Varietes. Część 1: Mikołajki, porządki i kosmetyka…

Tytuł wzięty z genialnej powieści Michaiła Bułhakowa pod tytułem „Mistrz i Małgorzata”. „Varietes” to w książce nazwa teatru, w którym rozgrywa się część akcji. Po polsku oznacza: „Rozmaitości”. Dwuczęściowa notka będzie bowiem o rozmaitych rzeczach…

Dzisiaj o porządkach szeroko pojętych, o Mikołajkach i jednej kosmetycznej zmianie…

Parę dni temu wzięliśmy się z Tatą za sprzątanie, żeby nie zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. Wyczyszczone panele w kuchni, kurze starte z lamp, pościel na łóżkach zmieniona, całe mieszkanie odkurzone, wykładziny „wyprane” specjalnym, kupionym ongiś, odkurzaczem piorącym. Hmm… Chyba jedyne, co nam jeszcze zostało, to powysyłać kartki i ubrać choinkę.

Teraz o porządkach nieco bardziej osobistych. Takich wewnętrznych. W psychice i duszy. Podczas moich zmagań maturalnych złożyłem samemu sobie obietnicę. Że jak się owe zmagania skończą, wezmę się porządnie za siebie, że odpocznę sobie w każdym możliwym znaczeniu tego słowa… A tymczasem? Kolejny przyjazd (rok temu) i nadzieja na zakończenie całej sprawy, oraz kolejny wyjazd (w czerwcu), nadzieję ową grzebiący. Zatem obietnicę moją musiałem bezterminowo odłożyć na półkę. Ciągle się boje, ciągle zamartwiam, ciągle rozmyślam o tym wszystkim, napędzając mój i tak pokaźnych już rozmiarów dół. Wściekły jestem za to na siebie. Niewiele jest w tym wszystkim dbania o siebie. To jest jedna z paru rzeczy, które w przyszłym roku postanawiam naprawdę zmienić. Bo jeśli człowiek nie potrafi już żyć z samym sobą, to chyba rzeczywiście czas na zmiany…


Tyle o duszy mej i psychice. Teraz Mikołajki. Znajomy mój Ksiądz z USA poświęcił zeszłotygodniowy biuletyn tradycjom mikołajkowym. Pozwolę sobie kawałeczek przytoczyć…


Dzień dzisiejszy, 6 grudnia, tradycyjnie obchodzi się jako Dzień Św. Mikołaja. Ściśle rzecz biorąc, tradycja Św. Mikołaja nie jest tożsama z rolą Santa Claus w Stanach Zjednoczonych. Zgodnie ze zwyczajem wielu europejskich krajów, przypadający 6 grudnia Dzień Św. Mikołaja, oraz Boże Narodzenie traktowane są jako dwie osobne celebracje. Niekiedy prezenty rozdawane są w Dzień Św. Mikołaja, nie 25 grudnia. 
Wedle holenderskiej legendy, Sinterklaas (tamtejszy odpowiednik Św. Mikołaja) przypływa do Holandii parowcem z Hiszpanii i wszystkim grzecznym dzieciom rozdaje prezenty oraz słodycze. Patrząc do swojej księgi z imionami wszystkich grzecznych i niegrzecznych dzieci, Sinterklaas zostawia tym grzecznym prezenty. Te niegrzeczne może on jednak porwać ze sobą z powrotem do Hiszpanii! W Belgii i Luksemburgu tradycje mikołajkowe są w sumie takie same. Dzieci w Luksemburgu znają Mikołaja pod imieniem Kleeschen, z kolei te belgijskie mówią na niego SintNiklaas
W Niemczech Św. Mikołaj znany jest też jako: KlaasbuurSunnerclaBurklaasBullerklaas, bądź Rauklas. Mimo, że wciąż zostawia dzieciom prezenty na przełomie 5/6 grudnia, to ostatnio zaczął się w Niemczech zjawiać we Wigilię i nazywany jest Ojczulkiem Bożonarodzeniowym.
We Francji nazywa się go obecnie Pere Noel (Ojczulkiem Bożonarodzeniowym), a towarzyszy mu Pere FouettardPere Noel zostawia grzecznym dzieciom prezenty, podczas gdy niegrzeczne dostają klapsa od Pere Fouettarda. Papa Noel przynositeraz prezenty częściej na Boże Narodzenie niż na Mikołajki. Niegdyś, Dzień Św. Mikołaja obchodzony był pod tą nazwą w Rosji, jednak Komuniści zastąpili go Dziadkiem Mrozem, który nosił niebieski strój zamiast czerwonego. Na Sycylii, Mikołaj przychodzi do dzieci 13 grudnia, jako Santa Lucia
Dzisiaj uważa się, iż Św. Mikołaj odwiedza dzieci 6 grudnia. Przed pójściem spać 5 grudnia, dzieciaki zostawiają swoje buty przed drzwiami sypialni, przed kominkiem, bądź w jakimś innym ciepłym miejscu. Mikołaj – patron dzieci – zostawia łakocie w butach tych grzecznych i węgiel w butach niegrzecznych. Jeśli nie wystawiliście butów zeszłego wieczoru, możecie to zrobić dzisiaj i następnego ranka zobaczyć, co Wam Św. Mikołaj przyniesie – łakocie, czy też węgiel.

Jeśli o mnie chodzi, powiem Wam Kochani, bez cienia wstydu: wciąż w Mikołaja wierzę. Moja wiara w Niego jest magiczna i realistyczna zarazem. Magiczna: bo wyniesiona z dzieciństwa i corocznego okresu okołoświątecznego. Realistyczna: bo poparta wiedzą, jak jest naprawdę. 
Wiem, że Św. Mikołaj istnieje. Mieszka sobie w Finlandii, według różnych źródeł albo w Rhovannieni albo w Laponii. W każdym razie, za kołem podbiegunowym północnym. Mimo, iż ów Jegomość jest Świętym, w żaden sposób nie zdąży sam jeden w ciągu jednej tylko nocy dotrzeć do wszystkich oczekujących na Niego, i starszych i młodszych, na całym świecie. Dlatego we wszystkich krajach ma zaufanych pomocników w osobach naszych bliskich i przyjaciół, którzy pomagają Mu doręczać prezenty.  

Chciałbym, aby wszyscy ludzie mieli właśnie taką wiarę w Św. Mikołaja jak ja. I magiczną i realistyczną. A TUTAJ coś dla tych, którzy chcieliby poznać pierwowzór tego sympatycznego Świętego  🙂

 


To by było na tyle w części pierwszej. Część druga pojawi się wkrótce. Tymczasem, serdecznie Wszystkich pozdrawiam… 

Advertisements

Posted on 6 grudnia 2009, in Oghaim, Smaointe, Życie Celta.... Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: