Cztery piosenki…

Często bywa, że gdy słucham radia lub oglądam jakiś film, pojawia się tam jakaś piosenka, która szczególnie zapada mi w pamięć, a ponadto niezwykle trafnie oddaje mój stan ducha w tym akurat momencie mojego życia.

W jednym z poprzednich moich rozmyślań tutaj, opisałem, co się dzieję, gdy moje relacje z płcią piękną przestają być jedynie przyjacielskie, a zaczynają dla mnie znaczyć coś więcej…
I jak w ostatnich dniach słucham radia, pojawiają się co jakiś czas na antenie (przede wszystkim RMFu) trzy piosenki, które trafiają w samo sedno mojego obecnego stanu ducha, związanego z moimi kontaktami z dziewczynami. A czwarta piosenka z tym stanem związana znajduje się w jednej z moich ulubionych komedii – polskiej wersji filmu „Asterix i Obelix kontra Cezar”.

Postaram się Wam teraz opowiedzieć, dlaczego te piosenki tak mocno na mnie oddzialują.. Zacznę może od tej z „Asterixa i Obelixa”…

W polskiej wersji filmu, tą piosenkę śpiewa Tomek Wachnowski. Pamiętam kawałek tekstu, ale nie wiem, czy akurat w takim porządku, jak ja go tutaj zacytuję:

„Kiedy przychodzi, to jak złocisty grom, z nieba, na którym już nic – poza Nią… Królowa dla której tylko królewski dom…Ona nie widzi mnie…
A kiedy tańczy w ramionach ma cały świat, a wokół Niej wszystko słońca ma blask.. Ma w sobie światło, którego innym brak… To, co chciałbym mieć.. Ona nie widzi mnie…
On ma swój wdzięk ulubieńca tysiąca pań, bo życie rzadko mu każe się bać… A tak naprawdę jest inny, niżby chciał… Niepodobny, lecz – inny ktoś niż ja…
Gdy jestem blisko Niej czuję, jak głos mi drga, i nienawidzę, że chodzę jak słoń… Przeszkodę każdą można przejść, jeśli się tylko walczy i chce, ale różnice – akurat te, nie…”

Tyle z tekstu pamiętam. Tę piosenkę można by w zasadzie odnieść do każdej dziewczyny, w której kiedykolwiek byłem zakochany… Widzi mnie tylko jako przyjaciela, pocieszyciela – nie widzi mnie jako faceta… I zawsze obok Niej jest ten „ulubieniec tysiąca pań”…

Druga piosenka to „Flames To Dust, Lovers To Friends”, spiewana przez Nelly Furtado. W większości moich zauroczeń jest piękny okres, ale ten  okres zawsze szybko się kończy. A w tej piosence jest taki kawałek: „Flames to dust, lovers to friends – why do all good things come to an end?” – dlaczego wszystko, co dobre, musi dobiec końca…?

Trzeci utwór wykonuje zespół Queen, a tytuł jest chyba „Love Kills”, nie jestem pewien… W każdym bądź razie, Freddy Mercury śpiewa w tej piosence, że miłość zabija…że wierci Ci dziurę w sercu…zostaje z tobą do końca życia…że miłość nie daje Ci spokoju…

A czwarty utwór to „Shy Boy” w wykonaniu Katie Melua… Słuchając go, zdałem sobie sprawę, że ta piosenka jest o mnie… Dziewczyna patrzy przez okno kawiarenki na ulicę, którą kroczy chłopak…Kroczy nieśmiało, ze spuszczonym wzrokiem…być może boi się odwzajemnić jej spojrzenie, albo nie wie, że Ona nie niego patrzy?
Katie śpiewa, że właśnie takiego nieśmiałego chłopaka chciałaby mieć…że większość facetów zdobywa serca dziewczyn, robiąc słodkie oczy i kłamiąc… A Ona chciałaby właśnie takiego szczerego, nieśmiałego chłopaka, który co dzień idzie ulicą obok kawiarenki… Mówi, że gdyby on tylko chciał, mógłby spełnić swoje marzenia….
Słuchając tej piosenki, zrozumiałem, że ten „Shy Boy”, ten nieśmiały chłopak, to ja….

To niesamowite, jak wszystkie te cztery piosenki zdają być pisane właśnie pod obecny stan mojego serca i ducha….jak bardzo one są z tym stanem zgodne.
Pewnie dlatego tak mocno na mnie oddziałują…

Advertisements

Posted on 19 lutego 2007, in Oghaim, Smaointe, Życie Celta.... Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Rozmowy pod Wielkim Dębem...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: