Celta Petrusa wykład arturiański…

Jako że mam celtyckiego Bloga, trzeba w nim napisać coś, co tyczy się tego wspaniałego, indoeuropejskiego ludu…


Oglądałem ostatnio na Discovery Civilization program o Królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu. Badacze i historycy próbowali dociec, czy w tych wszystkich legendach arturiańskich – o czarodzieju Merlinie, Arturze, czarownicy Morganie, Okrągłym Stole, magicznym mieczu Ekskaliburze, Lancelocie i Ginewrze, mitycznej Wyspie Avalon i poszukiwaniach Świętego Graala jest choć ziarenko prawdy.  


Po zwiedzeniu wzdłuż i wszerz całej Anglii oraz wnikliwym przeanalizowaniu wszystkich legend, mitów i podań, wyszło na jaw parę ciekawych rzeczy… 🙂

Powszechnie wiadomo, że Król Artur urodził się na zamku Tintagel, w Kornwalii na południowo-zachodnim wybrzeżu Anglii. Dzisiaj z tego wspaniałego zamku pozostały jedynie ruiny, ale to i tak robi wrażenie na zwiedzających. Przez bardzo długi czas nie było pewności co do tego, czy to rzeczywiście jest miejsce narodzin króla Brytów. Ale jakiś czas temu znaleziono pośród ruin tabliczkę z wyrytymi trzema literami imienia: „ART.”. Jednak badanie wątków arturiańskich jest jak szukanie drogi wyjścia z wielkiego labiryntu. Trzeba każdą, najmniejszą nawet poszlakę zbadać jak najdokładniej i niczego nie należy przyjmować za pewnik.

Dowiedziono, że legenda o Królu Arturze (pod taką postacią, pod jaką znana jest dzisiaj) stanowi zlepek kilku odrębnych, przekazywanych ustnie opowieści. Prototyp Merlina wywodzi się z kolei od pewnego starego mędrca imieniem Myrrdin Wylt, postaci z walijskiego folkloru. Imię to oznacza:„Myrrdin Dziki” bądź „Dziki Człowiek” (zgodnie z jedną opowieścią, Myrrdin mieszkał głęboko w szkockiej puszczy, pośród wilków i odyńców). Na przestrzeni wieków, w miarę rozwoju tego cyklu, Myrrdin stał się Merlinem.

Podobnie rzecz ma się z Wyspą Avalon, miejscem, do którego (wedle legendy) śmiertelnie ranny w bitwie Artur udał się w swoją ostatnią podróż… Jedno podanie głosi, że miejsce to było rzeczywistą wyspą, umiejscowioną dokładnie w połowie drogi między Anglią a Irlandią; zgodnie z inną wersją, Avalon miał być miejscem na południu Anglii, istniejącym do dzisiaj. Przyjmuje się, że to Opactwo Glastonbury, położone w hrabstwie Sommerset, było tym niezwykłym miejscem… To może być prawda. Po pierwsze: opactwo zostało zbudowane na wzniesieniu przypominającym wyspę, a po drugie – Avalon zwana była także Wyspą Jabłek, zaś region Sommerset od dawna słynie z pysznych, czerwonych jabłek. Zbieżność chyba nie jest przypadkowa… Dodatkowo, Avalon ma być miejscem ostatniego spoczynku Króla. Za tym też zdają się przemawiać fakty. Opactwo Glastonbury od dawien dawna było najważniejszym miejscem w całej Anglii. Wpływowym ośrodkiem nauki, kultury i religii. W 1191 roku, Opactwo spłonęło wskutek wielkiego pożaru. Przeor musiał je szybko odbudować, jeśli nie chciał, aby straciło ono swoją wysoką pozycję. Po odbudowie mnisi dostali wiadomość, że terenie opactwa pochowano wielkiego króla…

Dokonano ekshumacji i co odkryto? Odkryto prostą, drewnianą trumnę z kompletnymi szkieletami kobiety i mężczyzny w środku. Mężczyzna miał wielką ranę na głowie… W trumnie znaleziono także krzyż z łacińską inskrypcją. Współcześnie istnieje wiele kopii tego krzyża, kopii wykonanych przez średniowiecznych skrybów. Zarówno oryginalny krzyż, jak i trumna z ciałami przypuszczalnie Artura i Ginewry, zaginęły wkrótce po ich odkryciu. Nam pozostały jedynie kopie krzyża z trumny. A w zgodnej opinii wszystkich historyków, wszystkie te krzyże co do jednego są falsyfikatami  😦 Smutne to trochę…

Co do samego Króla Artura i jego zamku Camelot, tutaj też prawda miesza się z legendą i niezwykle trudno jest określić, gdzie dokładnie przebiega granica między jednym a drugim.

Na królewską siedzibę typuje się dwa miejsca – istniał on albo w Anglii, w pobliżu Opactwa Glastonbury, albo w okolicach Snowdownii, w południowo-zachodniej Walii.

Jeśli chodzi o Króla, istnieją nie dwie, lecz kilka różnych teorii dotyczących jego pochodzenia i tożsamości, i żadna z tych teorii nie daje całkowitej pewności. Ramy czasowe w tych hipotezach wahają się od II do VI wieku naszej ery. W II wieku żyła postać historyczna, Rzymianin imieniem Artorius Castus. Dowodził on kompanią rycerzy sarmackich (Sarmacja – historyczna kraina na terenie dzisiejszej Ukrainy i Białorusi). Stacjonował ze swoją kompania w Brytanii, kiedy Imperium Romanum zaczęło wycofywać swoje armie z placówek zbyt trudnych do obrony. Kolejnym kandydatem naukowców jest niejaki wódz Brytów, który w VI wieku, podczas barbarzyńskiego najazdu na Wyspy, rządził angielskim miastem Viroconium. Co ciekawe, owego wodza zwano Niedźwiedziem. Tym samym mianem kilka wieków później opiewano w pieśniach Króla Artura.

Tych teorii, jak wspomniałem, jest troszkę i wszystkie są ciekawe, lecz jedna z nich szczególnie przykuła moją uwagę. To teoria niesamowicie fascynująca…

Zgodnie z nią, Król Artur i Ginewra mieli syna, a później doczekali się wnuka. Otóż ten wnuk opuścił Wyspy i udał się na kontynent, gdzie wżenił się w potężną burgundzką rodzinę. Bezpośrednimi potomkami tej średniowiecznej rodziny jest ród Spencerów, z którego pochodzi najsławniejszy członek rodziny królewskiej. Jeśli ta hipoteza jest choć w części prawdziwa, Książę William, drugi w kolejce do tronu, może być potomkiem Króla Artura…! Fascynujące…


Jakby na to nie patrzeć, Kochani Moi, Wyspy Brytyjskie są niesamowite, piękne i niezmiernie ciekawe. Moja dusza ciągle do nich tęskni, zaś legendy arturiańskie są moją ukochaną częścią ich historii…  🙂

Reklamy

Posted on 15 września 2007, in Alba, Ceilteach, Cymru, Englaland, Kernow, Oghaim. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: