***

Nazbierało się trochę rzeczy, o których warto pisać, więc zacznijmy jak zwykle chronologicznie – ostatni tydzień lipca…

23 byłem do kontroli u okulistki… Pani Doktor bardzo sympatyczna 🙂 Wadę wzroku mam sporą, ale o tym wiem już od dawna. Najważniejsza sprawa, że wzrok mi się nie pogarsza. Wszystko jest dobrze. Do tych okularów, co mam, dostanę jeszcze drugie: do „dalekopatrzenia”.

Wizyta poszła szybko, a pogoda była piękna, więc wybrałem się z Rodzicami na spacer i do Empiku. Uwielbiałbym tam pracować, może kiedyś tak będzie… 😉 Znowu miałem ciężki orzech do zgryzienia. Największe przeboje Smokie, w tym kilka piosenek, których jeszcze nie słyszałem. Dwupłytowa „Platynowa kolekcja” Enigmy, tym 11 nigdy wcześniej nie publikowanych „Zaginionych piosenek”; oraz „Byczki w pomidorach” – według wielu jedna z lepszych książek Joanny Chmielewskiej. Po długich deliberacjach stanęło na „Byczkach”, głównie ze względu na występującą tam postać, duńskiego policjanta Pana Muldgaarda 😉

Następnego dnia, 24, udaliśmy się po śniadaniu do Szczawnicy. Pośród zieleni, wiatru i wspaniałych formacji skalnych spędziliśmy większość dnia. Od razu człowiekowi lepiej na duszy po czymś takim… W Szczawnicy spotkałem ponadto konia imieniem Bacik. Taką samą ksywkę miał jeden mój kumpel z podstawówki i gimnazjum! 😀

Kolejny powód do radości pojawił się w piątek, 27 lipca. Wtedy to wyruszyliśmy do CZORSZTYNA! Tak, po pięciu długich latach znaleźliśmy znowu w tej Krainie poza czasem… Uśmiech mi z twarzy nie schodził. Dużo czasu spędziłem na tarasie w fotelu bujanym… Troszkę mnie opaliło, chociaż pogoda była w sumie kapryśna – słońce na przemian z deszczem.

Już na miejscu dowiedziałem się, że będziemy tam tylko dwa dni. Zrobiliśmy dwa pyszne grille i trzeba było wracać… Serce mi pękało kiedy odjeżdżaliśmy. Jeszcze teraz odczuwam potężny niedosyt, ale co zrobić?

29 pojechaliśmy znowu – tym razem do Kamionki 🙂

Dzień później Tata musiał wrócił wrócić do pracy, więc wakacje się skończyły. Nie był to jednak koniec atrakcji. 31 lipca pojawiła się bowiem kolejna, w osobach Agusi i Natali z Męciny. W odwiedziny wpadł też Wujek Rysiek, więc dwie godzinki przeleciały przyjemnie i w przyjemnym gronie 🙂

Jeszcze przed Czorsztynem, wpadli w odwiedziny Grzesiek z Ciocią Magdą. Jak ja uwielbiam mieć gości!

Przejdźmy teraz do innych spraw…

Pamiętacie Kochani mojego przyjaciela – księdza Toma z USA? Otóż z końcem czerwca wygasła druga Jego kadencja jako proboszcza trójjęzycznej Parafii Św. Ryszarda, na południu Chicago. Prawo tamtejszej archidiecezji przewiduje, iż kapłan może służyć na jednej parafii maksymalnie dwie kadencje – 12 lat. Nim jednak odszedł, zarekomendował mnie Swojemu następcy, polskiemu księdzu Krzysztofowi. Pozwólcie, że Wam zacytuję, co mój przyjaciel napisał o mnie, żegnając się z parafianami:

„Zdradzę Wam pewien sekret. Polskie tłumaczenie biuletynu, które macie przed sobą, nie jest moim dziełem. Moja ograniczona znajomość języka polskiego nigdy by na coś takiego nie pozwoliła. Bóg jednak pobłogosławił mnie pewnym „Aniołem Stróżem”, który kilka lat temu zaoferował mi swoją pomoc. Od tamtej pory jest on sumiennym członkiem redakcji biuletynu. Pomimo dzielącej nas odległości, mieszkający w Polsce Piotr zawsze dokładał starań, aby każde tłumaczenie wykonane było profesjonalnie i wysłane tutaj do Chicago na czas. Pragnę teraz publicznie podziękować Piotrowi za całą jego ciężką pracę związaną z tłumaczeniem wszystkiego, czego potrzebowałem. Wykonałeś kawał dobrej roboty! Niechaj Pan zawsze Cię błogosławi, Piotrze. Życzę Ci powodzenia we współpracy z Ojcem Krisem”. I jak się ma człowiekowi łezka nie zakręcić?

Po tygodniu pracy dla nowego proboszcza dowiedziałem się, iż powiedział On o mnie księdzu z innej parafii. Tamtejszy tłumacz jest aktualnie na wakacjach i ksiądz Robert potrzebuje pomocy. Tłumaczę więc teraz na dwa fronty 😀

Przy okazji wspomnę, że pierwsze tłumaczenie od ks. Roberta okazało się prawdziwą łamigłówką. Konia z rzędem temu, kto bez pomocy znajomego księdza bądź wujka Google’a, z marszu powie mi co to jest Apostolicam Actuositatem… Bitą godzinę tego szukałem, ale w końcu się udało. Wydany przez Sobór Watykański II „Dekret o Apostolstwie Świeckich”. A trzeba było znaleźć nie sam tytuł, lecz zagłębić się w treść dekretu. Uff…

12 sierpnia wystąpi w Męcinie Kabaret Pod Wyrwigroszem. A Mama jest wtedy w pracy. Jak pech to pech…

Obecny rok aż kipi od jubileuszy w celtyckim środowisku, z czego osobiście bardzo jestem dumny. 25-lecie pracy artystycznej grupy Carrantouhill (o którym nie tak dawno wspominałem); 10 lat istnienia zespołu Beltaine. Chłopaki ze Śląska dostali na „urodziny” niesamowity prezent – możliwość zagrania po raz pierwszy w Stanach i Kanadzie! 🙂 Obecnie grupa jest w trakcie wielkiej trasy koncertowej.Dziesięć lat stuka też w tym roku będzińskiemu Festiwalowi Muzyki Celtyckiej „Zamek”, o którym informacje może niezmiennie znaleźć w tutejszych linkach. Moim wielkim marzeniem jest kiedyś być na tym wydarzeniu osobiście, tak jak na koncercie Beltaine. Z kolei w PRZYSZŁYM roku 20-lecie istnienia obchodzić będzie współpracująca z Beltainem, krakowska grupa taneczna Comhlan. Jest się z czego cieszyć 😉

Na koniec powiem Wam jeszcze, Kochani Moi, że dużo ostatnio myślę…widzę wszystko coraz jaśniej i dochodzę do konkretnych wniosków…

Ponadto chciałbym serdecznie pozdrowić Kochaną Sofię, jak też ekipę Radia Tacy Sami. Dotrzymują mi teraz towarzystwa podczas kiedy to piszę. Szerokiej i bezpiecznej drogi, Lucuś! Nie zapomnij o zdjęciach, żeby się pochwalić jak wrócisz 🙂

Reklamy

Posted on 3 sierpnia 2012, in Życie Celta. Bookmark the permalink. 9 Komentarzy.

  1. Skoro u Waszmości niebo nad horyzontem jaśniejsze, tandem nic mi nie pozostaje inszego, jako przepić za stanu tegoż by jak najdłuzsze continuum…:)
    Kłaniam nisko:)

    • Wielcem Waszej Miłości za owy toast zobligowany… 🙂 Toastów pomyślności nigdy dosyć, zwłaszcza u mnie ostatnimi czasy…

      Kłaniam nisko po same kolanisko! 😉

  2. Marnie żyje, kto korzysta z usług lekarzy. Wiedzieli o tym starożytni Rzymianie, wiem ja – po sobie… ZDROWIA ŻYCZĘ

  3. Oj, tyle się wokół Ciebie dzieje!
    Tempo, kolory i emocje 🙂
    pozdrawiam serdecznie 🙂

  4. Gratuluję! takie uznanie to bardzo miły gest;) człowiekowi od razu lepiej na sercu, gdy ktoś docenia jego trud;))
    Jeśli mogę zapytać to jaka masz wadę wzroku?
    Ja prawy okiem widzę tylko największe E na tablicy;/

    • Dziękuję Misiu 🙂 A jeśli dostajesz coś takiego od najlepszego przyjaciela, to słowa tym bardziej więzną Ci w gardle…

      Co do wzroku, nie powiem Ci ile dioptrii, bo się nie znam, ale mogę procentowo: w prawym oku mam 80% wzroku, w lewym tylko 20%…

  5. hmm, niewiele mi to mówi, ale wiem, że mamy odwrotnie – ja na prawe niewiele widzę;/No, ale są okularki;))

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: