Pytanie za milion dolarów. Część 3…

an Mháirt, an 6ú lá de mhí na Samhna  2012

*

Nie jestem pewien, czy sama Mantis przeczuwała, iż Jej niegdysiejsze pytanie będzie przyczyną tak rozległych poszukiwań i rozmyślań, których owoce staram się Wam tutaj przedstawić…

Jak Ty to wszystko możesz pogodzić, tzn. zainteresowanie pogaństwem i praktyki katolickie? Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego tak mało wiemy o Celtach, albo o rodzimej wierze?

Owe zagadnienie rozbieram na czynniki pierwsze nietypowo, bo od końca. W części pierwszej wyjaśniłem fragment o Celtach. Kontynuujemy teraz wyjaśnianie fragmentu o „rodzimej wierze”, zaczęte w części poprzedniej.

Wspominałem już o tym wielowiekowym i apolitycznym (jak Historia stale udowadnia: apolitycznym przynajmniej w teorii) podziale świata, jaki ostatecznie utrwalił się po barbarzyńskich najazdach na Rzym: zlatynizowany południowy-zachód i mistyczny północny-wschód. Człowiek od zawsze był istotą poszukującą odpowiedzi na pytania natury filozoficzno-egzystencjalnej. Istotą niepokorną, odrzucającą powszechnie uznawane prawdy i nauki. W tej części postaram się na paru przykładach pokazać, czym takie poszukiwanie własnej drogi wiary dawniej skutkowało… 

Zacznijmy od Pelagiusza – mnicha z przełomu IV/V wieku, pochodzącego (według różnych źródeł) z Brytanii, Walii, bądź Irlandii. Był on twórcą pelagianizmu: doktryny, którą już za Jego życia potępił Kościół w Rzymie. Pelagiusz był głęboko przekonany, iż człowiek SAM, bez niczyjej pomocy, zdolny jest osiągnąć łaskę u Pana. Człowiek ma w sobie na tyle wewnętrznej siły i pokory, że może samodzielnie wyzwolić się z grzechu. Bóg dał bowiem człowiekowi wolną wolę, której nikt ani nic nie determinuje, nawet sam Stwórca. Pelagianizm zakłada też, że Pierwszy Mężczyzna owszem, zgrzeszył, ale jego grzechu nie odziedziczyli potomkowie. Adam dał jedynie ludzkości  „zły przykład” pod względem moralnym. Adamowi mnich przeciwstawił Jezusa Chrystusa, który stał się dla ludzi „dobrym przykładem”. Przykładem tego, jak należy postępować, jeżeli chce się dostąpić zbawienia.

Gniew hierarchów wzbudzili też Katarzy – działająca od XI do XIII wieku sekta, której członkowie wierzyli głęboko w Boga duchowego, a odrzucali materializm Kościoła. Rzecz się działa w okresie wypraw krzyżowych. Katarzy byli bezlitośnie prześladowani. W końcu pozostało im tylko jedno miejsce, gdzie mogli się schronić – masywna twierdza Montsegur, położona wysoko w Pirenejach. Armia papieska dopadła uciekinierów. Katarom udało się odroczyć własną egzekucję tylko na 2 tygodnie…

Podobny los był przez wieki udziałem Waldensów, chociaż oni mieli nieco więcej szczęścia niż Katarzy. Waldensi to odłam chrześcijaństwa, który osiem wieków temu próbował na własną rękę interpretować przesłanie zawarte w Apokalipsie Św. Jana. Przesłanie niezgodne ze stanowiskiem KK.

Nauczali oni bowiem, że kiedy Chrystus w ostatecznej bitwie pokona Szatana, wszyscy zostaną zbawieni. Nawet najwięksi grzesznicy. Nikt nie pójdzie do piekła, bo piekło nie istnieje. Ten protestancki pogląd podzielają dzisiaj niektórzy amerykańscy kaznodzieje.

Takie nauki były nie w smak hierarchom, gdyż po ugruntowaniu się Kościoła jako instytucji tutaj na ziemi, prawo do interpretowania Biblii mieli wyłącznie duchowni. Podobnie jak Katarzy, Waldensi również byli prześladowani. Jednak jak wspomniałem, udało im się przetrwać. Współcześnie jeden z głównych ośrodków Kościoła Waldensów znajduje się w Rzymie, zaledwie kilka przecznic od Watykanu…

Warto wspomnieć tutaj o Montanusie – proroku z Azji Mniejszej, który w II wieku, krótko po swoim nawróceniu zaczął głosić z jednej strony wiarę w spontaniczne działanie Ducha Świętego, co było odzwierciedleniem szerszego nauczania chrześcijańskiego; z drugiej strony jednak, Montanus był pod silnym wpływem Apokalipsy Św. Jana. Głosił powrót Syna Bożego jeszcze za swojego życia, głosił piekło na ziemi oraz wojnę ostateczną, która będzie końcem wszystkiego. Chociaż montanizm zyskał z czasem wyznawców niemal w całej wschodniej części Cesarstwa Rzymskiego, prorok sprzeniewierzył się ustalonej tradycji Kościoła i został obwołany heretykiem. Bowiem według relacji starożytnych, Montaniści przemawiali nie jak posłańcy Boga, lecz jak osoby opętane. Ogólnodostępne źródła milczą w kwestii tych bardziej apokaliptycznych aspektów działalności Montanusa. Sam dowiedziałem się o tym z programu National Geographic. Zresztą, większość tej notki oparłem na wspomnianym programie: jednym z odcinków „Tajemnic Biblii”.

Solą w oku wczesnego Kościoła był zespół ruchów religijno-filozoficznych prężnie rozwijających się w I i II wieku naszej ery, a określanych wspólnym mianem Gnostycyzmu (z którego po części wywodzą się wyżej wymienieni Katarzy i Waldensi).

Gnostycy zakładali, że człowiek może dostąpić oświecenia wyłącznie poprzez poznanie samego siebie, poprzez medytacje i rozmyślania rozumiane jako droga do sedna własnego „ja”. Zbawienie, wyzwolenie, oświecenie można było osiągnąć bez jakichkolwiek nacisków z zewnątrz. Zwolennicy tej drogi zagłębili się w teksty czterech kanonicznych Ewangelii i dokonali własnej, alegorycznej ich interpretacji. Owocem tej analizy jest kilka Ewangelii (zwanych dzisiaj „gnostyckimi”) alternatywnych do tego, co zapisali Mateusz, Marek, Łukasz i Jan.

Jedno z tych pism: Ewangelia Judasza, stanowi przedmiot nieustających sporów wśród naukowców i teologów. Wszystko, co najważniejsze odnośnie tego dokumentu, opisane jest w załączonym linku.

Sprawy tutaj wspomniane są tylko małym przekrojem rodzących się w owych czasach koncepcji i prądów, najczęściej w opozycji do oficjalnych kościelnych doktryn. Do IV wieku tych punktów widzenia na istotę Chrześcijaństwa i rolę Chrystusa namnożyło się tak wiele, że władza zmuszona była działać. 20 maja 325 roku, cesarz Konstantyn Wielki zwołał do Nicei w północno-wschodniej Turcji pierwszy od czasów apostolskich sobór powszechny. Zadaniem zgromadzonych wówczas teologów i Ojców Kościoła (m.in. Św. Grzegorza z Nazjanzu) było uśmierzenie wspomnianych już konfliktów, umocnienie jedności chrześcijan oraz ustalenie „właściwego” kanonu Pisma Świętego. Sobór przyjął zasadę, iż boskość Jezusa tudzież Jego przeznaczenie nie mogą być podważane. Przeczytano większość powstałych przed Soborem tekstów i usunięto wszystkie te wzmianki o ziemskim życiu Syna Bożego, które nie miały związku z Jego Misją. W tej grupie znalazły się przede wszystkim teksty gnostyków. Jednak kanon kanonowi nierówny. Chociaż ewangelie gnostyckie nie są dziś uznawane przez Watykan, stanowią one część kanonu syryjskiego i koptyjskiego.

Poszukując informacji do tej notki zetknąłem się ze stwierdzeniem, że przeciętny zjadacz chleba w średniowieczu bał się poszerzać swoją wiedzę nie tylko z powodu niemożności pisania i czytania. Ludzie bali się oskarżeń o herezję i srogich kar będących tego następstwem. Biorąc pod uwagę, jak niewiele trzeba było w tamtych czasach, aby zostać o coś takiego posądzonym, wcale się nie dziwię.

W niektórych przypadkach, ta średniowieczna mentalność utrzymuje się do dzisiaj. Krążą pogłoski, że Jan Paweł I został otruty, gdyż miał zamiar wprowadzić w Kościele zmiany, które niezbyt podobały się tradycjonalistom.

Kościół zareagował podejrzliwie również na wieść o objawieniach, jakich doznała Św. Siostra Faustyna. Hierarchowie nie mogli pojąć dlaczego Pan wybrał akurat kogoś takiego – biedaczkę i służącą, na Apostoła Bożego Miłosierdzia. Kardynałowie do tego stopnia byli tym faktem zdziwieni, że w latach 50-tych Watykan wydał specjalną notę, zabraniającą szerzenia kultu Bożego Miłosierdzia według wytycznych Świętej. I to pomimo tego, że trwał już wówczas Jej proces beatyfikacyjny.

Wracając do pytania przewodniego tegoż cyklu i biorąc pod uwagę to, co napisałem powyżej, wiemy o Chrześcijaństwie tyle ile wiemy, gdyż Kościół od wieków starał się, abyśmy się nie dowiedzieli ZBYT wiele. Abyśmy się nie dowiedzieli czegoś, co mogłoby zagrozić ustalonemu porządkowi. I co mogłoby być niebezpieczne tak dla odkrywców, jak i samych hierarchów. Ciekawość ludzka jest jednak nieograniczona i nieposkromiona…

* * *

Tak oto dotarliśmy do końca pytań o stanie naszej wiedzy na temat Celtów oraz Chrześcijaństwa. Mam nadzieję, iż ta część jest dla Wszystkich bardziej zrozumiała niż poprzednia. Proszę wziąć pod uwagę, iż część tej notki pisałem walcząc z ciężką grypą. Męczyłem się ponad tydzień i jeszcze teraz walczę z pozostałościami. Przepraszam więc za jakiekolwiek nieścisłości.

Na zakończenie tego cyklu chciałbym jeszcze w części czwartej napisać parę osobistych refleksji na temat…

Advertisements

Posted on 6 listopada 2012, in Religia and tagged . Bookmark the permalink. 23 komentarze.

  1. Witaj!Temat rzeka prawda?Pozdrawiam

  2. Na razie przeczytałam tylko ten piękny, mądry tekst. Zaległości na ten temat nadrobię z pewnością. Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę szybkiej rekonwalescencji /sama też chorowałam/.
    🙂

    • Dziękuję za te słowa, Stokrotko 🙂 Cieszę się, że coś z tego tekstu jest jasne…

      Dziękuję też za życzenia zdrowia i odwzajemniam się… Chciałbym, żeby ten kaszel dał mi już spokój…

  3. No pacz! Ja też heretycka katoliczka jestem ;o)))

  4. Notka za poważna,żeby się w nią nie „wczuć”
    muszę na nią znaleźć czas 🙂

  5. Przeczytałam dziś tak pobieżnie, ale podoba mi się pogląd, że w ostatecznej bitwie szatan zostanie zwyciężony. 🙂
    Jeszcze tu wrócę z komentarzem, bo jak wiesz, bardzo ciekawi mnie ta tematyka i mam nadzieję, że zastanę cię w zdrowiu i formie do dalszej dyskusji. Pozdrawiam. 🙂

    • Czekam na ten Twój komentarz cierpliwie…a forma może by i mogła już być, ale zdrowie jeszcze nie całkiem… 😦 Ech…

      Ściskam jak zawsze! 🙂

      • A co tobie jest? Jest na to lekarstwo?
        Przeczytałam uważniej i postanowiłam nie zagłębiać się w czyjeś interpretacje i drogę duchową, bo gdyby się tak dobrze zastanowić, to odeszlibyśmy od istoty rzeczy.
        Zastanawiam się jednak nad „nastawieniem drugiego policzka” – ile chrześcijan jest wiernych tej zasadzie? Czy nastawienie go, to nie jest przypakiem przyzwolenie na czynienie zła? Czy moralność chcrześcijańska może na to pozwolić? Jak ty postępujesz, kiedy ktoś umyślnie chce cię skrzywdzić?

    • Ta wizja ostatecznej bitwy pochodzi z objawienia św. Jana (Apokalipsa) i akurat jest uznana przez Kościół. Mnie zawsze ciary idą po plecach, jak o tym czytam.
      Albo słucham tego:

      Niezgodny z nauką Kościoła jest tylko pogląd, że nikt nie trafi do piekła.
      Nie dlatego, że Bóg zamierza tam wepchnąć ludzi. Tylko że nie może ich z niego wyciągnąć bez ich zgody, bo dał im wolną wolę. A obawiam się, że w imię tej wolności wiele osób sobie Nieba odmówi, tak jak to robi w życiu 😛 I nawet po śmierci powie „Po co mi Bóg?”. Uderzyło mnie kiedyś rozważanie, że piekło nie jest żadnym ogniem itd, ale totalną samotnością i zaprzeczeniem tego, czym jest Bóg – miłości, radości, spełnienia.
      Pozdr 🙂

  6. Witojze Celcie 🙂
    Zwlekałam z czytaniem tej notki, coby znaleźć więcej czasu i przeczytać w spokoju, bez parki barbarzyńców ryczących nad uchem…
    Ciekawe, że śledzisz losy Kościoła pod kontem sporów i rozłamów, a raczej herezji, jakie były głoszone. Tak czytam o tym i sobie myślę, że dziś też wiele ludzi głosi dziwne poglądy w imię „lepszej” wiary – ale zawsze koniec końców widać owoce. Jak coś jest z Boga, to nie niszczy.
    Nie zgodzę się za to z teorią wyciszania informacji przez Kościół, brzmi jakby w Watykanie nic innego nie robili, tylko spiskowali przeciw ludziom. Pewnie, różnie to było, ale w XX wieku dużo się zmieniło i papieże wiele rzeczy sprostowali, prosili o wybaczenie itd.
    No i ważną rzeczą w Kościele jest posłuszeństwo, a wyłamywanie się nigdy nie przynosiło niczego dobrego. Dlatego, że Jezus tak nie robił i był pokorny i posłuszny, a my mamy Jego naśladować, a nie walczyć o swoje. Jeśli coś jest dobre, to i tak zwycięży, patrz siostra Faustyna i jej objawienia. Największym zagrożeniem i złem w Kościele są rozłamy i kłótnie. Dlatego tak ważna jest modlitwa o jedność. Nie wojowanie i podziały, bo jedni wolą tak się modlić, a inni inaczej.
    Pozdrawiam Cię ciepło :* Zdrowiej tam!!! Bo już niedługo nasze urodziny 😀
    O, napisałeś mi komenta na blogu, teraz zauważyłam. Dzięki 🙂
    3maj się!

    • A co wam się urodziło? 🙂

    • Rivulet: To nie jest tak, że akurat śledzę historię Kościoła pod tym kątem…po prostu czasami jakiś ciekawy temat wpadnie w ucho i oko 🙂

      Ja nie twierdzę, że Watykan spiskuje przeciwko ludziom. Ale każdy wie, co papieże wyrabiali na przestrzeni wieków. Podałem tylko udokumentowane fakty, nic w moich notkach nie bierze się z powietrza…

      Jasne, że hierarchowie dużo rzeczy sprostowali i cały czas starają się naprawić błędy, ale pewne części watykańskich archiwów chyba na zawsze pozostaną zamknięte.

      I zgadzam się, że posłuszeństwo jest ważne, ale nie może to być ślepe posłuszeństwo.

      Dzięki za życzenia zdrowia 🙂

      • Nie mam na myśli ślepego posłuszeństwa, swój rozum trza mieć, ale bić się i drążyć z byle powodu też nie ma po co 😛
        Może i papieże różnie robili, ale Kościół to nie papieże, tylko wszyscy chrześcijanie. Tak się składa, że zawsze kiedy się źle działo po ludzku w Kościele, Bóg robił największe cuda (patrz np. św. Franciszek i Klara, św. Jan od Krzyża i Teresa z Avila).
        Może zamiast iść tropem herezji poszedłbyś śladem świętych? Równie ciekawe, a bardziej budujące 🙂
        A archiwa to tylko papiery, ważniejsza jest żywa relacja z Bogiem. Do Nieba na szczęście można iść bez watykańskich archiwów xD

  7. Mantis: Z tym drugim policzkiem to taki paradoks… Z jednej strony, ważne jest posłuszeństwo, jak powiedziała Riv, ale z drugiej Jezus przecież przeciwdziałał złu i nakłaniał do tego innych…

    Osobiście, kiedy mnie bądź moim bliskim dzieje się krzywda, nie patrzę na to niewzruszony, ale staram się przeciwdziałać i pomóc tym, którzy są krzywdzeni i w potrzebie. Po to Bóg dał człowiekowi wolną wolę, żeby umiał rozróżnić między biernością a działaniem.
    Ja, jeżeli tylko mogę, wolę działać…

    A to, co mnie dręczy, to zwykła najzwyklejsza grypa jest… Katar, nudności już dawno mi przeszły. Tylko kaszel jeszcze nie popuszcza…

  8. Witaj 🙂 Notka ciekawa, szczególnie to:

    „Współcześnie jeden z głównych ośrodków Kościoła Waldensów znajduje się w Rzymie, zaledwie kilka przecznic od Watykanu…”

    Może do nich wpadnę? 😛 Mi jest niestety blisko do tych Waldensów :(, bo chciałabym, aby mieli rację. Choć ponoć Faustyna mówiła, że piekło niestety nie jest puste.

    Co do niemożności poszerzania swojej wiedzy, to ja się nie spotkałam, w każdym razie mój ulubiony ksiądz w Rzymie od 30 lat jest studentem i kapelanem uniwersyteckim, i jeszcze go nie zabili 😀 Hihih, dobrego wieczoru!!!

    • Inamorata: Czemu tak od razu „niestety” ? 🙂 Chyba każdy chciałby, żeby piekła rzeczywiście nie było… Marzenie o czymś takim nie jest herezją.

      A Twój przyjaciel-ksiądz miał szczęście, że się nie urodził w średniowieczu 😀

      Pozdrawiam gorąco!!

  9. Rivulet: Zgadzam się jak najbardziej, że Kościół to ludzie przede wszystkim, ale kardynałom (jak i zwykłym księżom nawet) zdarza się czasem o tym zapominać…

    Osobiście czytałem i o Św. Franciszku, i o Św. Klarze, o Św. Ricie z Cassi. Czytałem o Św. Hieronimie, Św. Kindze i paru innych świętych, przy okazji dwóch notek o ulubionych świętych z zeszłego roku 🙂 Pozwolisz, że nieco szerzej o tym w części 4.

    Dzięki Bogu, że watykańskie archiwa nie są konieczne aby osiągnąć Niebo 😉 ale jestem zdania, że skoro papieże przeprosili i przepraszają, powinni przeprosić za wszystko, co złe. A nie wybiórczo raz na jakiś czas.

  10. Jestem pod wrażeniem, jak Ci się Celcie udało tak obszerną panoramę ruchów uważanych za heretyckie przedstawić, a równocześnie uczynić to zwięźle i możliwie prosto…:) Natomiast pozwolę sobie nie odnieść się do ocen nijakich moralnych żadnego z nich, bom z dawna jest tegoż, co i Huxley czy Russell wyznania, to i mniemam, że mi takie osądy nie przystoją…
    Kłaniam nisko:)

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: