SIĘ DZIEJĘ nadal… ;)

Matka Natura zdaje się nareszcie przypomniała sobie, jaka pora roku powinna teraz być… Lepiej późno niż wcale. 


Słońce za oknem codziennie, aż lżej człowiekowi na sercu wstawać o poranku…

W związku z powyższym, często nie ma mnie w domu ostatnimi czasy. Jako że mam duszę Włóczykija, niesamowicie mnie taka sytuacja cieszy. Jeśli tylko Rodzice są akurat w domu, zawsze jest przynajmniej godzinny spacerek po osiedlu, zaś kiedy im czas pozwala – jakaś dłuższa wycieczka…

…taka jak ta wczorajsza do Szczawnicy haha To była niespodzianka, chociaż pewność co do celu podróży dojrzewała we mnie odkąd wsiedliśmy do auta. Kiedy zaś ujrzałem charakterystyczny duży kościół, stojący nieopodal wjazdu do Szczawnicy, wielkość mojego uśmiechu ograniczały tylko uszy…


Nic jednak nie przygotowało nas na to, co tam zastaliśmy… Jedno wielkie kłębowisko ludzkie. Rejestracje z Tarnowa, Nowego Targu, z Gdańska (!) i jeszcze bardziej egzotyczne. Cała Polska jakby się zmówiła i właśnie wczoraj zjechała do Szczawnicy. Miejsca na parkingu za grosz, a poza parkingiem? Czterech ludzi na cm kwadratowy! Wprawdzie im dalej od centrum miasta, tym ludzi mniej; jednak na naszej cudownej zielonej ścieżce prowadzącej do lasu też było sporo spacerowiczów. Słowo daję – jakby się wszyscy zmówili!

Niemniej udało nam się spokojnie połazić, poodychać świeżym powietrzem, przez trzy godziny zostawić wszystko za sobą… Ach! Te formacje skalne, szum Popradu daleko w dole, gra światła i cienia, kaczki walczące z rybami i ze sobą nawzajem o pożywienie. Ten mój ukochany, leśny zapach… Nie da się tego Kochani opisać słowami. Jedynie ten natłok turystów trochę psuł nastrój. Będziemy chyba odtąd jeździć do Szczawnicy jesienią, tak jak w zeszłym roku…


Identyczny nastrój miałem na działce we czwartek. Błękitne niebo nade mną, zielona pachnąca trawa pode mną. Przestrzeń, słoneczko, wiatr, motyle… Rodzice i Wujek Rysiek. Pyszny obiadek z pobliskiego baru, a ja sobie słucham i czytam Celtyk…


Z innych rzeczy: Życie znowu mnie zaskoczyło. Pamiętacie jak w jednej notce wspominałem o odpowiedzi na mój pierwszy list do Królowej? Otóż napisałem podziękowania i wysłałem z wierszem. W zeszły wtorek wieczorem zamurowało mnie dosłownie: przyszła odpowiedź na podziękowanie…

Tym razem z adresem szkockiego zamku Balmoral – letniej rezydencji Królowej, gdzie spędza Ona co roku lipiec i sierpień. Odpisała ta sama dama dworu, co poprzednio.

Królowa wzruszyła się moją życzliwością i przyjęła wiersz. Ponadto serdecznie dziękuje mi za stałe wsparcie okazywane monarchii brytyjskiej… Radość moja nie miała i wciąż nie ma granic.


Na koniec pragnę serdecznie pozdrowić niedawno poznaną Sandrę… Mam nadzieję, że moja Polanka przypadnie Ci do serca i będziesz tutaj częstym gościem hahaha


Ściskam wszystkich zielono i słonecznie! 

Reklamy

Posted on 22 sierpnia 2011, in Breataine Moire, Oghaim, Życie Celta. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: