To be a V.I.P., albo minione dwa dni :o)

 

Raju! Wciąż jeszcze mam ciary na plecach po długim ognisku u Basi i Pawła, opisanym w ostatniej notce, a tu Życie uznało za stosowne po raz kolejny pozytywnie mnie zaskoczyć… 

 

Przedwczoraj po południu, kiedy żar lał się z nieba, Rodzice wyciągnęli mnie z domu. Z początku myślałem, że na spacer… Wychodzimy i wolnym krokiem idziemy sobie do przystanku przed blokiem (rym niezamierzony). Spacerujemy sobie chodnikiem blisko przystanku, podziwiając niedawno wyremontowaną ulicę oraz nową ścieżkę dla rowerzystów. 

 

Myślałem, że może pojedziemy gdzieś dalej, ale my ciągle spacerowaliśmy blisko tego przystanku, wte i we wte. Rodzice wyraźnie na coś czekali… Na moje pytania odpowiadali zdawkowo, więc i ja czekać musiałem.

 


 

W końcu z oddali wolno podjechała do miejsca gdzie czekaliśmy…najprawdziwsza długa, VIPowska limuzyna… Koloru białego, przyciemniane szyby. Z limuzyny wysiadł Jegomość ubrany elegancko – czapeczka szofera, ciemne okulary, białe rękawiczki, garnitur. Otworzył drzwi od strony pasażera i gestem zaprosił do środka. Nie potrafię powiedzieć ile czasu minęło, nim w końcu pozbierałem szczęke z podłogi. Autentyczny szok!

 


 

Jegomość zdjął okulary i okazało się, że był to Mariusz! Wszystko stawało się jasne…

 

Mariusz pracuje w firmie przewozowej obsługującej różne imprezy: śluby, wesela, studniówki. W tej firmie jest zaś dużo zabytkowych, utrzymywanych cały czas w dobrym stanie aut. Lincoln (ten, którym do nas przyjechał), VW Garbus, Mercedes… Marki, które do tej pory widziałem jedynie w newsach o hollywoodzkich celebrytach, bądź tylko słyszałem o nich…

 

Uzgodnił w tajemnicy z Rodzicami, że jeśli uda mu się w sobotę skończyć pracę wcześniej, wtedy zrobi mi niespodziankę. Udało się, oj udało.

 


 

W środku ten Lincoln to jakiś zupełnie inny świat, Kochani! Miejsca tyle, że można tam spokojnie i wygodnie się wyłożyć. Trzy miękkie kanapy, w sumie miejsce na 9 osób… Długość: prawie 9 metrów! Całe wnętrze naszpikowane małymi, kolorowymi światełkami. Radio, DVD, profesjonalny barek, klima. W takim aucie można spokojnie mieszkać podczas długich wojaży…

 

Przejechaliśmy w sumie 20 km. Naprawdę nie mam słów, żeby wyrazić to, co czuję… Czekam na kolejną przejażdżkę, którą mam już obiecaną. Jak tylko Mariusz będzie miał czas… haha

 


 

Po powrocie przed blok udaliśmy się na długi spacer, w odwiedziny do Busi i na zakupy. Cudowny, wspaniały czas…

 


 

Kolejne 2 powody do uśmiechu Życie podarowało mi wczoraj po południu.

 

Mama poszła do sklepu po coś dla Busi. Wróciła z niespodzianką dla mnie… Dwoma płytami z muzyką celtycką! hahaha Jedna płyta to „Celtic Dream” olsztyńskiego zespołu Shannon. Słyszeć o tym zespole słyszałem, acz do tej pory z ich muzyką się nie zetknąłem. Ciekawie grają. Tradycyjne rytmy z domieszką współczesnego rocka i jazzu.

 

Druga płyta dopiero czeka na przesłuchanie…

 

Mariusz wpadł w odwiedziny razem z Ciocią Basią. Usiedliśmy wszyscy razem w dużym pokoju. Czas zleciał nam niesamowicie przyjemnie na wspominaniu, robieniu i oglądaniu zdjęć, rozmowach na różne tematy. Do późnej nocy…

 


 

Cóż mogę rzec jeszcze, wobec tak wielkiej radości? Pięknie…haha 

Advertisements

Posted on 11 lipca 2011, in Oghaim, Życie Celta.... Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: