Sami Swoi, czyli radość i spotkań czar :o)

Jestem. Jestem wykończony, po trzech ciężkich sprawdzianach dzisiaj i wczoraj. Jestem wypalony, Kochani… Nie mogę już myśleć. Jeszcze tylko jutro, parę zadań – i dłuższa chwila oddechu. Tylko pytanie: jak długa będzie to chwila? Zdania wśród Pań są podzielone. Jedne mówią, że wolne jest od czwartku do środy, inne zaś, że od czwartku do poniedziałku… Tak czy siak, kilka dni wolnego jest na pewno. I bardzo jestem za nie wdzięczny.


Człowiek nigdy nie wie, jak dużą ma rodzinę, dopóki ktoś go nie odwiedzi… Prawda ta potwierdziła się w minioną sobotę, kiedy to wpadł w odwiedziny Grzesiek, chrześniak Mamy, ten, na którego ślubie w Wielkanoc byli Moi Rodzice. Wpadł do nas razem ze swoją rodziną – rodzicami i żoną… Okazało się, że rodzice Grześka są moim wujostwem, a z nim samym często się bawiłem w czasach kiedy obaj byliśmy jeszcze rozkosznymi berbeciami… Ciocia Krysia, Wujek Jurek, Grzesiek i jego żona Sylwia to naprawdę cudowni, weseli, energiczni i bardzo bezpośredni ludzie… Obejrzeliśmy razem płytę i zdjęcia z ich ślubu. Para i ślub jak ze snu… Aż się wszyscy popłakaliśmy. Chciałbym, żeby mój ślub w przyszłości był taki…

To niesamowite rodzinne spotkanie przeciągnęło się do późnego wieczora. Na koniec Wujek Jurek zaprosił nas wszystkich do siebie, do Piątkowej (kilka kilometrów za Sączem) i być może spotkanie to dojdzie do skutku szybciej, niż się ktokolwiek spodziewa – być może już 1 maja… Zobaczymy  🙂


Następnego dnia, w niedzielę, była piękna pogoda. Skorzystaliśmy więc z tego faktu i udaliśmy się na popołudniową Mszę do Kościółka Kolejowego, przy okazji zaliczając długi spacer. Jednym słowem: życie jest piękne…  


Pierwszego maja do Wujka, a drugiego spotkam się w sądeckim Rynku z paroma moimi studiującymi Przyjaciółmi, których od dosyć dawna nie widziałem… Jedna z uczestniczek tegoż spotkania znalazła nawet w Rynku specjalną restaurację z podjazdem dla wózków… Zapowiada się przecudne spotkanko!  🙂

Radości mojej ogólnej dodatkowo dopełnia fakt, że w ten długi weekend spotkam się też z Moją Siostrzyczką, z Moim Kochanym Słoneczkiem, za którym bardzo, bardzo tęsknię…  :* :*


Radość! Radość moi mili, pomimo dojmującego wyczerpania. Nie ma to, oj nie ma to jak sami swoi…  😉

Reklamy

Posted on 24 kwietnia 2008, in Oghaim, Życie Celta. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: