Z cyklu: O tym i owym…

Ogarniamy się wszyscy pomalutku po niedawnym smutnym wydarzeniu… Ogarniać się będziemy jeszcze długo, ale już pomalutku, pomalutku… Cały czas wspominamy Babcię Rózię. Często jeździmy teraz w różne miejsca, głównie do Rodzny. Dzięki temu mam okazję zapoznać się z kolejnymi Jej członkami…

Święta Wielkanocne minęły nam cudownie. W Wielką Sobotę, 7, cały dzień pięknie świeciło słoneczko – w sam raz na święcenie… haha Ze względu na mnogość koszyków, które wszyscy chcieli poświęcić, uroczystość w kościele była superkrótka. Byłem trochę zawiedziony, szczerze mówiąc…
W Wielką Niedzielę przyszedł do nas Wujek Rysiek i wszyscy razem zasiedliśmy do wielkanocnego śniadania… Żurek, chlebuś, pisanki własnoręcznie pomalowane (jajo irlandzkie,jajo Faberge i jajo del’Arte).
Po śniadaniu udaliśmy się do Kamionki, ale nie do Cioci Stasi tym razem…
Udaliśmy się do rodziny Cioci Władzi, najstarszej siostry Busiaczka. Ciocia Jola, Jej córka, przygotowała wyśmienity obiad. Ciocia Jola, Wujek Heniek, ich dzieci: Beata i Artek…to bardzo wesoła rodzinka… Na nieustannym śmiechu, dowcipach i rozmowach kilka godzin minęło niesamowicie szybko.
Podobnie było podczas kolejnej naszej u nich wizyty wczoraj. Z ta różnicą, że tym razem było jeszcze gwarniej i jeszcze ludniej hehehe Rozpaliliśmy grilla, dołączyła do nas Ciocia Marysia, mama mojej kuzynki Lidki (skądinąd wiem, że obie czasami czytają te moje wypociny, więc ściskam Was gorąco cmok ). Zjawili się też Ciocia Zosia, moja kuzynka Zuzia (którą poznałem na Stuleciu Babci Rózi) wraz z mężem oraz półtorarocznym synkiem Bartusiem. Znowu się okazało, że Wujkiem jestem! Odjazdowo!
Z innych bliskich memu sercu rzeczy w mijającym powoli miesiącu wymienić warto zeszły czwartek, kiedy to na kilka godzin wyjechaliśmy do Marcinkowic, wypad na działkę w minioną sobotę, jako i wyjazd do Cioci Stasi jeszcze wcześniej… Dzieję się, oj dzieję! Tylko mogłoby być do tego odrobineczkę chłodniej…aż czasami nie ma czym oddychać…
Na koniec powiem jeszcze, że Onetowi naprawdę coś odbija… I to nie od dzisiaj. Ludzie masowo przenoszą blogi gdzie indziej. Obawiając się o całą moją ciężką, pięcioletnią pracę, Wasz Celt również zaczął przygotowywać się na podobną ewentualność, której dotychczas nie brał nawet pod uwagę. Przeraża mnie to, iż mogę zostać zmuszony do migracji stąd, wzorem moich duchowych braci i sióstr. Póki co jednak, zamierzam tu siedzieć tak długo jak się da… Zaplecza jakiegoś jednakowoż mieć nie zaszkodzi…
Pozdrawiam Celtycko!
Advertisements

Posted on 30 kwietnia 2012, in Oghaim, Polecane/Polankowe, Życie Celta.... Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: