Shan Van Voght. Część 1…

Zapraszam Was teraz Drodzy Czytelnicy, do ogniska przed wejściem do mej Jaskini. Chciałbym opowiedzieć Wam pewną historię zaklętą w pewnej piosence… haha

* * *


Ludziom żyjącym w II połowie XVIII wieku, niezależnie od stanu tudzież miejsca zamieszkania, nie dane było zaznać trwałego spokoju i beztroski. Francję trawił ogień Rewolucji. Pożar ten stale przybierał na sile, wskutek czego rewolucjoniści mieli przeciw sobie znaczną część Europy. Wielki konflikt ideologiczno-polityczny nie pozostał bez wpływu i na to, co działo się na Wyspach Brytyjskich…


Zasiadający w owych czasach na tronie połączonych Królestw Anglii i Szkocji Jerzy III bez wątpienia musiał cierpieć na bezsenność. Biedaczek miał wiele na głowie. Jego poddani z amerykańskich kolonii ośmielili się wypowiedzieć mu posłuszeństwo. Będąc człowiekiem bezwzględnym, król nie mógł na coś takiego pozwolić.


Jednakże nawet najtwardszy charakter nie zwycięży, jeżeli ciało jest słabe. A Jerzy od dawna był bardzo chorowity. Amerykańska Wojna o Niepodległość zakończyła się ostatecznie klęską Wielkiej Brytanii, z czym monarcha do samej śmierci nie mógł się pogodzić. Dodatkowym ciosem był niego także fakt, iż Amerykanów wydatnie wsparli francuscy rewolucjoniści.

Obawiając się potencjalnej inwazji znad Sekwany (a także dlatego, że regularne wojsko brytyjskie wysłano wtedy do Ameryki), Jerzy III ogłosił na Szmaragdowej Wyspie mobilizację lokalnej, wielotysięcznej obrony cywilnej – Irish Volunteers. 

Król miał już wkrótce bardzo tej decyzji pożałować. Właśnie tam bowiem, pod bokiem tego skądinąd bardzo lubianego przez Brytyjczyków władcy, dojrzewała powolutku kolejna rebelia…


Aby zrozumieć jej istotę, musimy się Kochani cofnąć do lat 1688-1691. Dwie zwalczające się frakcje angielskiego parlamentu: Wigowie i Torysi, porozumiały się wtedy i obaliły katolicką dynastię Stuartów. Władzę objął protestancki książę Wilhelm, który wraz ze swoją żoną Marią współrządził jako Wilhelm III Orański.


Od tamtej pory, życie codzienne i polityka Irlandii były zdominowane przez wąską grupę protestantów posłusznych Londynowi. Tych wpływowych właścicieli ziemskich oraz duchownych nazywano potocznie „Dziedzictwem protestantów” (Protestant Ascendancy).


Katolicy, stanowiący na Eire przytłaczającą większość, nie mieli praktycznie żadnych praw. To samo dotyczyło zresztą wielu Protestantów. Taka sytuacja nie była więc nikomu „na rękę”, poza osobom u władzy. 


Ale nawet tam pomału zaczynają następować zmiany…


Zarówno liberalni członkowie „Dziedzictwa” (zainspirowani przykładem Amerykanów i Francuzów), jak i ludzie z Irish Volunteers już od 1782 roku zaczynają otwarcie domagać się demokratycznych reform – swobód obywatelskich i politycznych oraz autonomicznych rządów.

I chociaż to ostatnie żądanie zostało spełnione stosunkowo szybko (tzw. „parlament Grattana*), to o reszcie Parlament Brytyjski nawet słyszeć nie chciał.  


Od 1791 roku ludzie masowo wstępują do powstałego wówczas „Towarzystwa Zjednoczonych Irlandczyków”, w którym nie obowiązują restrykcje religijne ani majątkowe. Celem Towarzystwa jest „zerwanie wszelkich związków z Wielką Brytanią” i ustanowienie republiki.

Wkrótce potem Towarzystwo nawiązuje współpracę z tzw.„Obrońcami” – rozproszonymi grupami uzbrojonych wieśniaków, uważającymi się za swoisty „ruch oporu” wobec władzy.


W styczniu 1793 zostaje ścięty król Ludwik XVI, przez co Anglia wypowiada wojnę Francji. 


Jeszcze w tym samym roku włodarze nad Tamizą ulegają w końcu naciskom: przyznają irlandzkim Katolikom prawo do głosowania. Wciąż jednak nie mogą oni być wybierani do władz państwowych. 


Przez wspomnianą wyżej deklarację wojny, członkowie TZI zmuszeni są zejść do podziemia. Zapada decyzja o zbrojnym powstaniu, które mają wesprzeć Francuzi. 


Przebywający na emigracji w USA założyciel Towarzystwa, protestant Teobald Wolfe Tone, rusza przez Atlantyk prosić o pomoc wtedy jeszcze generała Bonapartego…


Ten temat jest raczej obszerny, a ja nie chcę nadmiernie tej notki rozciągać, dla Waszej i mojej wygody. Postanowiłem ją zatem podzielić.


Ciąg dalszy nastąpi…

_________________________________________________

Henry Grattan (1746-1820) – przywódca Irlandzkiej Partii Patriotycznej; zdolny mówca i największy proponent swobód politycznych na Zielonej Wyspie.

Advertisements

Posted on 25 sierpnia 2011, in Breataine Moire, Eire, Oghaim and tagged . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: