O wędrówkach Celtów…

Najsampierw, za inspirację tej notki dzięki składam Jaśnie Wielmożnemu Wachmistrzowi


Czytając Jego opowieść o peregrynacjach dawniejszych, pomyślałem, iż na Polance również powinno się znaleźć coś w tym temacie. Zwłaszcza, że temat podróży, w każdym rozumieniu tego słowa, był dla dawnych Celtów niezwykle ważny. Poza tym, obraz przywołany przez Wachmistrza przemówił wprost do mego serca. Dużą część mojego życia spędziłem wszak na wędrówce – stąd jest to kolejna rzecz, w której odczuwam z Celtami pokrewieństwo… 


Nim jednak przejdziemy ad rem, chciałbym wspomnieć o dwóch arcyciekawych stronach, które na fali Wachmistrzowej inspiracji wyłowiłem wczoraj z odmętów Internetu i dołączyłem do rameczki po prawo…

Pierwsza stronka to garść informacji o moim ukochanym ludzie, prosto z „wszechwiedzącej” Wikipedii. Jak na początek, całkiem niezły wstęp do tej tematyki dla każdego, kto chciałby wiedzieć coś więcej.

Chcąc jednak bardziej zagłębić się w ten tajemniczy świat, należy poszukać innych źródeł. Jednym z takowych jest właśnie druga nowość w rameczce – Stowarzyszenie Celtica… Ta działająca od 7 lat organizacja propaguje (przez pokazy rzemiosła i sztuki celtyckiej, odgrywanie bitew, prelekcje w różnych placówkach) w naszym kraju kulturę celtycką. Dwie godziny spędziłem wczoraj na buszowaniu. Galerie, informacje, opisy wydarzeń związanych z tematem, teksty historyczne, linki do powiązanych stron. Coś wspaniałego! haha Serwis idealny dla pasjonatów i zawodowców. Gorąco zachęcam do lektury…


We współczesnej Europie miejsca, w których Celtowie nie odcisnęliby swojego piętna, zaprawdę należą do rzadkości. Wyruszyli ze stepów Azji i Rosji, w ciągu tysiąca lat opanowując większość kontynentu….

Na wschodzie zbudowali osadę na Krymie; zajęli też północną część dzisiejszej Turcji. Tam stworzyli Galatię – małe państewko, które zamieszkiwali wspólnie z greckimi kolonistami. Galatia istniała jeszcze w czasach pierwszych Chrześcijan, kiedy to Św. Paweł nakłaniał tamtejsze plemiona do porzucenia pogaństwa i przyjęcia nauk Jezusa.

Na Półwyspie Bałkańskim wdali się w konflikt z Macedończykami. Koniec końców, rejon ten zasiedliła znacząca mniejszość celtycka.

Dumni i bitni celtyccy wojownicy dwukrotnie atakowali Rzym. Za pierwszym razem była to samodzielna próba, która dla agresorów skończyła się sukcesem: wzięli okup i ruszyli w dalszą drogę. Drugim razem, kiedy to przyłączyli się do armii Hanibala w wojnach punickich, nie mieli już tyle szczęścia. „Rzymski but” dał wojownikom bolesnego „kopniaka”…

Ślady ich działalności widać ponadto na południu, nad Dunajem. Anglojęzyczna nazwa rzeki (Danube) pochodzi od imienia Danu, jednej z najważniejszych celtyckich bogiń. Stolica Austrii, Wiedeń, jest z kolei starym celtyckim fortem.

Sunąc dalej palcem po mapie natrafiamy na nader swojski akcent: kilka tych niezwykłych plemion pomieszkiwało czas jakiś na Śląsku (w jednych źródłach stoi, że na Dolnym, w innych z kolei, że na Górnym).

Z Europy Środkowej kierujemy się następnie na zachód. Omijając plemiona germańskie (za którymi Celtowie niezbyt przepadali) obozujemy w Galii. Tutaj zatrzymamy się na dłuższą chwilę, bowiem we współczesnej Francji istniałojedno z największych skupisk ludności celtyckiej, rozwijające się prężnie aż do czasów Juliusza Cezara. Pewne galijskie plemię, migrujący Parisii, założyło nawet późniejszą francuską stolicę. W Galii nastąpił jednak wśród Celtów mały rozłam: część została na miejscu (stąd nazywamy ich Galami); część udała się w dalszą podróż, na północne tereny dzisiejszej Hiszpanii i Portugalii. Ci po asymilacji z miejscowymi stali się znani jako „Celtiberowie”. Z kolei reszta…

…przeprawiła się z Półwyspu Bretońskiego przez Kanał La Manche do Brytanii, gdzie szybko podporządkowali sobie tubylców i wznieśli kolejny fort – Londyn. Nazywali go „fortecą Lugha”, na cześć ich boga wojny oraz rzemiosła. Z czasem na te tereny dotarli najpierw Rzymianie (wojownicza królowa Celtów Boudika pokazała im, gdzie raki zimują), później zaś Anglowie, Jutowie i Sasi. 

Nasi podróżnicy uznali w końcu, że w Anglii robi się za ciasno i postanowili się „przeprowadzić”. Było jeszcze jedno miejsce, gdzie plemiona mogły się czuć względnie bezpieczne: Szmaragdowa Wyspa na zachodnim krańcu Europy…

Celtowie osiedlili się najpierw w dolinie rzeki Boyne, jakieś trzydzieści mil na zachód od Dublina. Nazwa rzeki to kolejne nawiązanie do religii przybyszów – na cześć bogini Boann. Właśnie w tej dolinie nastąpił w Irlandii najpełniejszy rozkwit kultury celtyckiej. Stąd w krótkim czasie plemiona rozprzestrzeniły się na całą wyspę i dalej na północ, do Szkocji.

Rzymianie opanowali całą Brytanię, od Szkocji trzymali się jednak z daleka. Tamtejsi Celtowie walczyli jak lwy o swoją niezależność, aż Cesarz Hadrian musiał wybudować słynny mur, aby chronić Imperium przed „dzikusami”. Irlandię uważano natomiast za zbyt oddaloną i nic nie znaczącą, aby ją podbijać. W ten sposób plemiona na Wyspie przez paręset lat żyli w izolacji, kultywując wielowiekowe tradycje ojców i dziadów.


Celtowie byli rozproszeni w mniejszych bądź większych grupach po prawie całym Starym Kontynencie. Jednakże bez względu na miejsce zamieszkania, podróżowanie było jedną z cech charakterystycznych tego indoeuropejskiego ludu. Kochali czuć ziemię pod stopami i wiatr we włosach. Czuli się wtedy jeszcze bardziej związani z otaczającą przyrodą. Wędrowanie pieszo lub konno na znaczne odległości traktowali oni jako sposób na zahartowanie ciała i ducha. Było to również (zarówno w wierze pogańskiej jak i chrześcijańskiej) przeżycie głęboko religijne.

Szczególnie jasno widać to na przykładzie celtyckich świętych, z których większość przez całe życie była w ruchu. Wystarczy wspomnieć chociażby Św. Patryka, który prowadził „pieszą chrystianizację”, lub Św. Brendana Żeglarza, któremu Pan nakazał na kilka lat wypłynąć w morze. Święty wyruszył bez wiosła ni żagli, wierząc, że statek prowadzi wola Boga. Po dwóch długich i pełnych przygód podróżach (które miejscami brzmią jak „Odyseja” Homera), Brendan wrócił bezpiecznie do domu. 


Kiedy w Irlandii i Szkocji rozwijało się Chrześcijaństwo, kontynentalna Europa pogrążona była w zamęcie średniowiecza.

Oto po raz kolejny zamiłowanie do wędrówek przysłużyło się Celtom. Podróżowali po całym kontynencie, wymieniając się doświadczeniami z mnichami i kupcami; ratowali najcenniejsze średniowieczne dzieła. W iro-szkockich klasztorach całymi godzinami kopiowali biblijne teksty, poematy i pamiętniki. 

Dzięki swoim wędrówkom, pogańscy Celtowie poznawali świat i siebie nawzajem. Po przyjęciu Słowa Bożego, uratowali od zapomnienia sporą część europejskiego dziedzictwa kulturowego, przy okazji niosąc barbarzyńcom własną, piękną i mistyczną, interpretację Chrześcijaństwa…


Każda podróź, większa lub mniejsza, piesza lub konna, osobista czy grupowa… Każda wędrówka miała niegdyś ZNACZENIE i CEL. Obserwując dzisiejszy zabiegany świat, zastanawiam się jednak: co pozostało z tego pierwotnego pojęcia podróży…?

* * *

TUTAJ znajdziecie Kochani poprawki do powyższej notki, wprowadzone 8 sierpnia 2012. Proszę o ich uwzględnienie czytając „O wędrówkach Celtów”...

Reklamy

Posted on 10 stycznia 2011, in Ceilteach, Oghaim. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: