod kątem tematu, który mnie w danym czasie zaciekawi i odnośnie którego mam dostateczną ilość informacji. Jeżeli o jakimś temacie nie mam wystarczającej (dla mnie i moich Czytelników) wiedzy, po prostu o nim nie piszę 🙂

      A drążyć będę zawsze…już taki jestem, że nie lubię czegoś NIE WIEDZIEĆ 🙂
      Mam nadzieję, że ta odpowiedź wyjaśniła Wasze wątpliwości.

      Do Ciebie Szczurku zajrzę następnym razem, teraz już nie starczy czasu.

      POZDRAWIAM! 🙂

  5. szczur z loch ness

    Zacny Celcie, nie jestem historykiem, co nie oznacza że nie mógłbym opowiedzieć paru interesujących historii z życia szczurka 🙂 tym samym jestem bardzo ciekawy Twoich opowieści i również zakładam, że są one rzetelne i wcale się nie dziwię Twojej fascynacji Celtami. A liczba komentarzy, a w przypadku Onetu ich wygląd, to faktycznie jakaś paranoja i nawet niedawno wymieniłem na ten temat kilka z dań z jedną z blogerek, która też nie może pojąć o co autorom WordPress w tym przypadku chodziło. Okazuje się, że wersji oprogramowania, a bardziej skryptu WordPress jest bez liku, a każda z nich ma jakieś swoje helpy. Innymi słowy, poddałem się i nawet nie mam zamiaru tego czytać 🙂
    Ukłony z krainy Loch Ness 🙂

  6. Grubas Pendragon

    Celcie, mam dla Ciebie ten celtycki kalendarz, chcesz?

  7. Mantis:

    Niczego nie unikam i nigdy nie unikałem, przykro mi, że odnosisz takie wrażenie. Nieco wyżej napisałem już jak dobieram tematy do notek. O kontrowersjach też napiszę, możesz być pewna. Na chwilę obecną mam po prostu zbyt mało wiadomości, aby poruszyć tę sprawę. A nie chcę zostawiać Czytelników z niedopowiedzeniami…

    Celtów przedstawiam tutaj nie tylko jako zielarzy. Zajrzyj choćby do notki o stosunkach celtycko-macedońskich. Pisałem tam, że w czasie bitwy pod Bitolą, król Ptolemeusz dostał się do niewoli i stracił głowę. Nie że „spanikował”, on naprawdę został tej głowy pozbawiony, gdyż Bolgius wziął ją sobie jako trofeum.

    Między innymi o tym zamierzam w przyszłości napisać. O ofiarach z ludzi także…

    Pozdrawiam!

  8. Reasumując tak tekst, jak i dysputę o mroczności (szczęście, że nie pomroczności:) Celtów natury tyle jeno rzekę, że jak dla mnie to spierajcie się dalej i walczcie o tę prawdę:)) Ja, jako Czytelnik, tylko skorzystać na tem mogę…:)
    Kłaniam nisko:)

  9. To jest Modliszko, jeden z kilku celtyckich paradoksów 🙂

    Prawda jest taka, że swój raj Celtowie wyobrażali sobie trochę inaczej niż my nasz chrześcijański…:)

    Proszę o trochę cierpliwości. Inaczej ten temat wyczerpiemy już tutaj w komentarzach, a chciałbym przygotować jakąś w miarę porządną notkę…

  10. Wachmistrzu:

    Masz rację 🙂 Nikt nie jest kryształowy i tak jak już wspomniałem, myślę nad osobną notką aby opisać to, co w tej materii wiem. Może jeszcze w międzyczasie uda się zdobyć jakieś dodatkowe informacje, co tylko wyjdzie wszystkim na korzyść 🙂

    Kłaniam nisko Waszmości!!

  11. A Asteriksa czytałeś? 🙂 Bo mi się druidzi kojarzą przede wszystkim z Paranoiksem i jego kolegami po fachu 😉 Wiadomo, historia przedstawiona z przymrużeniem oka, ale pewne rzeczy autorzy ujęli nadzwyczaj dobrze. Tyle że to o Celtach z Galii, a nie Wysp.
    Co do mrocznej natury Celtów, o ktorej dużo w komentach – chyba nie była taka mroczna, tylko po prostu ludzka. Jakoś nie kojarzę kultury, w której ludzie byliby wolni od zła 😛 Także wolę czytać o tym, czym się Celtowie zajmowali i jakie mieli charakterystyczne zwyczaje, święta itede, a nie że robili różne świństwa, bo to nic nadzwyczajnego 😛 Rzymianie, którzy ich sprzątnęli, byli w tym temacie znacznie bardziej pomysłowi i jakoś nikt nie ma do nich pretensji.
    Namarie 🙂

    • Nie tyle czytałem, co oglądałem 🙂 I tak, Gościnny musiał trochę poszperać w źródłach pisząc ich historię. Wszystko z przymrużeniem oka, ale szczypta prawdy jest.

      Masz rację. A do Rzymian nikt pretensji nie ma, bo wiadomo nie od dzisiaj, że historię piszą zwycięzcy 🙂

      Ale wspomnianą notkę i tak napiszę, żeby wszystko było jasne 🙂

      Ściskam mocno!!

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: