Z cyklu: O tym i owym…

an Chéadaoin, an 3ú lá de Dheireadh Fómhair 2012

*

Nowy miesiąc najlepiej zacząć nową notką. Zwłaszcza jeśli jest co nieco do opisania…

W zeszłym tygodniu, w poniedziałek, wybrałem się byłem na spacerek i tradycyjnie do Empiku. Miałem chrapkę na 2 książki fantasy i dwie płyty Gregorian (z czego jedna powinna być w sklepach już od roku, bo rok temu ją wydali). Co się okazało? Nie ma w całej sieci Empikowej ani tych płyt, ani tych książek, których szukałem! Na pocieszenie okazało się jednak, iż jedną z nich (trzeci tom Sagi o Merlinie) można zamówić.

Oprócz tego znalazłem „na składzie” parę fajnych DVD (Iron Man 2, Matrix, Avengers) i CD (Leonard Cohen, Whitney Houston, Clannad). Zwłaszcza ostatni z wymienionych krążków przypadł mi do serca. Była to bowiem „Legend”, czyli soundtrack do „Przygód Robin Hooda” z 86 roku. I chociaż miałem przy sobie trochę grosza, nic nie kupiłem, gdyż postanowiłem oszczędzać na Merlina.
Dwa dni później, we środę, Tata zabrał mnie do swego znajomego mieszkającego na Cieniawie, Pana Janusza. Parę razy już Go wspólnie odwiedzaliśmy. Poprosił Tatę o pomoc przy naprawianiu motoru. Mimo że tym razem na nic się nie przydałem i tak było przyjemnie…

Potem w sobotę nadszedł wspomniany wyżej Merlin, dzięki czemu Wasz Celt miał banana na twarzy przez cały dzień 🙂
Owy banan utrzymywał się na twarzy mej jeszcze przez niedzielę, kiedy to całą rodzinką wyjechaliśmy do Barcic, do Cioci Basi. To córka Cioci Kasi i byliśmy u Niej pierwszy raz. Niesamowicie tam jest… Wielki, piękny dom ze wspaniałym ogrodem, dużym regałem na książki, kominkiem i najprawdziwszym sekretarzykiem. W ogrodzie grusze, jabłka, maliny, truskawki, orzechy, pomidory – wszystko na swoim  specjalnie wydzielonym miejscu.

Zjedliśmy pyszny obiadek, po czym Ciocia Kasia porwała mnie na dług spacer… Poznałem jeszcze Wojtka, starszego syna Cioci Basi. Otrzymałem kuszącą propozycję wspólnego seansu filmowego, z której nie dane mi było skorzystać, bowiem trzeba było już wracać do domu. No cóż, może następnym razem…
*
Z innych spraw warto wspomnieć o minionym Międzynarodowym Dniu Języków Obcych (26 września). Dowiedziałem się o tym przypadkiem z Forum ECHAsu. Jak wiecie, języki obce są jedną z dziedzin bliskich mojemu sercu. Zanotowałem sobie więc, żeby co roku o tym Dniu pamiętać.

Podobnie jak o innym ważnym dla mnie święcie, które skromnie obchodzę już od paru lat – Międzynarodowym Dniu Tłumacza, przypadającym 30 września. To dzień Św. Hieronima, który jest patronem tego ciężkiego, ale cudownego zawodu. 30 września właśnie urodziła się Magda Balcerek – jedna z najlepszych polskich tłumaczek filmowych. Spod Jej ręki wyszły przekłady do takich hitów jak Zabójcza broń, Batman: Początek, Czarodziej Kazaam czy Scooby-Doo. Dyskutując kiedyś na dawnym Forum Dialogisty, Pani Balcerek śmiała się, że taka data urodzin i Jej zawód to chyba przeznaczenie 🙂
Właśnie, Forum Dialogisty… Kilka miesięcy temu, to forum zostało wchłonięte przez STAW (warszawskie Stowarzyszenie Tłumaczy Audiowizualnych), wskutek czego dostęp doń mają teraz wyłącznie członkowie tej organizacji. Ja członkim nie będąc (tam się liczy dorobek i odpowiednia opłata) straciłem kontak z wieloma wspaniałymi zawodowcami, którzy nieraz dawali mi cenne rady.

Torlin napisał interesującą notkę w temacie, zaś w komentarzach pod nią umieścił cudowny link do Serwisu Tłumacza… Umieściłem tę stronkę pośród tutejszych ciekawych stron i  gorąco ją Wam polecam. Zawarte są tam różne aspekty sztuki translatorskiej, na czym należy się skupić pracując nad tekstem do filmu czy książki, jakich błędów nie popełniać, najczęściej zadawane pytania… Aktualizowany na bieżąco.  Są tam też różnego rodzaju akty prawne związane z zawodem. Wspaniała, wspaniała rzecz.
Na koniec jeszcze jedna nowość w ciekawych stronach… Wydawana od XVIII wieku, rzetelna i prestiżowa Encyklopedia Britannica. Ciekawe wydawnictwo. Korzystałem z niego czasami, będąc w Stanach ostatnim razem, aby znaleźć potrzebne informacje na kurs.
To byłoby wszystko na dzisiaj. Pozdrawiam Was Celtycko! 🙂
Advertisements

Posted on 3 października 2012, in Polecane/Polankowe, Życie Celta.... Bookmark the permalink. 10 komentarzy.

  1. Och jak mi się swojego czasu ten właśnie Robin podobał. 🙂
    Zostawiam Cię w klimacie i pozdrawiam.

  2. Hihi ja Legend znam na pamięć ale Przygód nie oglądałam 🙂 Robin Hood to mi się podobał w Facetach w rajtuzach xD
    Mój ulubiony kawałek z Legend:

  3. A podług mnie najlepszym Robinem był …Robin…:) Tylko, że jego najpewniej w ogóle nie było…:((
    Kłaniam nisko:)

    • Trudno z całą pewnością orzec, czy ktoś taki rzeczywiście istniał… Legenda o Robin Hoodzie powstała z połączenia kilku lokalnych podań, do których mnisi w ciągu wieków dopisywali kolejne szczegóły. Ale z tego co słyszałem, istnieją dwaj mocni kandydaci do tego miana 🙂

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: