Dwie płyty, książka, nowa fryzura deszczem okraszona

Dzisiaj miałem bardzo przyjemny dzień, mimo niezbyt sprzyjającej aury na dworze… Najpierw rano przyszła jak co tydzień Pani Beata na angielski – dwie godziny minęły bardzo szybko. Chyba każdy tak ma, że gdy robi coś, co lubi, czas mu szybciutko leci, zaś jeśli się robi coś, do czego miłością się nie pała – czas się wlecze okropnie (na przykład tak jak mnie przy matematyce…).

Byłem u fryzjera i na zakupach z Rodzicami, bardzo lubię się tak włóczyć po sklepie…    U fryzjera byłem, bo od ostatniej mojej tam wizyty 2 miesiące temu, urosła mi już niezła „czupryna” na głowie.. A jak mnie włosy urosną, zaczyna mnie głowa swędzieć, w ogóle lepiej mi w krótkich włosach niż w długich…. I znowu spokój na jakiś czas.

Na zakupach kupiłem sobie try rzeczy: dwie płyty i ksiązkę. Książka (pod tytułem „Rosslyn a święty Graal”) jest o Rosslyn, szkockiej kaplicy wybudowanej w XV wieku, która stała się szerzej znana dzięki kontrowersyjnej książce Dana Browna „Kod Leonarda Da Vinci”.

Kaplica w Rosslyn to intrygujące miejsce, wokół którego od czasu jego powstania narosło wiele legend i opowieści związanych z Templariuszami i Wojnami o Niepodległość (seria wojen, jakie na przełomie XIII i XIV wieku toczyli Szkoci z Anglikami).
Autorzy tej publikacji, dwóch historyków i badaczy, spędziło wspólnie 10 lat na zgłębianiu tajemnic budynku ukrytego w gęstym, szkockim lesie i próbując oddzielić fakty od fikcji, przelali wyniki swoich badań na papier. Opowieść ta, w której przeplatają się ze sobą fakty i legendy jest, jak na razie, arcyciekawa, nie powiem…   Zobaczymy jaka będzie dalej.

Co do tych 2 płyt, są one z kręgu jednego z moich ulubionych rodzajów muzyki – muzyki celtyckiej.

Jedna to płyta zespołu Clannad pod tyułem „Celtic Voice”, zaś druga nosi tytuł: „Muzyczne podróże – Celtic Moods”.

Jeśli chodzi o Clannad, myślałem, że płyta będzie tak śliczna, jak te 2 poprzednie, które już  posiadam… I nie mówię, że nie jest, bo muzyka prawie dorównuje tej na 2 poprzednich, ale muszę przyznać, że nie postarali się zbytnio z tekstami przy co niektórych utworach…

Ale za to „Celtic Moods” bardzo, bardzo mi się podoba. Jest to zbiór tradycyjnych celtyckich i irlandzkich piosenek, nagranych wyłącznie w wersji instrumentalnej… Flety, bębny, harfy, gitara klasyczna…naprawdę piękne…   🙂

Ech.. Miło się było troszkę dzisiaj rozerwać, chociaż nieco zmokliśmy… Ale kto potrafi przewidziec pogodę…?  😉

Reklamy

Posted on 22 lutego 2007, in Alba, Ceilteach, Oghaim, Życie Celta. Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. Właśnie po filmie wg Browna (książkę, wszystkie jego książki, też czytałam wcześniej) „zachorowałam” na Rosslyn. Ruinki średniowieczne —> overreacting 😉

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: