Weekend?

I znowu zaczął się kolejny tydzień… Zaczął się po weekendzie, który jak zawsze zbyt szybko się skończył… Mam ostatnio wrażenie, że te 2-3 dni odpoczynku pomiędzy jednym tygodniem nauki a drugim, w ogóle nie istnieją. Zadania w tygodniu mam tyle, że odrabiam je zazwyczaj od piątku do soboty – kończe w sobotę popołudniu, a już w niedzielę trzeba się znowu uczyć na poniedziałek…

Wydaję mi się przez to, że weekendu jako takiego w ogóle nie ma.. Sobota i niedziela różnią się u mnie od reszty tygodnia tylko tym, że nauczyciele nie przychodzą…

Chciałem tutaj zaznaczyć, że nie narzekam wcale (nie mam prawa narzekać, bo właściwie nie ma na co. Co mają powiedzieć ci uczniowie, którzy w tym roku zdają maturę? ONI to dopiero ciężko mają… Naprawdę im współczuję, że mają tyle wszystkiego na głowie i trzymam za nich mocno kciuki… 🙂 ). Ja tu nie narzekam pisząc o weekendach, Kochani – opisuję jedynie swoje ostatnie przemyślenia na ten temat…

Tak jak wspominałem, weekendy mijają mi tak szybko, że nie nadążam za nimi… Prawie zlewają się z całą resztą tygodnia. Mam wrażenie, że pod koniec tygodnia jest u mnie tak: mrugam powiekami raz – kończy się piątek; mrugam drugi raz – mamy sobotę; mrugam trzeci raz – już jest niedziela wieczór…

Jeszcze jest taka sprawa, że pogoda na dworze jakoś nie może się zgrać z dyżurami Rodziców w pracy… Jak Tata jest w domu i mamy możliwość gdzieś pojechać, to leje jak z cebra (jak w zeszłym tygodniu), a jak Tata jest w pracy, to słonko świeci w najlepsze (tak jak wczoraj). Tak samo jest w tygodniu – często jak wszyscy troje w domu jesteśmy, świeci słońce, ale nie możemy nigdzie iść, bo mam naukę…
Nie mam ABSOLUTNIE nic przeciwko słońcu – cieszę się, że wreszcie przychodzą do nas dłuższe, cieplejsze dni, aż chce się człowiekowi z łóżka wstawać wtedy 
 
Ale miło byłoby, gdyby te ciepłe dni zechciały się dostosować do rozkładu pracy Mamy i Taty…

Chciałbym wreszcie poczuć, że istnieje prawdziwy weekend, pełne dwa dni odpoczynku ….

Teraz czekam tylko na obiecany spacerek ze Siostrzyczką, jak się te cieplejsze dni wreszcie zgrają… I już nie mogę się doczekać   :o)

(P.S. To dla Ciebie, Siostra –  :* :* )….

Reklamy

Posted on 12 marca 2007, in Oghaim, Życie Celta.... Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: