Z cyklu: O tym i owym…

Idę w górę schodami, coraz wyżej i wyżej. Do olśniewająco białego pawilonu w kształcie rozkwitłego kwiatu magnolii. Znajduję się wysoko ponad chmurami. Płyną pode mną różnokształtne obłoki. Mają też różne kolory, gdyż słońce podświetla je od dołu. Wreszcie dotarłem do Jej letniej rezydencji. W pawilonie, na miękkim łożu z kwiatów, leży sobie Staruszka. Jej oczy, zazwyczaj jasne niby bezchmurne letnie niebo, teraz nie mają takiego blasku. Łzawią. Nos ma czerwony jak burak. Na Jej przeważnie rumianej jak dojrzałe jabłko twarzy brak teraz rumieńców. Policzki ma zapadnięte. Białe jak śnieg, zwykle elegancko przyczesane włosy teraz są w strasznym nieładzie. Staruszka patrzy na mnie i słabym głosem, w którym nie ma ani śladu tej tak charakterystycznej dla Niej wesołości czy energii, tako szepcze:„Przepraszam Piotruś… Wiem, że namieszałam. Naprawię to wszystko, jak tylko dojdę do siebie. Przepraszam…”.


Wszystko stało się jasne. Kochana Mateczka Natura jest chora. Nawet ONA czasami choruje. Stąd mamy to, co mamy w pogodzie. Tydzień temu wielka powódź, teraz piekielne upały. Jajo można na asfalcie smażyć normalnie. Woda wypompowana, wciąż trwa wielkie sprzątanie. Naprzeciwko bloku od strony balkonu poustawiane worki z piaskiem. Wszyscy drżą przed powtórką. Nie po raz pierwszy zastanawiam się: „co też dzieje się z tym światem?”.


Ja osobiście odciąć muszę się. Od świata. Od smutku, tęsknoty. Od nie swoich i swoich problemów. Od neta i komórki. Od ciasnoty czterech ścian. Przygód sercowych i pustki towarzyskiej. 

Łaknąc powietrza i przestrzeni, na przekór ekstremalnej i nieprzewidywalnej aurze wychodzę sobie teraz często na polę. Na spacery z Tatą, albo razem z Nim podłubać przy aucie. Na lody z Tatą, Ciocią Magdą i Grześkiem, tak jak ostatnio. Bardzo mam zakręcone dni teraz. Zakręcone w sensie jak najbardziej pozytywnym. Mam nadzieję, że to troszkę potrwa… Jest przestrzeń i powietrze – jest i Oddech. Przez duże O. Tak bardzo mnie i nie tylko mnie potrzebny.

Powiem Wam, Kochani, że chciałbym mniej się bać teraz. Być bardziej pewnym siebie i w ogóle pewnym tego wszystkiego, co się dzieje i co jeszcze się zdarzyć może…


Znowuż dopadła mnie alergia. Objawy podobne do tych zaobserwowanych u Staruszki. Też oczy łzawią, nos czerwony i kichawica taka, że strach. Coroczny standard u mnie. W końcu może popuści…


Na koniec chciałbym powitać i polecić. Powitać moją nową Czytelniczkę, która pod koniec maja skrobnęła mi krótkiego maila. Witaj, Droga Alu! Cieszę się, że Ci się u mnie podoba. Siadaj, rozgość się. Pohuśtaj na huśtawce. Usiądź przy ognisku w Jaskini albo nad Jeziorem. Czuj się jak u siebie w domu haha Innych Moich Czytelników, którzy z jakiegoś względu nie chcą się ujawnić zachęcam do tego samego. Moi Drodzy! Spokojnie, ja naprawdę nie gryzę ; ) Ujawnijcie się czasem, będzie mi bardzo miło.


Polecić Wszystkim teraz chcę. Blog zaprawdę niezwykły, na który natrafiłem niedawno. Czytuję go nieśmiało i coraz bardziej jestem zauroczony. Zapis korespondencji Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego. O rzeczach arcyważnych i tych zupełnie zwyczajnych, które wcale takie zwyczajne być nie muszą… O życiu, uczuciach, wrażeniach, kulturze, naturze, poezji i prozie. Wszystko pisane z takim talentem i taką lekkością. Przepojone takim ciepłem, że chce się czytać i czytać i czytać… 


Na zakończenie – Agnieszka Osiecka: „Noc pachnie nam, jak ten mlody las, popielatej pełen mgły, a w ciszy leśnej – tylko Ja i Ty…”.

Advertisements

Posted on 10 czerwca 2010, in Oghaim, Polecane/Polankowe, Smaointe, Życie Celta.... Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: