Mała Wielka Rewolucja…

Uff…! I tak zakończyłem kolejny tydzień nauki. Wydawałoby się, że mogę sobie teraz jak zawsze odrobić zadania domowe, a potem odpocząć tyle ile się da do niedzieli… Ale dzisiaj rano podjęliśmy decyzję, dzięki której nie wiem, czy uda mi się odpocząć tak do końca…

Prawdopodobnie przyjadą do nas na troszkę goście ze Stanów – taka jedna Polka, którą poznaliśmy z Mamą podczas naszego tam pobytu… Bardzo sympatyczna i pełna energii osoba… 🙂  Pewnie przyjedzie z dwójką swoich dzieci…ależ to będzie spotkanie…

Postanowiliśmy więc przemalować mieszkanie i przemeblować mój cokolwiek ciasny pokój. Troszkę więcej miejsca zawsze się przyda…zwłaszcza, że mój pokój tutaj jest malutki, a przez 2 lata w USA miałem pokój nieco większy, i teraz jak jestem z powrotem w kraju, nie mogę się do mojego małego pokoiku przyzwyczaić… Zasadniczą zmianą u mnie po przemeblowaniu będzie nowa wersalka, przesunięta pod okno (chcieliśmy przesunąć pod okno starą, tą, co mam teraz, ale okazało się, że sie pod oknem nie zmieści, bo oparcia po obu stronach są za grube). Po przestawieniu pod okno nowej, mniejszej wersalki (którą mi Rodzice już wypatrzyli) będzie w pokoju więcej miejsca niż teraz, co umożliwi swobodniejsze poruszanie się    Naprawdę się cieszę… Będę miał nowy kolor ścian, który mi rozjaśni nieco pokoik – w katalogu farb opisany był jako „słoneczny blask”, czy coś takiego… W każdym bądź razie, będę miał u siebie „Słoneczko”  😉 Być może będę miał również w pokoju drzwi , takie w kształcie harmonijki.  Mój pokoik bowiem od dawien dawna nie posiada drzwi wejściowych, gdyż wykładzina na nie nie pozwala… Jak miałem kilka lat temu drzwi, dywan je blokował, nie dawało rady ich zamknąć, więc były tak naprawdę bezużyteczne. Tata je wykręcił, odniósł do piwnicy i słuch po nich zaginął.. Zobaczymy, jak będzie teraz.

Jednym słowem, będzie u nas taka „Mała Wielka Rewolucja” 😀 „Rewolucja”, którą planujemy już od przyjazdu, ale na którą zawsze brakowało czasu… Ale może teraz uda się nam wreszcie ten plan zrealizować jak się należy…

Jeszcze z nauczycielami trzeba jakoś załatwić – dwie Panie już odwołaliśmy, trzeba będzie resztę też poodwoływać. Może jakoś się nam uda… Mam myśli, żeby się ze wszystkim wyrobić przynajmniej do środy… Mamy małe mieszkanko, jak to w bloku, ale roboty chyba co niemiara…
No cóż, najważniejsze, żeby się zabrać za wszystko spokojnie… Zobaczymy, jak to będzie…  🙂

Wygląda na to, że szykuje się zakręcony tydzień…

Reklamy

Posted on 19 kwietnia 2007, in Oghaim, Życie Celta. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: