Historia zatoczy koło…?

Podziękowania za niniejszą notkę należą się Onetowi. On-ci to umieścił niedawno wiadomość (za „Tygodnikiem Powszechnym”), która te słowa zainspirowała… 


Członkowie Szkockiej Partii Narodowej odnieśli w lokalnym parlamencie niebywałe zwycięstwo – zdobyli 69 mandatów na 129 możliwych. A jako że sztandarowym projektem tej partii od wielu już lat jest referendum w sprawie całkowitej niepodległości Szkocji, to wydarzenie na pewno będzie mieć daleko idące konsekwencje.


W swej historii Szkocja przez długi czas była odrębną monarchią. Od XI do XVII wieku zaciekle broniła swojej niezależności przed Anglikami. Bywały rzecz jasna okresy pokoju, lecz nigdy nie trwały zbyt długo. Władcy angielscy od zawsze chcieli rządzić całą Wyspą; żeby to jednak osiągnąć, musieli podbić swoich północnych sąsiadów. 

Edward I Długonogi posunął się nawet do tego, że na początku Wojen o Niepodległość (XIII/XIV w.) wykradł z zamku w Scone kamień koronacyjny królów szkockich i na nim opierał swoje pretensje do tronu w Edynburgu. Nie potrafię Wam niestety powiedzieć, czy ten kamień został Szkotom później zwrócony.


W ten sposób przez jeszcze parę stuleci po śmierci Edwarda I, na jednej wyspie istniały obok siebie dwa królestwa, które różniło niemal wszystko – wiara, sposób rządzenia, czy struktura społeczna. Trwała nieustanna próba sił.

Koniec końców, szkocka korona spoczęła na głowie Jakuba VI Stuarta

W Londynie panowała wtedy słynna Elżbieta. Ponieważ królowa była bezdzietna i niezamężna, jej bezpośrednim dziedzicem (ze względu na więzy krwi) stał się własnie Jakub. Utrzymywał on z Elżbietą dosyć poprawne stosunki, zawsze bacząc, aby nie urazić ani jej, ani jej ministrów. Dzięki temu udało mu się po jej śmierci w 1603 objąć angielski tron. Według pierwotnych założeń, władza po odejściu królowej miała bowiem trafić w inne ręce.


Taki był początek unii personalnej między Szkocją i Anglią.


Minęło niewiele ponad sto lat. Szkocja tonęła w gigantycznych długach. Parlament angelski był świadomy, że sąsiedzi nie wybrną z tego o własnych siłach. Padła propozycja ściślejszego związku między oboma narodami. Dla wielu zwyczajnych, żyjących w nędzy Szkotów owa propozycja była bardzo kusząca. 

W 1707 roku został uchwalony akt łączący północ i południe wyspy w jedną Wielką BrytanięKrążyła jednakowoż opinia (pojawiająca się również dzisiaj), jakoby szkockich zwolenników unii zwyczajnie przekupiono. Po likwidacji lokalnego parlamentu i poddaniu szkockich żołnierzy dowództwu angielskiemu, niechęć do nowej sytuacji politycznej tylko się pogłębiła.

Fakt, że dzięki unii Szkocja w końcu uregulowała zobowiązania wobec zagranicznych wierzycieli, ale odbyło się to kosztem jej niezależności. Tego Szkoci nigdy Londynowi nie wybaczyli… 


Poprawę owego stanu rzeczy daje się zauważyć dopiero od 1999, kiedy to zwołano pierwsze od ponad 200 lat posiedzenie Parlamentu Szkocji (zwanego jeszcze wtedyEgzekutywą). W tym samym czasie prawo do decydowania o lokalnych sprawach odzyskali też rdzenni Walijczycy (Walijskie Zgromadzenie Narodowe).


Wspomnianą wiktorię Scottish National Party można śmiało określić mianem „historycznej”. To milowy krok na szkockiej drodze do odzyskania przez nią statusu, jaki posiadała przed wiekami. Dążeniom tym dodatkowo sprzyja fakt, że Szkoci mają odmienne od angielskiego prawo, szkolnictwo, własne banki emisyjne i własny Kościół. Dzisiaj nikt już nie wątpi, że Szkotów stać na własne państwo. 

Nie należy też zapominać tutaj o ich zasługach dla ludzkości:

Sir Walter Scott i Arthur Conan Doyle – pisarze.

James Watt – maszyna parowa.

Adam Smith – ekonomista.

Aleksander Graham Bell – telefon.

David Livingstone – podróżnik.


Co do perspektyw Szkocji, zawsze byłem pełen nadziei. A teraz bardziej niż kiedykolwiek wierzę, że niepodległość i równe prawa dla Szkocji są na wyciągnięcie ręki – tak całą sprawę skomentował swego czasu najsłynniejszy szkocki nacjonalista, aktor Sean Connery.


Ja osobiście także zastanawiam się, czy Historia już całkiem niedługo nie zatoczy koła? Wcale nie będę zdziwiony, jeśli jeszcze za mojego życia nastąpi pierwsza od 1567 roku koronacja króla całkowicie suwerennej Szkocji… Albo może przeważy tam, jak w Irlandii i sporej części Europy, idea republikańska?


Hmm… Jak to ktoś powiedział: lepszy jest demon, którego już się zna. Wielka Brytania była już republiką, za Cromwella oraz jego syna. Ten eksperyment przyniósł wtedy więcej szkód niż pożytku. A Wasz Celt jest tak naprawdę w głębi serca monarchistą… haha


W każdym bądź razie, mapa polityczna mojego ulubionego rejonu świata na kolejne lata zapowiada się bardzo ciekawie…

Advertisements

Posted on 1 czerwca 2011, in Breataine Moire, Oghaim, Smaointe and tagged . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: