Rozmyślania różnorakie…

Tak sobie siedzę wczoraj wieczorem na łóżku, oglądam starożytną  „Helę w opałach” (znaczy: „Troję”   ) i łapię się na tym, że myśli mi błądzą…że znowu rozmyślam…

A rozmyślam sobie o najróżniejszych rzeczach, o przeszłości i przyszłości…o tym, co było, co jest teraz, i co będzie w przyszłości… Czy znajdę kiedyś kogoś, z kim wreszcie będę szczęśliwy, kogoś, kto pokocha mnie na całe życie i się nie rozmyśli…złoży mi raz obietnicę i już na zawsze ją dotrzyma…

Rozmyślałem o mojej wczorajszej rozmowie z jedną moją przyjaciółką, Kingą… (niesamowita osoba), i myślałem o wizycie kilku moich koleżanek z klasy… Jakie ja mam szczęście do przyjaciół…

Myśląc o rozmowie z Kingą, w pewnej chwili zdałem sobie sprawę, iż znowu zacząłem gdybać… U mnie gdybanie jest zawsze niebezpieczne, a w tym wypadku nawet podwójnie – Kinga ma chłopaka, Amerykanina. Poznałem Go, świetny facet…
Oboje są w sobie bardzo zakochani, aż miło patrzeć na ich szczęście.. Bo to jest szczęście tego rodzaju, jakie zdarza się jedynie w bajkach… I ja właśnie takiego szczęścia poszukuję. Może je kiedyś znajdę. A póki co: ciekaw jestem czy dostanę zaproszenie na ślub Kingi i Matta… Zobaczymy  🙂

Rozmyślałem sobie też o tym, jak przyjemnie byłoby potańczyć z dziewczyną, pocałować ją…

Przeżyłem wiele pięknych momentów podczas mego dwuletniego pobytu w USA, i wczoraj rozmyślałem również o dwóch takich momentach…

Rozmyślałem (i rozmyślam dalej), co się stało, że moje przenośne DVD zastrajkowało i odmówiło mi troszkę posłuszeństwa. Mam je już od dawna i wszystkie płyty chodziły do tej pory bez zarzutu, a teraz 2 płyty chodzić nie chcą… Sprawdzę potem jeszcze kilka innych, może uda się ustalić przyczynę „niedyspozycji” DVD…

Lubię rozmyślać wieczorem, gdy jest noc….gdy światło jest przygaszone i tylko połowa pokoju jest oświetlona. Lubię wtedy siedzieć na łóżku, w tej nie oświetlonej połowie, w cieniu….założyć na uszy słuchawki, puścić jakąś muzyczkę – i oddać się… Oddać się muzyce i rozmyślaniom….

Cienie i półcienie są piękne… Jest w nich coś tajemniczego, coś skrytego, coś, co nie jest dostępne dla wszystkich… Cienie kojarzą mi się z takim wielkim, cichym kościołem…pełnym ech po każdym kroku…kolorowych witraży w każdym oknie… Nikogo w tym kościele nie ma – tylko Bóg, święci i Ty w centrum tego ogromu… Nie ma żadnego dźwięku, cisza tutaj ma szczególny wymiar, niezwykły… Cisza w kościele jest święta, tak jak wszystko, co się w nim znajduje… Myślę, że to dlatego zawsze mówimy w kościele szeptem – bo świętość tego miejsca nas przenika i czujemy się tacy mali…

I tu możecie się śmiać Kochani, ale od czasu do czasu, gdy tak sobie o wszystkim rozmyślam, łapię się nad tym, że zastanawiam się, jakby to było wstąpić do klasztoru… Zabrać ze sobą swoją muzykę, najcenniejsze ksiązki i założyć mnisi habit z kapturem, odciąć się od problemów i bieganiny świata – choć przez krótki czas żyć poza tym wszystkim, obok tego wszystkiego….

Ech… Tak to jest, jeśli nie pilnujesz ciągle swoich myśli – nie wiadomo dokąd Cię zawiodą…i zaczynasz myśleć o niestworzonych, niemożliwych do spełnienia, jedynie prawdopodobnych (lecz nie pewnych) rzeczach… Pozwól myślom błądzić, a zaczniesz myśleć o najróżniejszych sprawach…  🙂

Reklamy

Posted on 17 marca 2007, in Oghaim, Smaointe. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: