Tęsknoty, Marzenia, Zazdrość i Smutek…

Ostatnio wiele rzeczy, wiele myśli i uczuć nagromadziło się we mnie i po prostu muszę dać temu wszystkiemu upust…

Tęsknoty – za wieloma rzeczami przestałem tęsknić, gdy wróciłem do Polski, ale nie wszystkie moje tęsknoty zostały ukojone… Tęsknie za pewną Osobą, której teraz nie ma, a która bardzo chciałbym żeby była…. Równocześnie tęsknie za kimś, kto byłby blisko…do kogo zawsze mógłbym się prytulić… Tęsknie za pewnymi szczególnymi momentami w moim życiu…i gdybym miał wehikuł czasu tak jak Doktor Brown  w trylogii „Powrót do Przyszłości”, pewnie cofnąłbym się do tych momentów, aby je przeżyć znów na nowo…

Marzenia – moje marzenia wiążą się niejako z mymi tęsknotami. Marzę o tym, żeby zatańczyć z diewczyną…żeby znowu zatracić się w tym cudownym uczuciu i zapomnieć o świecie… Marzę o tym, aby spojrzeć dziewczynie głęboko w oczy, zanurzyć palce w jej włosach…i pocałować ją w tańcu…. Marzę o tym, aby szeptać mojej partnerce czułe słowa do ucha… Niby takie zwyczajne marzenia, osiągalne dla każdego – ale dla mnie jakoś nie do spełnienia…

Zazdrość – zazdroszczę innym szczęścia, tego, że nie są samotni, że są w szczęśliwych i kwitnących związkach… Zazdroszczę chłopakom tego, że mają u boku śliczne i mądre dziewczyny, które piszą im o swojej miłości na statusach na gg (tak jak moja przyjaciółka Anita dla swojego chłopaka)… Chciałbym, żeby jakaś dziewzyna pisała dla mnie na statusach….
Doszedłem wczoraj do wniosku, że chyba mam w sobie coś z masochisty – bardzo lubię patrzeć na romantyczne scenki, na szczęśliwe, całujące i przytulające się pary….ale równocześnie patrząc na coś takiego, cierpię, bo też bym tak chciał, a jestem samotny…

Smutek – mam szczerze mówiąc lekkiego doła, bo miałem dzisiaj do Cioci na wieś jechać i spędzić tam cały dzień… A uwielbiam u Cioci przebywać – to mój azyl i ucieczka od świata… mój raj na ziemi… 🙂 Jeszcze wczoraj wydawało się, że pogoda dopisze, tak się cieszyłem… Ale jak się obudziłem dzisiaj i usłyszałem deszcz stukający miarowo o parapet, pomyślałem sobie: „No pięknie…”, a jak Mama później powiedziała mi, że rozmawiała z Ciocią i że wszyscy są chorzy, zamknąłem tylko oczy, bo wiedziałem już, że z wyjazdu nici… I znowu kolejny dzień spędzony w domu… Ech….
Ale – podobno nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło: poduczę się troszkę na nadchodzacy tydzień, a Mama powiedziała, że jak będzie pogoda w następnym tygodniu, Tata weźmie sobie urlop i wtedy pojedziemy do Cioci. Ale 7 dni to niekiedy tak długo…..a do tego pogoda może się jeszcze z 5 razy zmienić…. Ech….  😦

Reklamy

Posted on 4 marca 2007, in Oghaim, Smaointe, Życie Celta.... Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: