Refleksje po Smoleńsku.

Obserwując to, co się działo od pierwszych minut po tym wydarzeniu, kolejny raz przekonałem się o dwóch rzeczach. 

Po pierwsze: władza znowu potraktowała Polaków jak bezmyślne barany, odgórnie narzucając całemu krajowi „żałobę”. Rzecz jasna rozumiem powagę i skalę smoleńskiej tragedii, ale nigdy w takich wypadkach nie mogę się oprzeć wrażeniu, że władza musi nas koniecznie prowadzić za rączkę…jakbyśmy sami nie wiedzieli, jak się należy w takiej sytuacji zachować. A sądzę, że obrazy tłumów pod Pałacem Prezydenckim, na Placu Piłsudskiego, czy w Krakowie, świadczą o czymś zupełnie innym.  

Po drugie: mój Naród pełen jest hipokrytów… Mówię to z przykrością, ale zeszły tydzień dobitnie to ukazał. Sam wielokrotnie ciskałem gromy na ŚP Pana Prezydenta i innych polityków, ale po Jego śmierci nie doznałem „oświecenia” i Go nie gloryfikuję. Ludzie! Czemu wszyscy Go nagle pokazują teraz jako bohatera, prawdziwego katolika, człowieka ciepłego i sympatycznego, a za życia mieszali Go z błotem przy każdej okazji? Nie potrafię tego faktu zrozumieć… Czemu media ani zwykli ludzie nie przedstawiali Go w takim sympatycznym świetle kiedy żył? Czemu nie pokazywali tych wszystkich zdjęć cudownego pożycia Pary Prezydenckiej? 


Totalna hipokryzja…


Ale tak abstrahując od tego, co napisałem powyżej, powiedzcie mi – CZYM właściwie nasz zmarły Prezydent zasłużył sobie, aby spocząć w tak majestatycznym miejscu, w tak głęboko symbolicznym i znaczącym dla Narodu miejscu, jak Wawel? Myślę nad tym bite dwa tygodnie już i najzwyczajniej w świecie nie potrafię tego zrozumieć… Czy wpływ na to miało miejsce, do którego się udawał, czy Jego tragiczna śmierć? Kaczyński nigdy nie był w ŻADEN sposób z Grodem Kraka związany. To Warszawiak z krwi i kości. Całe życie w stolicy mieszkał, Jego ojciec zginął w Powstaniu Warszawskim, Lech zaś był prezydentem Warszawy. Mało tego: z Jego inicjatywy stworzono tam Muzeum Powstania Warszawskiego. A Kraków? Cóż, chciano naszego Prezydenta uczynić Honorowym Obywatelem tegoż Miasta, kandydat jednakże odmówił. Moim zdaniem to o czymś świadczy… Przychylam się niniejszym do głosów w tym niepotrzebnym sporze, twierdzących, iż ŚP Prezydent winien spocząć na Powązkach. Pomyślcie tylko: Kwaśniewskiego czy Jaruzelskiego też wśród królów i książąt pochowamy kiedyś? Wszak to też byli prezydenci… 


Zastanawia mnie też, nie od dzisiaj, nasza typowa polska mentalność. Z dawnej historii, jak i wydarzeń całkiem współczesnych wiemy, iż Polacy potrafią się prawdziwie jednoczyć głównie w chwilach przełomowych, tragicznych i radosnych. Na co dzień zaś mamy kłótnie, spory, krzyki, partykularne interesy i dążenie do celu po trupach. Mamy to wszystko, co w przeszłości spowodowało upadek Rzeczypospolitej.

Kiedy Polacy się jednoczą, jednoczą się zbyt krótko. W pierwszych godzinach jest całkowita solidarność, współodczuwanie, łzy, modlitwy. Powszechne postanowienie poprawy. Kilka dni później? Wszystko to przeminęło z wiatrem… Ludzie nie pamiętają już, co tak gorliwie deklarowali zupełnie niedawno. Tak było 5 lat temu tuż po śmierci Papieża, tak samo było i jest teraz… Coś ciężko przychodzi nam przyswojenie sobie niezwykle ważnych lekcji.


Na koniec troszkę polityki. Jaki polityk jest, każdy codziennie widzi w serwisach informacyjnych. Jakie jaja się wyprawia na Wiejskiej też wiadomo. Nie mam wielkich nadziei, że nasza polityka jakoś znacząco zmieni się na lepsze po tej tragedii. Politycy, tak jak i reszta społeczeństwa – miesiąc, góra dwa popłaczą, powspominają i znowu zaczną sobie skakać do gardeł. Już teraz słyszy się o zakulisowych kalkulacjach. Już teraz widać, jak partia zmarłego Prezydenta bezczelnie gra na ludzkich emocjach (które wszak jeszcze nie ostygły) i zdobywa poparcie.

Jedyne, na co mam nadzieję, to to, że wreszcie przejrzą na oczy i wymienią te złomy radzieckie, tak, żeby coś takiego się już nie powtórzyło. Obama lata sobie nowoczesnym Boeingiem, a nasze władze co? Żenada i kompromitacja po prostu. 


Zwrócę uwagę jeszcze na jedną rzecz: w żadnym CYWILIZOWANYM kraju wszyscy najważniejsi dowódcy i dygnitarze państwowi, NIE WSIADAJĄ RAZEM DO JEDNEGO SAMOLOTU… To kolejna nauka do wyciągnięcia na przyszłość.


Tyle mojego na ten temat. Pozdrawiam Wszystkich…

Reklamy

Posted on 25 kwietnia 2010, in Historia, Oghaim, Smaointe. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: