Włóczykijowi stało się zadość…

Wczoraj, po raz pierwszy od dłuższego czasu, spędziłem dzień prawdziwie weekendowo… 🙂 Odbyłem z Rodzicami dalszą podróż, do wsi Osobnica na Podkarpaciu. W tej wsi mieszka bowiem jedna nasza, czyli moja i Mamy, Przyjaciółka, którą poznaliśmy w Stanach. To spokojna, ciepła i zawsze uśmiechnięta Pani Gosia. Mama chodziła z Nią na kursy angielskiego, często nas odwiedzała w domu i w szpitalu. Jakiś czas temu Pani Gosia przyjechała tutaj do Polski w odwiedziny do swoich Rodziców (naprawdę przesympatycznych, ciepłych ludzi). Pani Gosia i Jej Rodzice są tacy jak ja i moi Rodzice – to rodzina podróżująca. Pani Gosia mieszka ze swoją siostrą od paru lat w Chicago, ale co jakiś czas obie przyjeżdżają tutaj do kraju, z kolei ich Rodzice też mieszkali swego czasu za Oceanem…


To nasze wczorajsze spotkanie było naprawdę wzruszające… Obie strony miały łzy w  oczach. Nie widzieliśmy się ponad rok. Nigdy nie przestanie mnie zadziwiać to, jak szybko ten czas płynie. Człowiek myśli, że ma go tyle, ile zapragnie, a ani się nie obejrzy nawet – a już minął rok…dwa lata… Niesamowite.

Był pyszny obiad dwudaniowy: rosołek i gołąbki w sosie pieczarkowym…. Były obustronne podarki, dużo wspólnych zdjęć i wiele, wiele wspomnień…

 

Kocham takie dni jak ten wczorajszy! Nie dość, że spotkaliśmy znowu naszą Przyjaciółkę, to jeszcze odbyliśmy dłuższą podróż – właśnie taką, jakie kocha mój wewnętrzny Włóczykij… 


Jadąc do Osobnicy, przejeżdżaliśmy przez Biecz. To taki mały, uroczy zakątek za Gorlicami. Składa się Biecz praktycznie z samych zakrętów; co zakręt, to jakieś wzniesienie albo wgłębienie terenu. A na każdym z owych wzniesień jakiś stary kościół czy zameczek… Ślicznie to wygląda, naprawdę  🙂

Wróciwszy do domu, pomyślałem sobie tak: „Była już Pani Wiola…teraz zobaczyliśmy się z Panią Gosią… Do pełni szczęścia brakuje jeszcze tylko Meagan…tylko Jej”.


Teraz tylko poczekać na wycieczkę klasową do 22. listopada. Wielkie Odliczanie –jeszcze tylko 10 dni… Powiem Wam, że coś mnie po wczorajszym wypadzie „bierze”, ale ANI MYŚLĘ SIĘ DAĆ!!!

Reklamy

Posted on 12 listopada 2007, in Oghaim, Życie Celta. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: