Shan Van Voght. Część 4…

W części trzeciej prześledziliśmy ostatni etap irlandzkiej rebelii oraz jej bezpośrednie następstwa.


Można by powiedzieć, że powstanie z 1798 roku było tylko kolejnym z całego szeregu nieudanych prób sięgnięcia po niepodległość. Że na nic całe planowanie, wszystkie przygotowania i walki. Na nic cały ten opór i nadzieje mieszkańców Eire, skoro ostatecznie zwyciężyła Wielka Brytania.

Postawienie sprawy w taki sposób jest jednak, jak dla mnie, zbyt dużym uproszczeniem…


Spośród wszystkich irlandzkich rebelii, ta omawiana przez nas zasługuje na miano największej w historii. Nigdy wcześniej bowiem Irlandczycy nie byli tak blisko zrzucenia brytyjskiego jarzma. Taka sytuacja miała się powtórzyć jeszcze tylko jeden raz…


Żadna inna mniejsza czy większa bitwa nie została zaplanowana tak skrupulatnie, jak to powstanie. Podobnie nigdy wcześniej ciemiężeni nie zyskali tyle pomimo przegranej.

Trzeba wszakże uczciwie przyznać – pierwsze lata po Rebelii nie były dla Irlandczyków tak całkiem łaskawe. Historię, jak wiadomo, piszą zwycięzcy. Niemal wszystkie wspomnienia i raporty tuż po tych wydarzeniach pisane były z brytyjskiej perspektywy – rebelia była spiskiem sekty katolickiej, która chciała zgładzić Protestantów. Wobec tego, król Jerzy III poczuł się w obowiązku stanąć w ich obronie. 


Z czasem religijna (chociaż nie ekonomiczna) dyskryminacja Katolików ustała. Irlandczycy stali się teraz silniejsi, pewniejsi swojej racji i swojej siły. Częściej organizowali wiece i prowokowali drobne potyczki z okupantami. Wiedzieli, że wiatr wieje już z innego kierunku i że ich wielowiekowy bój o niepodległość ma jednak sens. 


Symbolika „biednej staruszki” na trwałe wryła się we wszystkie serca i umysły.

Znakiem tego był chociażby powstały pod koniec XIX wieku dziennik literacki pod tytułem: Shan Van Voght, promujący niezależną kulturę irlandzką. Siedzibą owego pisma był Belfast – to samo miasto, w którym niegdyś zawiązało się Towarzystwo Zjednoczonych Irlandczyków…


Z kolei Teobald Wolfe Tone prawie natychmiast po swojej śmierci przeszedł nie tylko do historii, ale i do legendy też. Legendy, która żyje do dzisiaj.

Jest patronem kilku instytucji sportowo-kulturalnych oraz jednego zespołu alternatywnego, bazującego na tradycyjnej muzyce irlandzkiej.

Jego grób w Bodenstown w hrabstwie Kildare stanowi atrakcję turystyczną. Przez wiele lat po śmierci Tone’a, jego przyjaciele oraz sympatycy organizowali tam spotkania, wspominając stare, rewolucyjne czasy.

Na ścieżce prowadzącej do jego grobu i nad samym grobem, wykute w kamieniu są różne cytaty związane z jego życiem i działalnością. Jeden z owych napisów pochodzi z okresu powstania wielkanocnego (1916): „Myśliciel i działacz. Marzyciel, za którego sprawą urzeczywistnił się ten nieśmiertelny sen. Nie zdołamy się nigdy odwdzięczyć temu człowiekowi za to, czego dokonał… Jego działalności zawdzięczamy istnienie tego, co zowie się irlandzkim nacjonalizmem. Całe swe pokolenie pobudził do tej wielkiej sprawy. Pamięci wydarzeń z 1798 roku zawdzięczamy tę odwagę, która jeszcze w Irlandii pozostała”.


Jak to zwykle z legendami bywa, różni ludzie próbowali i nadal próbują wykorzystywać jego sławę do własnych celów.

Podczas Wiosny Ludów, dzięki członkom Młodej Irlandii, T.W. Tone stał się znany jako „ojciec irlandzkiej myśli republikańskiej”.

Duch tego walecznego protestanta unosił się w pomieszczeniu, w którym w lipcu 1921 roku podpisano traktat. Zgodnie z jego postanowieniami, 26 hrabstw Szmaragdowej Wyspy utworzyło Wolne Państwo Irlandzkie – samorządny organizm o statusie dominium (głową państwa nadal był król brytyjski).

Wspominano Teobalda również w 1937, kiedy to proklamowano konstytucję i zerwanie formalnych związków z Królestwem, oraz w 1949, po oficjalnym przekształceniu się Irlandii w republikę.

Członkowie Irlandzkiej Armii Republikańskiej aż do lat 90-tych zawsze szli w bój z jego imieniem na ustach…

O tym bohaterze narodowym zrobiło się znowu głośno w 1998 roku, przy okazji hucznych obchodów 200-lecia wydarzeń w tym cyklu opisanych.

Jego nazwisko oraz życiorys powracają regularnie przy okazji każdej większej rocznicy naszej Rebelii. Tamten konflikt do dzisiaj kładzie się cieniem na stosunkach brytyjsko-irlandzkich…


Bliscy Tone’a z oddaniem pielęgnowali jego pamięć. 

Z czworga jego dzieci (córka i trzech synów), najdłużej przeżył jedynie trzeci w kolejności potomek: William Tone. To właśnie dzięki Williamowi przeznaczone dla rodziny i przyjaciół zapiski jego ojca ujrzały światło dzienne. Podobnie jak Teobald, jego syn również zrobił karierę w wojsku.

Rząd francuski zapewnił mu staranne wykształcenie. Dzięki protekcji Napoleona, dostał się w 1810 do cesarskiej kawalerii; dwa lata później uzyskał francuskie obywatelstwo. Osobiście brał udział w kilku bitwach, między innymi pod Lipskiem w 1813, gdzie parokrotnie został ranny. Odznaczony Orderem Legii Honorowej. Po Bitwie pod Waterloo razem z matką wyemigrował do Stanów Zjednoczonych; służył w tamtejszej armii jako kapitan. William Tone zmarł w 1828 roku, w wieku 37 lat.


O hrabstwie Kildare wspomniałem wyżej nie bez powodu. Teobald przez długi czas miał w tamtych stronach krewnych. Jeden z nich, hrabia Arthur Wolfe, doradził naszemu bohaterowi emigrację do Stanów w 1795. Tenże sam szlachcic dwa razy wnioskował później podczas procesu Teobalda, w którym był sędzią, o uwolnienie go na podstawie Habeas Corpus

Na XIX-wiecznych portretach Wolfe’ów z Kildare widać wyraźne podobieństwo do przywódcy Zjednoczonych Irlandczyków. 
Kolejną wartą uwagi postacią jest niejaka Emily Wolfe (1892-1980). Była ona ostatnią z tego rodu w hrabstwie Kildare. Aż do śmierci kontynuowała rodzinną tradycję – co roku zanosiła kwiaty na grób T.W. Tone’a. 

Zapewne zapytacie teraz: gdzie w tym wszystkim był Kościół Katolicki? I tu dochodzimy do kolejnej ciekawej kwestii…
Jednym z przywódców powstania był ksiądz John Murphy, pierwotnie prezentujący wobec Londynu postawę dość spolegliwą, włącznie z nakłanianiem do złożenia przysięgi na wierność Koronie. Duchowny zmienił zdanie, kiedy 26 maja 1798, praktycznie na progu jego parafii wywiązała się potyczka między wieśniakami, a królewskimi gwardzistami. 
Po tym, jak w 1798 roku Państwo Kościelne zostało przyłączone do Francji a papież Pius VI wygnany, KK ogólnie miał niewiele do powiedzenia. „Na złość” Napoleonowi, znacząca większość hierarchów przeszła wtedy na stronę Anglików.  
Ta część historii została wszakże we wspomnianych wyżej raportach rojalistów świadomie pominięta. Podobnie z oświeceniową ideologią protestanckiej części TZI. Księży, którzy wzorem Murphy’ego walczyli w Rebelii zepchnięto na margines, zaś rola samego Katolicyzmu została wyolbrzymiona. 

Te fałszerstwa przyczyniły się w XIX wieku do wzrostu popularności Kościoła na Eire. Pod koniec dziewiętnastego stulecia, zarówno konserwatywni Irlandczycy, jak i przywódcy kościelni twierdzili, że rebelianci ginęli za „Wiarę i Ojczyznę”

Wypadałoby pochylić się jeszcze nad naszym nieszczęsnym Hanowerem..
.
Akt Unii z 1800 roku był jedną z ostatnich w pełni świadomych decyzji monarchy. Po tym całym ambarasie w Irlandii, już i tak wątłe zdrowie Jerzego zostało nadszarpnięte do ostatecznych granic. Z każdym rokiem tracił władzę nad własnym ciałem. Stosowane do tej pory lewatywa i okłady przestały pomagać.

Skutek był taki, że ostatnie 10 lat swojego życia król spędził w śpiączce: we własnych odchodach, we własnym łóżku. Oczy otwierał rzadko, a jeśli już, nikogo wtedy nie poznawał. Dworscy lekarze dwoili się i troili, żeby mu pomóc. Bez skutku. Rządy w kraju sprawował w tym czasie książę-regent, który po śmierci ojca w 1820 wstąpił na tron jako Jerzy IV. 


Antagoniści konfliktu Shan Van Voght, mimo wspomnianych w tym cyklu diametralnych różnic, posiadali jednak pewne cechy wspólne. 

Obu mężczyzn spotkał podobny, równie smutny koniec. Obaj byli osobistościami nietuzinkowymi. Jeden i drugi święcie wierzył, iż racja i prawo są po jego stronie. Tone był wielką nadzieją Irlandczyków, jaskółką zwiastującą wolność. Zaś Jerzy III był jednym z najbardziej ukochanych przez lud władców w angielskiej historii. Popularnością przyćmiła go później jedynie królowa Wiktoria…

==========================================

To już koniec tego cyklu, Kochani. Jak zawsze, ciekaw jestem Waszej opinii. Oto źródła, dzięki którym powstały te cztery notki:

1. Irish Rebellion of 1798

2. Pieśń Shan Van Voght The Ballad Index, 2011

3. Teobald Wolfe Tone

4. Father John Murphy

5. Irlandia (przede wszystkim punkt 6.1. tego artykułu, czyli Kalendarium). Ostatnia aktualizacja artykułu: 1 stycznia 2012.

6. Zespół Beltaine, bez którego inspiracji tego cyklu w ogóle by nie było.


Niniejszy cykl napisano w oparciu głównie o oryginalne, czyli anglojęzyczne źródła. Polskie przekazy na ten temat są zbyt skąpe, ponadto informacje w niektórych miejscach są sprzeczne. 

Starałem się podejść do sprawy jak najbardziej profesjonalnie i mam nadzieję, że to widać w tekście. Jeśli Czytelnikom dostatecznie się podobało, być może kiedyś napiszę jeszcze coś podobnego. 

Advertisements

Posted on 16 stycznia 2012, in Breataine Moire, Eire, Oghaim and tagged . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: