Varietes. Część 2: Christmas po polsku i amerykańsku…

Dzisiaj zapowiadana część druga cyklu„Varietes”. Jako, że poniższy temat zajął więcej miejsca niż przewidywałem, nie napiszę tutaj o kolejnej rzeczy, która miała się w tej części znaleźć. Ten cykl będzie zatem miał jeszcze jedną, albo dwie części. Zobaczymy, jak się pomieszczę ze wszystkim.

Pamiętajcie proszę Kochani, aby cykl „Varietes” traktować jako jedną całość. To jedna notka, tyle, że w kilku częściach.

Amerykanie co roku mają tak, że w ostatni czwartek listopada jest Święto Dziękczynienia. Na wystawach wszelkiej maści indyczki, żywe bądź zmajstrowane z gipsu czy innego materiału. W telewizji i radiu przepisy na najlepszego pieczonego indyka pod słońcem, który na pewno zachwyci całą rodzinę. A wszystkim prawie ślinka cieknie, bo zapach tego pieczystego niemalże czuć w powietrzu. A oto, co dzieje się dwa dni po „indyku”, ale jeszcze przed końcem listopada…

Na wystawach, gdzie wcześniej dumnie stały indyki, teraz stoją Mikołaje i renifery; choinki wszelkich rozmiarów, sztuczne i żywe, z lampkami w każdym kolorze tęczy. W TV, radiu i sklepach symbole Pielgrzymów oraz Indian zastąpiły natomiast „Holiday Specials” i piosenki świąteczne (nie mówię „kolędy”, gdyż muzyka płynąca w tym okresie zewsząd do uszu Amerykanów, nie przypomina kolęd w naszym rozumieniu tego słowa). Około 26 grudnia, jako że Amerykanie nie znają Drugiego Dnia Świąt i wracają normalnie do pracy, wszystkie bożonarodzeniowe atrybuty zaczynają znikać…

Nie potępiam tego. Każdy kraj świętuje własne i międzynarodowe święta po swojemu. Rozumiem to, ale mnie amerykańskie Święta jakoś niezbyt odpowiadają. Faktycznie zaczynają się one dwa tygodnie przed Wigilią, a kończą tuż po Niej. Niby i w USA i w Polsce ważny jest rodzinny charakter Bożego Narodzenia, ale za Oceanem istnieje aż nadto rozbudowana komercja. I to ona właściwie wszystko „napędza”, tak od strony finansowej, jak i nastrojowej.

Nawet mój znajomy Ksiądz z Chicago zauważył ostatnio, że Jezus wprawdzie nadal jest najważniejszy, ale dzisiejsze Boże Narodzenie w Stanach straciło jednak wiele z wyjątkowości i magii, które je niegdyś charakteryzowały… 

Najlepsze są jednak Święta w polskim wydaniu – prawdziwie rodzinne, z atmosferą niekomercyjną, płynącą przede wszystkim z duszy i serca. Prawdziwe kolędy tradycyjne, opłatek (również Amerykanom nieznany), Boże Narodzenie zaczyna się i kończy o odpowiednich porach. W Polsce ten magiczny czas odczuwa się pełniej i jest tak, jak być powinno.

Moim zdaniem wszystkie kraje mogłyby nam naszych tradycyjnych, polskich, rodzinnych Świąt zazdrościć. Chyba nigdzie nie mają one takiej atmosfery jak u nas… 🙂

Martwi mnie w tym wszystkim tylko to, że z każdym mijającym rokiem polskie Boże Narodzenie ma w sobie coraz więcej amerykańskiej komercji. Już w drugim tygodniu listopada stacje radiowe i telewizyjne puszczają bożonarodzeniowe reklamy, sklepy prześcigają się w przedświątecznych wyprzedażach, a z radia płyną dobrze wszystkim znane: „Last Christmas”„Let It Snow” Deana Martina (patrz zimowa reklama Whiskas), czy „Merry Christmas, Everyone”.

Nic do wyżej wymienionych piosenek nie mam. Bardzo mi się podobają, mimo, iż słyszałem je już niezliczoną ilość razy. Nie przeszkadzają mi również zaszczepione na polskim gruncie drobnostki świąteczne (jak na przykład zwyczaj z jemiołą 🙂 ). 

Ale budzić w ludziach świątecznego ducha na PONAD MIESIĄC przed Świętami? Nie potrafię zrozumieć, jaki w tym cel. Uruchamianie machiny marketingu i „nastroju” świątecznego tak wcześnie odnosi, jak dla mnie, skutek odwrotny do zamierzonego.

Dobrze, że ludzie jednak nadal cenią tradycję. Każdy w różnym stopniu, ale to poczucie tradycji istnieje. Szkoda tylko, że jako naród mamy skłonność do tak szybkiego przyswajania sobie różnych, niekiedy niekoniecznie dobrych, rzeczy…

Advertisements

Posted on 19 grudnia 2009, in Oghaim, Smaointe. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: