Fenomen duchowy Marszałka.

an Domhnach, 11ú lá de mhí na Samhna  2012

*

Z okazji dzisiejszego Wielkiego i Wspaniałego Święta, pragnę podzielić się z Wami pewnym cytatem, na który trafiłem przypadkiem już po zeszłorocznym Dniu Niepodległości.

Tytuł notki jest równocześnie tytułem obszernego artykułu autorstwa Ludwika Szczepańskiego, znanego dziennikarza, który przez lata żywo interesował się zagadnieniami parapsychologii. Artykuł ukazał się wkrótce po śmierci Marszałka…

Ludwik Szczepański zebrał wiele opowieści i opinii wiarygodnych osób z kręgu Piłsudskiego. „Wszyscy zgodnie twierdzili, że marszałek doznawał w ciągu życia licznych samorzutnych przejawów psychicznego i fizycznego mediumizmu (przeczucia, wizje przyszłości, akty telepatycznego poznania, zjawiska telekinetyczne)” – pisał Szczepański.

 

Bliscy i dalsi krewni marszałka przytaczali wiele wydarzeń z lat młodości i dzieciństwa sławnego familianta, z których wynikało, że Józef od dzieciństwa był wysoce – jak wtedy mówiono – sensytywny, to znaczy mógł w pewnych chwilach posługiwać się szczególnymi władzami ducha, dochodzić do poznania faktów bez pośrednictwa pięciu zmysłów, mieć sprawdzające się przeczucia, sięgać w świat nadświadomości.

 

Wiadomo też, że przez całe swe życie interesował się bardzo wszystkim, co niezwykłe i niezbadane do końca. Miał w swej bibliotece książki z dziedziny okultyzmu, lubił dyskutować na podobne tematy, a także interesowali go bardzo ludzie obdarzeni niezwykłymi zdolnościami. Chętnie spotykał się ze sławnym jasnowidzem Ossowieckim, zapraszał również do Belwederu Jana Strażę-Dzieżbickiego, cieszącego się renomą znakomitego astrologa.

 

Często twierdził też, że wierzy w możliwość manifestowania się dusz zmarłych w świecie żywych, jak również, że sam parokrotnie widział wyraźnie fantomy.

 

Podczas wojny polsko-rosyjskiej w 1920 roku, pewnej nocy na kwaterze Piłsudski długo nie mógł zasnąć – ujrzał nagle, wchodzącego do pokoju swego adiutanta, księcia Radziwiłła, który  (o czym wiedział) powinien znajdować się w tym momencie o kilkanaście kilometrów stąd, wysłany do kwatery sztabu. Piłdsudski zerwał się z posłania, sądząc, że adiutant przynosi mu ważne nowiny i zawołał: „Cóż słychać? Jak poszło natarcie?”. Ku jego zdumieniu książę, jakby nie słysząc jego słów, przeszedł przez pokój i znikł. Wówczas naczelnik narzucił płaszcz i wyszedł do sieni, pytając wartowników, czy widzieli księcia Radziwiłła. Ci ze zdumieniem odpowiedzieli, że w ciągu ostatnich godzin ani Radziwiłł, ani nikt inny nie przyjechał do kwatery głównodowodzącego. Wtedy Piłsudski spojrzał na zegarek i zanotował godzinę w swym notatniku. O świcie dowiedział się, że o tej samej porze Radziwiłł zginął na froncie.

* * 

Pamiętajmy dzisiaj o tych wszystkich żołnierzach i cywilach, którzy tyle razy przelewali krew w obronie Naszej Ojczyzny. Chwała im wszystkim! Ponad polityką, ponad kontrowersjami i podziałami… VIVAT POLONIA!

Reklamy

Posted on 11 listopada 2012, in Historia, Polecane/Polankowe, Religia. Bookmark the permalink. 5 Komentarzy.

  1. Cokolwiek z przymrużeniem oka do tego podchodzę, bo iżby tak być miało, to w dniach za które Piłsudskiego-dowódcę frontowego najwięcej poważam, czyli bynajmniej nie o bitwę warszawską mi idzie, a o czas gdy Pierwsza Brygada jeszcze tylko pułkiem była i przyszło uchodzić przez Ulinę Małą ku Krakowowi, jeśli zaczątków Legionów miał nie zmiażdżyć rosyjski walec… Wtedy, w listopadzie 1914, niebywale ryzykownym manewrem, przeprowadził swoich Komendant pomiędzy uchodzącymi Austryjakami a następującemi Moskalami, tak zgrabnie starć wszelkich unikając, aliści gdyby umiał oddziały rosyjskie lokalizować w sposów nadprzyrodzony, to by nie musiał na wszystkie strony słać ułanów Beliny (w tem i Wieniawy), którzy przecie przez dni kilka bodaj z siodeł nawet nie zsiadali…
    Kłaniam nisko:)

    • Jeżeli zaiste nie ma w tem artykule prawdy, to zważywszy iż powstał on niedługo po śmierci Piłsudskiego…pewnie ktoś chciał jeszcze większe zainteresowanie Familiantem wzbudzić…

      Kłaniam niziutko! 🙂

  2. No cóż, nie on pierwszy był zafascynowany okultyzmem (prym wiodą chyba romantycy), aczkolwiek na mój gust nie ma w tym nic dobrego 😛
    Piłsudski mi się zawsze wydawał takim…bohaterem, dopóki nie przeczytałam artykułu o jego życiu osobistym. Niestety często wybitne osobowości jako ludzie są nie do strawienia. Pewnie bym się z nim nieźle pokłóciła, jakbym go spotkała.
    Niemniej,
    VIVAT POLONIA 🙂

    • Osobiście uważam, że prywatne życie każdej osoby jest właśnie prywatną sprawą tej osoby 😉 A że świadomych ekshibicjonistów i zwykłej ludzkiej ciekawości nigdy nie brakowało, to już insza inszość…

      Pozdrawiam!

      • Z całą pewnością Piłsudki miał zapędy dyktatorskie, o czym świadczyć może Bereza Kartuska. Obóz koncentracyjny, czy też miejsce odosobnienia, jak niektórzy nazywają, to jeszcze nic, świadczyć o tym mogą tortury, jakie tam stosowano.
        Zresztą, czy polityka może być prowadzona na podstawie przypuszczeń i jakiegoś mediumizmu? Nie przekonuje mnie ten artykuł.
        Też bym się kłóciła.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: