Ach, jak cudownie!

Powiem Wam Kochani Moi, że takie popołudnia, jak to dzisiejsze, rzadko mi się zdarzają… Zwłaszcza ostatnio nie mam okazji, aby przeżywać takie cudowne rzeczy jak dzisiaj. Tylko ból głowy od kilku dobrych tygodni, ogólne wyczerpanie i zmęczenie… I zamęt w sercu… Za dużo tego wszystkiego, potrzebuję odpocząć…

Takie cudowne popołudnia jak to dzisiejsze (od 16:30 do po 19) są więc tym bardziej cenne dla mnie, jako że pozwalają mi one chociaż na kilka chwil całkowicie zapomnieć o nauce, o bólach głowy…o rutynie, jaką prowadzę od poniedziałku do czwartku…o sercowych rozterkach i smutku…

Dzisiaj o 16:30 przyszły do mnie dwie moje kochane Przyjaciółki: Justyna i Ola… Przegadaliśmy przy pizzy ponad dwie godzinki 😀 Śliczne, cudowne dwie dziewczyny…  🙂  Było Fantastycznie! Oprócz Oli i Justynki, miało przyjść jeszcze 5 czy 6 osób, ale pozostałym nagle coś powypadało i nie mogli przyjechać. Tak czasem bywa. Ale wakacje już coraz bliżej i mam nadzieję, że będzie dużo okazji do tego, aby się spotykać…

Dwie godziny minęły jak z bicza strzelił…i naprawdę żal mi było Dziewczyny wypuszczać z pokoju, ale musiały iść na autobus. Nawet sobie sprawy jednak nie zdają, jak bardzo mnie to spotkanie uszczęśliwiło…  :* :*  (dziękuję Wam bardzo, Olusiu i Justynko [Justynka nie ma neta, ale domyślam się, że Ola mojego Bloga czytuje, więc na pewno Justynie podziękowanie przekaże 😉 ]…).

Minęło bodajże 10 minut od pójścia Dziewczyn i zdarzył się kolejny Cud tego popołudnia…Cud wytęskniony i oczekiwany…cudowny, ale mimo wszystko niespodziewany (a przynajmniej: nie spodziewany tak szybko).

Zadzwoniła do mnie mianowicie Meagan – moja serdeczna, kochana przyjaciółka-Amerykanka… Wymieniliśmy się w ostatnich meilach numerami telefonów, i Ona postanowiła mi niespodziankę zrobić…cóż za piękna, cudna niespodzianka to była :d   Pamiętam dobrze, jak Meagan wygląda, lecz zapomniałem już, jak brzmi Jej głos (w końcu nie wiedzieliśmy się ani nie słyszeliśmy już prawie rok…).
Meagan ma równie cudowny głos, jak oczy – głos taki troszkę dziecinny, ale aksamitny i ciepły zarazem… Niesamowite było Ją znowu usłyszeć… Powiedziała, że będzie do mnie częściej dzwonić, a postara się przylecieć do mnie już w te wakacje…  
 

Dziękuję Ci Panie Boże z całego serca, za takie cudowne chwile i takie cudowne popołudnia, jak dzisiaj… Bo dla takich Chwil naprawdę warto żyć….

Na koniec notki pragnę przeprosić wszystkich Przychodzących na mą Polanę – nowa notka miała być już wczoraj, ale w myśl powiedzenia: „Złośliwość rzeczy martwych”, mój kochany komputer po sprawdzeniu wczorajszej dosyć długiej notki skasował ją, nim zdążyłem ją zapisać…

Advertisements

Posted on 9 czerwca 2007, in Oghaim, Życie Celta.... Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: